Kto ma racje w tym sporze? Mam narzeczoną, mieszkamy w moim mieszkaniu z planem kupna wspólnie drugiego, a sprzedaży tego (to byłoby wkładem własnym) + kredyt. Wkurza mnie, że moja kobieta nie chce oszędzać, a moje pieniądze zabiera. Mamy sytuację, że ja zarabiam 4000 do ręki, ona 3600 do ręki. Ja płace za prąd, wodę, czynsz, media i część jedzenia. Po tym zostaje mi około 1500zł, które chciałbym chociaż te 1000 dawać na konto. Ona sugeruje mi że mam dawać całe pieniądze jej... Jej zostaje po opłaceniu jedzenia (składamy się po 1000 czyli mamy 2000 na miesiąc), telefonu około 2200zł jej zostaje. Kupi sobie tam coś i ma te 1000zł oszczędnosći + chce jeszcze moje 1000-1500zł (bo ona nie czuje się pewnie). Sęk w tym że ja też nie czuje się pewnie, a prosić ją o pieniądze to już dla mnie uwłaczające... Jakbyście zaproponowali wspólny budżet? Czy jest ok jak opłacam wszystko (całe media + mieszkanie) + połowa jedzenia a to co mi zostaje to jest moje? Czy powinno być "wspolne" jak jest u Was? bo ona twierdzi że to facet ma dawać całą kasę kobiecie. No i oczywiście jak jej to powiedziałem to już 1 dzień obrażona i ze mną "zerwała" chociaż wiadomo że kłamie.#zwiazki #kiciochpyta #niebieskiepaski #pomocy #slub

