Chodziłem na terapię ponad pół roku, dla mnie była to strata czasu i kasy. "Terapeutka" myliła suche fakty, często mnie nie rozumiała, więc musiałem coś tłumaczyć 2-3 razy, a i tak bez efektu. Reagowała emocjonalnie na moje wybory życiowe, jeden ewidentnie jej się nie spodobał (mowa ciała niespójna z wypowiadanymi słowami). Rozpoczynaliśmy jakieś ćwiczenie/zagadnienie (uj wie jak nazwać), a na następnej sesji miała być kontynuacja. Oczywiście nigdy do tego nie wróciliśmy. Z perspektywy czasu widzę, że w terapii panował chaos, a jedyne sukcesy w obszarach nad którymi pracowaliśmy, były efektem zażywania substancji psychodelicznych przed, nazwijmy to "wydarzeniem" (już nie biorę). Jej zdanie w tej kwestii "panie anon, sabotuje pan sam siebie i terapię". Jak można sabotować coś, co nie działa, czymś co działa, nawet jeśli tylko chwilowo? Szczególnie, że wtedy zobaczyłem, że się da, że potrafię, że to zrobiłem i świat się nie zawalił. Na koniec przygody poprosiłem o notatkę/historię choroby. Dostałem ją ze znacznym opóźnieniem i w dodatku z błędami. Przy okazji tej notatki dowiedziałem się, że diagnoza psychoterapeutki co do moich problemów różni się od tego co zdiagnozowało 2 lekarzy. Pierwszy doktorek pół roku przed terapią, typ psychiatry "to smutne co pan mówi, przepiszę panu te cukierki, proszę przyjść za 2 miesiące, 350 zł się należy", a drugi na początku psychoterapii, młody, niedoświadczony, wydawał się przytłoczony ilością informacji. Także super, mam 3 wykluczające się diagnozy, a żadnej z nich nie uważam za wiarygodną. Straciłem też zaufanie do psychiatrów, psychologów i psychoterapeutów. Moja rady:-zrób badania typu krew, mocz, tarczyca i inne, aby wykluczyć pozapsychiatryczne przyczyny Twojego stanu-uzyskaj wiarygodną diagnozę, nawet jeśli będzie trzeba odwiedzić ze 3 specjalistów, szczególnie jeśli ktoś Ci przepisze cukierki -sprawdzaj czy jesteś słuchany i rozumiany- wybierz terapeutę z certyfikatem np. Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, mniejsza szansa, że trafisz na stereotypową julkę po psychologii