Opublikowane

Jak złe dzieciństwo wpływa na dorosłe życie?

Niedawno jakaś mirabelka pisala, że miała zjebane dzieciństwo bo wychowywali ja na zasadzie "masz jedzenie i dach nad głową to się ciesz". W sumie miałem podobnie, tak jak wielu milenialsow urodzonych na początku lat 90'. Wiem że pewnie nikogo nie obchodzi to co napisze, ale musze to wyrzucić z siebie. Oczywistym na wstępie jest to, że wychowywałem się w piekle małżeństwa moich rodziców, więc problemy które oni mieli kiedyś, pośrednio wychodzą u mnie teraz. Brak pewności siebie, czy problemy z socjalizacja nie wzięły się przecież znikąd. Matka wychowana w kulturze zapierdolu, udowodniła mi skutecznie, że w zasadzie nie ma po co się starać, bo mimo jej zapierdalania po godzinach nigdy nic z tego nie mieliśmy, więc i u mnie ambicje były słabe. Ojciec natomiast dostał po dupie od życia na tyle, że po perypetiach z bezrobociem strukturalnym itd. po prostu się pogodził z rzeczywistością i jedyna mądrość jaka mi przekazał na dorosłe życie to "ciesz się że masz pracę".Obecnie sobie jakos tam radzę, choć jestem trochę zjebany- no ale mogło być przecież gorzej. Największy żal mam natomiast do rodziców, że nigdy nie starali się nawet jakkolwiek rozwijać moich pasji czy zainteresowan. To nawet nie chodzi o to, żeby zapisywali mnie na jakieś zajęcia czy coś takiego. Po prostu że mną nie rozmawiali nigdy poważnie, lub nie dali przysłowiowego kopa w dupę, kiedy trzeba było. Jak byłem mały to długo chciałem być lekarzem (i nikt nic nie zrobił w tym kierunku, żebym chociaż miał bliżej do tego), potem chciałem być strażakiem więc sam się zapisalem nawet do najbliższego OSP (ale rodzice się chwalili tym faktem tylko przy rodzinnym stole, a jak przestałem po kilku latach już tam chodzić to nikt o nic nie pytał). W liceum byłem bardzo dobry w sporcie, jeździłem na jakieś tam różne zawody ale nikogo to nie obchodziło, nawet fakt że było to kosztem nauki, więc zwyczajnie dałem sobie z tym z dnia na dzień spokoj. Potem chciałem być policjantem, bo w sumie tak się z kolegami zgadzaliśmy no i wujek był policjantem, ale jak przyszło co do czego i zastanawiałem się nad pójściem tam naprawdę, to było (a na co Ci to?), więc nie mając ambicji ani poczucia własnej wartoaci, poszedłem na totalnie przypadkowe studia będąc przekonanym że będzie po tym dobra praca (bo tak mi wmówili rodzice), potem już wiaodmo: jak kazdy, pierwszy kołchoz i robienie sobie jakiejś tam przeciętnej kariery. Ogólnie nikt nigdy mi nic nie załatwił, nigdzie nie pokierował, ani nie dał kopa w dupę kiedy tego potrzebowałem, więc moje życie jest dziełem przypadku i odrobiny szczęścia, bo celu w nim nigdy nie miałem. Ale zasadniczo jestem mega przeciętny i średnio zadowolony życia, a najbardziej że zmarnowanych szans kiedy miałem jeszcze siłę, młodość i brak kredytu. Nawet będąc już dorosłym starzy nigdy nie dali mi żadnej dobrej rady, której by się nauczyli na własnych błędach.Najgorzej jest jak już jest się dorosłym, bo widzi się że rówieśnicy z normalna rodzina, którzy mieli zwyczajną odrobinę atencji powychodzili na ludzi. Kolega, który chcial zostać policjantem razem ze mną myśli już powoli o emeryturze bo tym policjantem został. Inny z osp jest strażakiem, ktoś tam kto się czymś interesował robi to. A ja dalej przegryw #depresja #przegryw #zycie
34

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
wytrzymały-wizjoner-36 pisze:
Problemy pierwszego świata.Ale powiedz, skoro wydaje ci się że "wielu tak miało" to dlaczego ty jesteś przegrywem a inni nie?
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
dokładny-nomada-59 pisze:
To są ludzie, ktorzy nigdy nic nie widzieli, nic nie osiągnęli i jednoczeanie nic nie zrobili, żeby ich dzieci nie doświadczyły tego losu. Bo łatanie wszystkiego dobra rada "pracuj" nic nie zmienia w tych czasach, kiedy z pracy gówno się ma. Potem zdziwienie, że ludzie mają depresję i kończą na sznurze. Jedyna różnica to, że w latach 90'wzglednie więcej osób miało źle, więc sie z tym lepiej żyło, teraz w kolejnym pokoleniu wychodzi kto się dorobił i nie zmarnował swojego, ani czasu i potencjału dzieci. Jak ktoś jest teraz przegrywem to x2 w porównaniu do tego, co było w latach 90. Jeśli wchodzicie np. z mieszkaniem w dorosłość, to jesteście już wygrywem. Mi np. rodzice nie zostawili absolutnie nic, jeszcze dawali chujowe rady po drodze.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

b5ommkgy66v34fid9v4yossb

Dodane: 14 listopada 2024 - 12:14:27
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy