Opublikowane
Długo biłem się z myślami żeby to napisać. Będzie długo. Chyba moje życie doszło do takiego momentu w związku że już nie chce dalej ciągnąć, mimo że kocham i boję się że druga osoba nigdy mi nic nie zrobi, ale nie wiem czy przez wygodę? Poznaliśmy się 5 lat temu. Jesteśmy zaręczyni od 3 lat. Żyjemy razem (mieszkamy) od 4 lat. Ja 30, ona 35 lat. Mieszkamy u mnie w mieszkaniu po babci, które jest moje właśnościowe, jako że dostałem to w spadku. Ja pracuje od 4 lat, zarabiam powyżej minimalnej ale nie na tyle też żeby szastać pieniędzmi. Ogólnie w finanse ogarniam. Żona też pracuje i zarabia lekko powyżej. Wszystko super, mieszkamy sobie, mamy wielkie plany (planuje sprzedać mieszkanie z partnerką i kupić większe przy odrobinie kredytu wspólnego), tylko że partnerka myśli że na wszystko chyba ma czas. Popełniłem masę błędów, że pokazałem że bardzo zależy mi na rodzinie. Zbyt naciskałem na to, by w końcu założyć rodzinę. Uwierzyłem, że mojej partnerce spodoba się to że mam własnościowe mieszkanie, brak wielkich wydatków, stałą pracę. Niestety chyba uważam że woli wygodę. Oboje sobie obiecywaliśmy, że w końcu podejmiemy się tego kroku i razem to wszystko planowaliśmy, ale chyba ona wymiękła. Jestem chyba imbecylem bo zwyzywałem ją, że bardzo mi na tym zależy i nie będzie lepszego momentu niż teraz, ona będzie coraz starsza a ja jestem teraz w takim wieku, że bardzo mi na wszystkim zależy i chce pokazać to z najlepszej strony. Obraziłem ją tym, że teraz próbuje chyba odwlec wszystko w czasie i pokazać że nawet w starszym wieku może być w ciąży. Zrobiłem chyba jeszcze gorszy błąd, bo powiedziałem jej, że jak ona planuje tak "grać" to ja nie chce być w związku z kobietą która nie chce się ustatkować i myśli że jest wiecznie młoda. Strasznie mi zależy na związku, ale już nie wiem co robić. W głowie układam już sobie sobie plany na wypadek jakbym został po całości oszukany, w końcu straciłem masę czasu na relację, w której sobie obiecywaliśmy. Mógłbym wynająć mieszkanie i wrócić w swoje rodzinne strony, mógłbym sprzedać - kupić coś bardziej na obrzeżach i sobie prowadzić życie samotnika - nic przy samotności mi nie przeszkadzało. Ale boje się że ją skrzywdzę. Mam wrażenie, że cokolwiek ja nie robię jest złe. Mimo że ciągle mi mówi że chce się ustatkować, to ona nie umie zrobić dalej tego kroku! A ja jako zdrowy facet nie wytrzymam życia w takim niezdecydowaniu. Czy ja mimo że ją kocham, strasząc ją robię coś złego? Ile tak może marnować nasz czas? Co byście zrobili w mojej sytuacji, że mam taki priorytet. Może jestem egoistą, może innym facetom by odpowiadało takie sielankowe życie, ale czuje że to nie jest moja bajka. Zlinczujcie mnie i wyjaśnicie jeżeli ja robię coś złego, że tak naciskam pomimo takiej ilości lat spędzonych razem. I dodam że nie, oboje nie mamy znajomych. Tylko my, razem 24/7. #slub #dzieci #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
@Yawimaya@xedePisałem z rozpędu w pracy. Narzeczona.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cloh0x28m01gl0mm0r6qneyre

Dodane: 2 listopada 2023 - 11:08:09
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy