Wpadłem się w sumie pożalić wszystkim mirkom, którzy wychowywali się w biednych domach i niezbyt często mieli dostęp do dobrej jakości jedzenia. Mam 28lvl i walczę z zaburzeniami odżywiania (nie pomogła terapia ani leki) i w sumie już nie widzę dla siebie ratunku. Odkąd sam się utrzymuję i pracuję (całkiem dobrze zarabiam jak na warunki w których się wychowywałem i patologiczny spadek po ojcu czyt. zaburzenia) moja waga oscyluje rok w rok w granicach 90-120kg. Ćwiczę regularnie na siłowni, ale ten post nie jest o stricte sylwetce bo mam okresy gdzie jestem w miarę szczupły a mam okresy gdzie mam taki bebech że muszę prawie całą garderobę wymieniać.Co zjadłem wczoraj na kolację?Pizzę 60CM1KG brownieFrytokebabSpytacie jak to mieszczę? Normalny człowiek by się zrzygał albo coś....otóż jem dopóki czegoś nie zjem. Ignoruję bóle brzucha. Potem mam moralniaka, żeby rano na śniadanie znowu zacząć wpierdalać. Zajadam stres/radość/wynagradzam sobie dzień/świętuję jedzeniem.Nie piję alkoholu, nie biorę również żadnych narkotyków.Potrafię miesięcznie na jedzenie oraz napoje zero około 3000zł. Jem wszystko w sumie co mi się podoba, za dzieciaka nie mogłem nawet liczyć na normalny obiad a co w ogóle o czymś lepszym pomarzyć. Rzadko jem słodycze w postaci czekoladek/cukierków. Te brownie to był wyjątek w sumie. Całe moje życie obraca się w okół żarcia. Udało mi się również wetknąć w ten problem różową, która zaczeła podjadać razem ze mną. Już totalnie nie mam siły, wieczne biegunki, potrafię trzymać reżim zdrowej diety i poprawiać wyniki siłowe tylko po to żeby potem przez miesiąc dzień w dzień jeść po 10k kcal i znowu przytyć z nawiązką. Nie stosuję żadnych diet 1000kcal/diet wujka bogdana czy innego dzbana. Brzydzę się sobą kiedy patrzę w lustro i z żalu znowu zaczynam żreć jak prosiak. Z racji tego że ćwiczę na siłowni moja sylwetka nie wygląda tragicznie, nie jestem typowym tłuściochem, któremu zwisa bebech i ma wielkie cyce. Mam 186cm wzrostu więc i 120kg nie wygląda na mnie aż tak przerażająco. Ale tu nie chodzi o aspekt wizualny tylko psychiczny. #mikrokoksy #zalesie #silownia #dieta #przegryw

