Znam się z obecną dziewczyną prawie pótora roku (niecały rok jesteśmy oficjalnie w związku) i ogólnie nam się dobrze układa, jest ona z tych bardziej cichych i introwertycznych (z dwóch skrajności to wolę w tą stronę) - wiem że to jest coś co docenie w późniejszym wieku, jednak mam z nią taki problem, że ta jej introwertyczność czasami bywa bardzo skrajna, a objawia się to z tym że są dni (czasami więcej niż jeden) w których praktycznie nie piszemy do siebie, a jak już jest to kończy się to na wymianie 2-3 wiadomości. Ja na szali ekstraweryzmu i introwertyzmu umieścił bym się równo po środku, i przez wyżej wymienioną sytuacje czuje czasami jakby jej nie było. Raz mi się już zdarzało poruszyć ten temat i nawet próbować ją triggerować bezpośrednio do niej dzwoniąć niż pisząc, ale przez trochę czasu było dobrze, a potem wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Dodatkowo wspomne że jakiś czas temu zabrałem ją pierwszy raz do moich rodziców i podczas tej wizyty nigdy nie widziałem jej tak wygadanej (jendak można ( ͡° ͜ʖ ͡°) )I to jest dla mnie jedyna tzw. redflaga całego związku, po za tym na każdym innym obszarze jest naprawdę dobrze, dodam nawet że posiada ona pewne cechy (pozytywne ofc) których nie sądziłem że kiedykolwiek znajdę u kobiety (a mam świadomość w jakim tragicznym stanie jest obecny rynek matrymonialny)Przy okazji najbliższego spotkania zamierzam z nią poruszyć ten temat i przedstawić swoje niepokoje i oczekiwania, ale przedtem chiałem was zapytać jak to wygląda w waszych związkach, czy takie "dni ciszy" się zdarzają, jak często oraz wszelkiego innego rodzaju wskazówki jak do tego tematu podejść będą mile widzianie#zwiazki #pytanie #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychaskow #introwertycy

