Ja też się wprowadziłam do niebieskiego, mając własne mieszkanie. Nie uważam, że powinnam dzielić się kasą z wynajmu z nim niezależnie czy wynajmuje je za 2k czy 5k. To ja ustąpiłam, chociaż namawiałam niebieskiego żeby zamieszkać u mnie. W razie zerwania, to ja zostaje czasowo bez dachu nad głową, bo lokatorów z dnia na dzień wyrzucić nie mogę. W razie jakichkolwiek zniszczeń w mieszkaniu przez lokatorów też ja będę ponosić koszty a nie niebieski. To że różowa zarobi na tym mieszkaniu to fakt, ale też musi brać pod uwagę ryzyko jakie sie wiąże z wynajmem mieszkania obcym ludziom. Swoje mieszkanie wynajmuje już 2 lata i szczerze mówiąc żeby wrócić do tego mieszkania i poczuć się znowu jak na swoim musiałabym wymienić kilka mebli czy materac - czyli kasa, która zarobiłam na mieszkaniu musiałabym wydać na odświeżenie wnętrza. W moim mieszkaniu żyją obcy ludzie, nigdy nie wiem na kogo trafie, a niebieski nie ma takich zmartwień. Jeśli dzielicie się kasa z wynajmu to też uważam, że w razie jakichkolwiek zniszczeń, awarii sprzętów czy wymaganych remontów ponosicie koszty razem, a nie że wtedy zostawiasz różową z tym samą.Do tego dochodzi też opłacenie podatku w urzędzie skarbowym, kwota może nie jest porażająca, ale jednak. U niebieskiego pokrywam 45% całkowitych opłat za mieszkanie (w opłaty wliczamy kredyt niebieskiego, czynsz, prąd, internet + TV). Opłacam jeszcze wynajem parkingu dla siebie, czego nie musialam robic u siebie. Sumarycznie wychodzimy na równo, czyli 50/50. Niebieski nie ma z tym problemu i ja również uważam, że tak jest okej.