Mirki, jak większość przegrywów z Was - chciałbym być wciąż samotnym z wyboru.Pytanie komu to się udało? Bo generalnie rzecz biorąc nie widzę żadnych kawalerów po 40-tce i to mnie niepokoi. Czy to już jest ten wiek gdzie będzie trzeba pożegnać się z byciem kawalerem?Aktualnie skutecznie mi się to udaje. Mam 35 lat i nigdy nie miałem dziewczyny. Pytanie tylko jak długo? Co polecacie aby przedłużyć ten stan? Aktualnie nie mam żadnych kont społecznościowych ani komunikatorów, żadnych znajomych oraz nie utrzymuję kontaktu z rodziną. W telefonie mam uruchomiony tryb samolotowy. Mieszkam w małej miejscowości gdzie są matki z dziećmi ze wsi. Także mogę być spokojny, że żadna dziewczyna się we mnie nie zakocha. Ale czuję, że zawsze ktoś może się we mnie zakochać tak, iż nie da mi spokoju. Wyjdę tylko gdzieś do sklepu, ktoś w pracy zagada (mimo, iż pracuję zdalnie) - lecz na całe szczęście na romans się nie zapowiada. 1. Zatem mam pytanie, czy do kogoś dziewczyna zrobiła pierwszy krok? 2. Czy zauroczoną dziewczynę mogę skutecznie zrazić taką opowieścią o chęci bycia samotnym gdzie bez problemu zaakceptuje mój stan samotności i nie traktując jej jako odrzucenie przy czym może się na mnie mścić?3. Czy można być samotny do końca życia i ludziom na wokół będzie to odpowiadało?#przegryw #samotnosc #zwiazki #introwertyk #introwertycyzm #logikaniebieskichpaskow

