Mówiąc szczerze, te wszystkie pille mają sens, ale nie powinny być ujmowane w ramach generalizacji. Co mam na myśli? Ano to, że w życiu prawie nic nie jest zerojedynkowe. Dla przykładu, znam dużo fajnych kolesi, z wyglądu co najmniej 7/10, którzy partnerki nie mają, bo zajmują się zawodami nieszanowanymi w oczach społeczeństwa. Myślę, że najlepiej podsumować to następująco: 1. Totalny #blackpill faktycznie ma miejsce, jeżeli mówimy o jednostkach faktycznie szkaradnych. Jakiś #truecel czy otyły #birdcel albo ktoś z mordą max 2,5/10. To osoby, które nie ważne jak by się nie gimnastykowały, nie znajdą partnerki. Nawet 50k na rękę i garnitur szyty na miarę nie pomogą. 2. Dalej, są bottom normie. Ludzie, którzy nie zachwycają wyglądem, ba, często są nawet wyśmiewani, ale nie są truecelami i od ich mord nie pękają lustra. W teorii, skazani na samotność. Ale tutaj wkracza dość mocno #redpill. Zarobki, w miarę ogarnięte życie i wizja stabilizacji kuszą #rozowepaski. Kiedy różowa wyszaleje się za młodu, zbliżając się do mitycznej 30, najpewniej zacznie szukać tych mężczyzn.3. Normiki - oni także muszą „inwestować w siebie”. Kobieta zawsze możne znaleźć lepszą gałąź i nici z wizji przyjemnego życia z różową u boku. 4. Jak ktoś jest #chad i należy do tych paru procent populacji, to w sumie może nawet być śmieciarzem. Różowe i tak polecą. #incel #przegryw #blackpill #redpill #pua #rozwojosobisty.

