Opublikowane

Kiedy chłopak traktuje wspólne mieszkanie jako swoje

Czy według Was naprawdę przesadzam? Mój chłopak kupił mieszkanie w kredycie 2%, w którym mamy mieszkać razem. Ja bardzo się z tego cieszyłam, bo mnie nie było stać w tym szale na kupno czegokolwiek (teraz zarabiam dwa razy więcej, po prostu nie zdazylam), ale problemem okazała się jego siostra. W czym konkretnie problem? 1. Planujemy wspólną przyszłość, ślub, dzieci. Ale od początku mój chłopak traktuje to mieszkanie jako jego własne, nawet nie mówi "będziemy mieszkac" tylko "będę mieszkał", "kupiłem sobie" a nie "kupiłem nam". I nie miałabym z tym problemu, gdyby nie to, że jesteśmy razem 4 lata i czułam się po prostu z tym dziwnie, zwłaszcza że chciałam partycypować w kosztach, mój wujek, który jest dla mnie jak tata chce wykończyć to mieszkanie po kosztach, żeby nie trzeba było wydawać na robociznę 50k. Pogadałam z nim o tym i powiedział, że rozumie i w przyszłości możemy ten kredyt spłacać razem, ja też będę wspolwlascielką. Ale z dobrą radą przyszła jego siostra i po tym stwierdził, że kredyt będzie spłacać sam, ja mogę płacić czynsz i rachunki, mogę dołożyć się do mebli i AGD i odkładać pieniądze na coś swojego/drugiego, bo "i tak będę płaciła mniej niż na wynajem". Oczywiście wujek i wykończenie po kosztach zostaje. No zabolalo... 2. Kwestia wykończenia. Ciągle słyszę że chce, żeby mi też się podobało, ale ostatnie zdanie niemal zawsze ma jego siostra. Fakt, ma sporo celnych uwag, jest po kursie wykańczania wnętrz, ale jej gust jest bardziej fancy niż mój i niektóre rzeczy mi się po prostu nie podobają, źle bym się czuła w takich wnętrzach. Poza tym dla mnie są turbo drogie i wolałabym te pieniądze zainwestować w coś innego niż fancy płytki, ale jak już ustalislismy w punkcie 1, nie ja płacę ;) dodatkowo wiem że wysyłają sobie nawzajem jakieś inspiracje na messengerze, a ja czuję się w tym wszystkim pominięta. I jakoś mi po prostu z tym wszystkim źle. Poświęcam czas na szukanie, oglądanie, jeżdżenie, zaangażowałam rodzinę żeby zaoszczędzić te kilkadziesiąt tysięcy, mam odłożone pieniądze na to żeby dołożyć się do wykończenia, a nawet dla mojego przyszłego męża przeprowadziłam się do innego miasta, bo naprawdę go kocham i myślałam że stworzymy rodzinę. Ale cały czas czuję się w tym obco i już nawet nie chodzi o pieniądze....Sama nie wiem po co to pisze, chyba po to żeby się wygadać. #nieruchomosci #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski
777

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Opublikowane
tolerancyjny-nomada-30 pisze:
Ten wpis sprawił, że zacząłem się zastanawiać jak to u mnie było.Kupowaliśmy mieszkanie w narzeczeństwie. Mój wkład był 5 razy większy od narzeczonej. Mój tata pomagał przy remoncie. Zawsze zarabiałem więcej. Razem wszystko wybieraliśmy. Mieszkanie od razu kupiliśmy jako współwłasność, ze wspólnym kredytem. Pół roku po kupnie mieszkania wzięliśmy ślub. I co dalej? Nic ciekawego po pięciu latach kupiliśmy większe mieszkanie i się przeprowadziliśmy. Jesteśmy 12 lat małżeństwem i nawet nie zastanawiam się jak to było. Dopiero ten wpis mi przypomniał.Dla was jestem dziadersem pewnie, ale dla mnie to co robicie to zabawa w dorosłych.I jeszcze jedno. Kiedyś kobiety były rozsądniejsze i dążyły do ślubu, bo właśnie po to jest między innymi, żeby chronić słabszą stronę związku (nie zawsze jest to kobieta), a teraz często jak ćmy, które lecą bezmyślnie do światła, albo inne owady co lecą do czego innego.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
samodzielny-filozof-76 pisze:
Nie jestem dokładnie w waszej sytuacji więc ciężko powiedzieć co robić. Chociaż byłem w dosyć podobnej i wygląda to dziwnie. Np. relacja z siostrą wygląda trochę problematycznie. Ale nie mamy relacji z drugiej strony, a być może wygląda to zgoła inaczej.Bardzo możliwe, że masz pewne założenia w głowie, które Tobie wydają się oczywiste, ale nie zostały w jasny sposób wyartykułowane i być może twój chłopak jak i cała reszta osób zaangażowanych nie ze wszystkiego zdaje sobie sprawę.Ale jeżeli Ci to pomoże opiszę to jak to wygląda ze strony faceta, który kupił niedawno mieszkanie w podobnej sytuacji.Też będąc z dziewczyną około tych 4 lat kupiłem mieszkanie. Zapłaciłem całość całkowicie sam. Wszystkie czynsze i media opłacam sam. Tak samo materiały do remontu. Dziewczyna dokłada się dosyć luźno do zakupów spożywczych i innych takich. Oraz pomagała przy remoncie. W trakcie przeprowadzki raczej starałem się dać jej do zrozumienia, że może się tutaj czuć jak w domu. Mimo że mieszkanie jest moje i to jest zupełnie jasne, to jednak zazwyczaj używaliśmy formy "my". Np. rozmawiając ze znajomymi. "Kupiliśmy mieszkanie", "przeprowadzamy się" itp. Dziewczyna wtedy sama dopowiadała, że to tak właściwie ja kupiłem mieszkanie. Więc i ona czuła się komfortowo, że biorę ją pod uwagę w całym tym przedsięwzięciu i ona szanowała realia sytuacji, że to jednak ja je kupiłem. Myślę, że to było całkiem zdrowie podejście. Także podczas remontowania mieszkania wszystko ustalaliśmy razem. Dziewczyna sama wybierała sobie np. kolory farb i sprawiło jej to dużą przyjemność, że też ma coś do powiedzenia. A co do późniejszego podziału kosztów to raczej tymczasowa sytuacja ze względu na duże dysproporcje w zarobkach. Normalnie bym sugerował bardziej wyrównany podział.Z mojego punktu widzenia (ale tak jak mówię, nie słyszałem historii przedstawionej z perspektywy drugiej strony), zachowanie chłopaka jest trochę nie na miejscu. Ale musisz z nim jasno o tym porozmawiać i postarać się znaleźć kompromis. No i nie staraj się uzależniać od niego w 100%. Nie inwestuj wszystkiego w to mieszkanie dopóki nie jesteście małżeństwem.No chyba, że z tyłu głowy siedzi ci scenariusz "mieszkanie za pomówienie". Ale to jest największy rak jaki nasze rządy wymyśliły.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
błyskotliwy-analityk-75 pisze:
1. Nie macie wspólnoty.2. Za bardzo się angażujesz. Jak jest jego, to niech będzie. Nie przykładaj ręki jak cię nie proszą, bo kolejny krok to płacz i robienie z siebie ofiary, że nikt nie docenia. 3. Zbieraj kasę na swoje.4. Jak już będziecie małżeństwem to nie uzależniaj się do męża. Sorry, brzmisz jakbyś miała tendencje. 5. "Kocham go", "planujemy mieć dziecko" to nie argumenty. 6. Jak zamieszkasz to nadal odkładaj na swoje, jak coś pójdzie nie tak to musisz mieć backup i możliwość kopnięcia chłopaka w dupę. Jak będzie chciał abyś dokładała więcej do "wspólnego" (które jest jego) to nie dokładaj.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
intuicyjny-naturalista-62 pisze:
Już drugi anonim frajerka wrzuca i nadal z nim jest xD Machający papież.jpg generalnie
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

n7eieo20novy3r2tcpu8y7im

Dodane: 2 października 2024 - 09:58:13
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy