Opublikowane
#pracbaza #pieniadze #korposwiat #januszeksKochani potrzebuję Waszej porady. Czy wpadłem na durny pomysł, czy na dobry pomysł. Otóż na dniach zostanę tatą... w sumie ojcem, bo na tatę muszę sobie zasłużyć. I ta sytuacja zmotywowała mnie do myślenia o sprawach zawodowych. W swojej firmie pracuję od Kwietnia 2016 roku. Miałem wówczas rocznikowo 23 lata. Dzisiaj mam 30 lat i czuję... że się zasiedziałem. Do tego wciąż jestem dzieciak, co mi uwłacza i ciężko mi wywalczyć szacunek. Sytuacja jest taka, że mam stanowisko sp. ds. sprzedaży ale ja NIC NIE SPRZEDAJĘ. Pod kątem sprzedaży jestem ekspedientem. Obsługuję zamówienia od klientów z całego świata (Angielski b. dobrze). Po zebraniu zamówienia, kontakcie z klientem zajmuje się logistyką tego zamówienia - magazyn, transport, dostawa i rozwiązywaniem ewentualnych problemów. Czasem doradzę właściwy produkt ale NIE SPRZEDAJĘ. Nie używam żadnych technik sprzedaży. Do mnie zgłasza się klient już zdecydowany na zakup, ja tylko to obsługuje i sprawiam, by był zainteresowany i wracał a nie szukał alternatywy. W związku z tym moje umiejętności są raczej miękkie. Z twardych to ogarniam przepisy prawa dotyczące transportu/eksportu/importu. I myślę o swojej przyszłości. Moja pensja wynosi aktualnie 4800 PLN netto i jak na moje miasto to "dobra" pensja. Większość firm chce płacić do 4500 BRUTTO. Z kolei moja firma jest jak Nutella jedzona bez przerwy na śniadanie przez 7 lat. Niby ok, ma mało szkodliwych składników (dwie osoby) ale kurde jest już nudna i nie rozwija. Jest to moja pierwsza poważna praca. Zaczynałem jako specjalista ds. administracyjno-technicznych, dostałem potem zapytanie czy chcę sprzedawać. Zgodziłem się, bo to wiadomo - rozwój. Uczyłem się krok po kroku coraz więcej i więcej. Jak ogarniałem dobrze transport, to zacząłem robić wszystkie transporty wychodzące z firmy i się zatrzymałem. Perspektyw wewnętrznie nie mam żadnych. Z drugiej strony mam w domu przykład osoby, która chciała się ambitnie rozwijać a skończyło się na tym, że z deszczu pod rynnę. W każdej kolejnej firmie coraz większa presja i mobbing, wręcz chamski. To codzienność w wielu firmach w moim mieście. U mnie nie ma wyzwisk, krzyków i poniżania. Generalnie moja firma to miejsce, gdzie ludzie co do zasady siedzą 10-15-20 lat. Nie ma rotacji na biurach prawie żadnej. Wszyscy wychodzą z założenia, że jest ch__owo ale stabilnie. Bo faktycznie tak jest. Pensja nie jest wystarczająca ale też trudniej znaleźć coś za wyższe pieniądze. Stanowiska są specyficzne, rzadko kiedy pasują do innych firm, więc jest trudniej na rekrutacjach. Nie ma szkoleń ani nic z tych rzeczy rozwojowych. Jest przeciętnie. I teraz jaki mam pomysł? Otóż z racji bycia ojcem przysługuje mi 9 tygodni urlopu za 70% wypłaty. To prawie 1500 zł na rękę mniej. Zerowy "interes" przy tym, że dziecko będzie generowało koszty. Ale mam ochotę pójść gdzieś na zlecenie, jakiś BOLT czy coś, tam gdzie nie trzeba robić wielu godzin i dorobić brakujące pieniądze. Nawet za najniższą rzędu 21 PLN, by odrobić 1500 zł bym musiał przepracować niecałe 70h miesięcznie. To znacznie więcej czasu na zajęcie się dzieckiem a jazda po mieście sprzyja przemyśleniom (skłaniam się ku dowozom/przewozom, bo bardzo mnie relaksuje jazda). I gdybym poczuł, że jednak już nie ma chemii do mojej firmy, to zacząłbym szukać nowej pracy tak zdecydowanie a nie jak teraz, że przeglądam oferty i raz na miesiąc wyślę CV a i tak nic z tego nie wynika. Gdybym jednak stwierdził, że jednak życie u mnie w firmie mi pasuje, to bym po prostu tam został i tyle. Jeszcze jest opcja "pójścia na swoje". Mam odkurzacz piorący - mogę robić tego typu usługi, względnie spróbować czegoś innego. Ryzyko jest takie, że może być mi ciężko wziąć ciągiem te 9 tygodni a uważam, że to jest dobry czas - 2 miesiące. Miesiąc to może być mało. Moje stanowisko jest UNIKALNE, nie mam żadnego zastępcy. Zastępują mnie przypadkowe osoby i żadna z nich NIE CHCE tego robić. Nie cierpią tej pracy. Gdy mam urlop to jest masa problemów i jednak ten telefon dzwoni no i maile też muszę odpalać na telefonie. Co radzicie? Będę wdzięczny za cokolwiek od Was :)
08

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
@depish - Wolałbym ale nie stać mnie na 9 tyg. za 70%. Dorobienie 30% powinno zająć +/- 4h dziennie, to raczej z dzieckiem też trochę czasu spędzę, co nie?
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@maverickqqq - moja firma jest 100 lat za murzynami. Nie ma zatrudniania na B2B (zresztą nie chciałbym) ani pracy zdalnej (bo trzeba dopłacać). W zasadzie nic nowoczesnego nie ma ^^ @temokkor - Na BOLT i innych nie wyciągnę 4800 pracując 172h w miesiącu. Nie chcę sobie pogorszyć. Plus nie ma innej opcji skalowania tego, poza jeżdżeniem więcej godzin w miesiącu. Żona nie ma pracy niestety. W ciąży dostanie kosiniakowe i 500+/800+ po roku kosiniakowe się kończy i może pójdzie do pracy, jak się mała dostanie do żłobka, bo na dziadków nie możemy w ogóle liczyć i powiedzieli to z góry (a to nie ich pierwsze wnuczę, więc udowodnili już to trzy razy). Mam 3 m-ce wypowiedzenia i raczej nikt nie będzie chciał mnie puścić wiele wcześniej. To też problem dla nowego pracodawcy. Ale gdybym poczuł, że chcę zmiany, to mógłbym będąc na tym urlopie już ogarniać nową, docelową pracę. Sprawa mocno otwarta.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Opinie o

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cll53zopb00ov37iougw2zsw3

Dodane: 10 sierpnia 2023 - 14:01:49
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 3 lata temu