Już nie mam siły i mam wrażenie, ze jestem w kropce. Staram się zrzucić trochę kg i daje radę trzymać michę jakos 2 tyg, liczę wszystko z Fitatu (2.1k kcal, 160b, 60t, 210w przy 98kg), ale wystarczy, ze wypadnie jakieś spotkanie ze znajomymi czy wyjazd i ciężko mi wrócić do takiej rutyny… wtedy mam duże wyrzuty, wracają złe nawyki żywieniowe, „w głowie się wręcz biczuje” i po niecałym tyg wracam znów do liczenia i dobrej michy. I mam taka sinusoidę bez przerwy. Czuje się jak chomik w kołku, który nie może z niego wyjść. Te dwa tyg co jestem na dobrej diecie to przychodzi mi jakos bez większego wysiłku, potem nagle jest turbo kryzys i dzieje się co tamwyzej pisałem i znów powrót do spokojnej diety.Nie wiem jak z tego wyjść, jak przerwać to błędne koło. Staram się tez ograniczyć mocno węgle tak do 150g ale to mi turbo ciężko idzie, widzę, ze jestem od nich uzależniony i tez nie mogę sobie z tym poradzić.Macie jakieś rady? Kierować się do jakiegoś specjalisty? Jak tak to do jakiego? I może macie kogoś do polecenia?#dieta #mirkokoksy #mikrokoksy #chudnijzwykopem

