Cześć, mam poważny problem w życiu. Mój ojciec jest socjopatą. W 100% opis zgadza się z opisami psychiatrów i psychologów. Polecam zapoznać się z tematem, aby wiedzieć o czym piszę. Na przestrzeni ostatnich lat, kilkanaście razy analizowałem ten temat. Teraz mam pewność. Problem jest taki, że stałem się jego ofiarą, a taka osoba jest zazwyczaj z góry przegrana i systematycznie niszczona. Ojciec nigdy nie zwracał uwagi na moje potrzeby emocjonalne czy materialne - nawet nie wie do jakiej szkoły chodziłem i co chciałem robić w życiu. W rozmowach zwraca uwagę tylko na moje negatywne cechy lub błędy z przeszłości. Nie pamiętam dobrego słowa z jego strony, a jedyne skojarzenia to odczucie dyskomfortu i lęku. Zrzucanie winy na mnie za wszystko (sytuację materialną, bieżące obowiązki w domu itp.). Również oczekiwanie, że to ja zrobię wokół niego otoczkę, a w zamian nie dawanie nic od siebie. Chociażby skórka z jabłka leżała na stole, to jej nie zaniesie do kosza, a winą obarczy mnie, że tego nie zrobiłem. Na szczęście wychowywała mnie mama, która broniła przed szkodliwym wpływem. Wiele mi się poplątało w życiu, bo nie raz szedłem na kompromis, byłem zostawiony samemu sobie, a ojciec narobił też gigantycznych zobowiązań, z których wychodzi. Ale tu pojawia się problem. Otóż, mam 29 lat i niestety razem pracujemy i mieszkamy. Ojciec ponad 60 i to jego ostatnie lata, aby wyprostować sytuację. Dla mnie to ostatni moment, aby obrać pewną drogę w życiu. Nie mam kierunkowego wykształcenia, a jedynie umiejętności - niestety w branży, która kojarzy mi się z ojcem... Co do pracy, nie jest to rodzinny biznes i mogę odejść w każdej chwili, ale w tym momencie będę musiał opuścić dom i zacząć życie na nowo - od zera, a wiem jak wpłynie to na moją schorowaną matkę i na pracę ojca, która ma uratować mój dom rodzinny. Mama stanie się kolejnym celem, a ojciec będzie bardziej nierozsądny w decyzjach finansowych (ja jestem jakby hamulcem do pewnych nieprzemyślanych decyzji). Niestety, ja nie daję już rady psychicznie. Ojciec na co dzień ignoruje mnie, nie rozmawia ze mną, a jak już to konstruuje tak wypowiedzi w moją stronę, aby jak najbardziej mnie zabolały i aby mnie zdołować. Mama nalega, abym został, a ja wewnętrznie czuję, że to skończy się tragicznie. W najlepszym wypadku dla mnie jako 40 letniego kawalera opiekującego rodziców. Z depresją i nerwicą lękową.Jak Wy zachowalibyście się w mojej sytuacji? Jest to trudny temat i dobrze byłoby wysłuchać Waszych opinii.#psychiatria #nerwica #depresja #przegryw

