Żyje w rodzinie alkoholików, muszę to w końcu powiedzieć i nie udawać ani nie łudzić się. Ojciec żłopie piwska i setkę/dwusetkę CODZIENNIE od conajmniej 7 lat. Po pracy codziennie zahaczany jest sklep. Po zwróceniu uwagi standardowo obraza majestatu, że robię z niego alkoholika i chodzi naburmuszony na mnie, co innego na mojego brata. Brat przyjeżdża raz na tydzień/dwa to wiecznie przywozi że sobą conajmniej 6-pak i po 200 na głowę dla siebie i ojca oboje uchachani i „czemu się nie cieszysz życiem”. a w sobotę o 20 oboje już wygięci na kanapie. Robota bez alkoholu też nie istnieje, trzeba się napić bo wtedy jest siła dużo działania. Jak nie ma okazji w danym dniu żeby ojciec kupił alko to zawsze coś wymyśli że jechał do sklepu ale zapomniał gotówki i musi jeszcze raz itp. Co najgorsze wciąga w to matkę bo matka mu też zwracała uwagę że za dużo pije to żeby tak nie marudziła to też jej kupuje i sama ulega pokusom… zaczyna pić już co każdy weekend drinki, czasem nawet w czwartki bo już jutro piątek to prawie weekend. Nie mam siły przebicia. Brzydzi mi się ta rodzina, brzydzi mi się na nich patrzeć, nienawidzę ich za to ale oprócz nich nie mam nikogo innegoTylko siostrę mam normalną ale ona żyje swoim życiem. Oczywiście wszyscy pracują, cieszę się gdy idę do pracy i nie muszę na nich patrzeć, ich obecność mnie irytuje, a psychika mi nie wyrabia,pomocy#alkoholizm #zalesie #pomocy

