Przewlekły stres roz*ierdolił mi zdrowieJakieś dwa lata temu zacząłem nową pracę na stanowisku biurowym. Tak wyszło, że przez pół roku dobrze się pokazywałem i systematycznie dostawałem "awanse", a co za tym idzie większa odpowiedzialność i więcej obowiązków (przynajmniej zarobki dobre).Na początku pojawił się bezdech senny, potrafiłem się wybudzać 15-20 minut po zaśnięciu głębokim wdechem. Pomyślałem, że to przez Iqosy - rzuciłem palenie i po dwóch tygodniach przeszło. Przestałem praktycznie spożywać alkohol, a raczej ograniczyłem się do 3-4 piwek raz na 1,5 miesiąca. Potem przewlekłe zmęczenie i słaby sen. Bagatelizowałem objawy i tłumaczyłem sobie, że ee, pewnie przez siłownię i redukcję + przygotowania pod półmaraton, wywaliło kortyzol i to tylko chwilowe. No a potem lawina - trochę ponad 4 miesiące temu złapała mnie cieśń nadgarstka, nagłe pyknięcie w okolicy kciuka i paraliż połowy ręki. Pojechałem do lekarza, dostałem leki po których wylądowałem na sorze z powodu alergii. Po tym epizodzie dostałem jakiejś hipochondrii, doszukiwałem się chorób bo coś mnie zabolało, SM i inne cuda. 1,5 miesiąca temu dostałem projekt na kilka milionów złotych z terminem do końca roku. Im więcej stresu, tym bardziej objawy się nasilały + zacząłem dostawać ataków paniki. Od około tygodnia pojawiły się piski w uszach (głównie wieczorem). Z kolei z rana, szczególnie w trakcie pierwszej godziny pracy, mam taki śnieg optyczny, że ledwo mogę patrzeć na monitor. Zaczęły pojawiać się migreny z aurą. Przez ostatni kwartał byłem więcej razy u lekarzy niż przez ostatnie 10 lat. Wszystkie wyniki (krew/hormony/lipidogram/trójglicerydy i cała reszta) jak u 18 latka, idealne. Ciśnieniowo, cukrzycowo i inne owo też normalnie. Neurolog stwierdził, że to typowe objawy somatyczne przewlekłego stresu i nerwicy. Dostałem leki, po których nie potrafiłem funkcjonować, bo mam wrażenie, że jestem naćpany 24/7. W końcu skończyłem na sympramolu (który mam wrażenie, że delikatnie łagodzi objawy) i hydroksyzynie na noc. Psychoterapię skończyłem po 4 wizytach, gdy próbowałem po raz kolejny wytłumaczyć pani psycholog, że wiem, że praca jest źródłem mojego stanu, ale nie mogę jej zmienić przez najbliższe pół roku przez obowiązujące mnie umowy (ale i tak niech pan ją rzuci).Ehhhhh jak żyć #zalesie #gownowpis #zdrowie #medycyna

