Opublikowane

Jak pokonałem dentofobię i rozpocząłem leczenie zębów

Nie mam pomysłu na wstęp, więc przejdźmy od razu do rzeczy:1)Dentofobii nabawiłem się kilkanaście lat temu podczas leczenia kanałowego. Nie wiem, czy przy tego typu procedurze tak duży ból jest normalny, czy coś poszło wtedy nie tak, ale doświadczyłem wówczas prawdziwych tortur i od tamtej pory po prostu przestałem chodzić do dentysty. Jeśli zaczynał boleć mnie któryś ząb, kupowałem sobie jakieś popularne środki przeciwbólowe na przeczekanie, aż boleć przestanie, tłumiąc przy tym w sobie ewentualne wyrzuty sumienia. 2)Po pewnym czasie jednak zwyczajne leki przeciwbólowe dostępne bez recepty przestały być dla mnie skuteczne, organizm chyba przyzwyczaił się do dawek występujących w tego typu lekach. Z tego powodu nie raz zdarzyło mi się zarwać noc z powodu bólu zęba. Raz czy dwa w akcie desperacji zdarzyło mi się nawet kupić małpkę, żeby zapić ból i na lekkim rauszu zasnąć, ale bojąc się wpadnięcia w alkoholizm porzuciłem ten pomysł. Dolegliwości bólowe to nie był jedyny problem, z którym musiałem się zmagać – wielokrotnie na skutek stanów zapalnych dochodziło do bardzo widocznych obrzęków twarzy. Mimo to, wciąż nie podejmowałem leczenia, poza tym nieco samotniczy tryb życia oraz praca zdalna powodowały, że dość łatwo było mi te problemy ukrywać.3)Z upływem lat kolejne zęby zaczynały się psuć, kolejne zęby zaczynały boleć, i choć w głębi ducha wiedziałem, że niepodejmowanie żadnych kroków w kierunku rozpoczęcia leczenia nie jest rozsądne (czytałem też o sepsie i przypadkach śmiertelnych spowodowanych stanami zapalnymi w jamie ustnej), to jednak strach przed fotelem dentystycznym zawsze przeważał szalę. Po czasie, do strachu dołączył też zwyczajny wstyd – wiedziałem, że strasznie się zapuściłem i zwyczajnie głupio mi było przed kimkolwiek otworzyć gębę i pokazać tę ruinę, nawet lekarzowi, w obawie przed jego krytyczną oceną. Wstyd miał też wpływ na życie osobiste i objawiał się np. odmową wspólnych wyjść ze znajomymi, żeby przypadkiem nie zwrócili uwagi na stan mojego uzębienia.4)Skoro czytacie te słowa, to zapewne domyślacie się, że sytuacja się zmieniła. Obecnie jestem świeżo po zakończeniu pierwszego etapu leczenia, który można nazwać „gaszeniem pożaru”, polegającym na ekstrakcji totalnie zniszczonych zębów i odbudowie tych, z którymi można było jeszcze coś zrobić. Łącznie zostało mi wyrwanych 8 zębów (a w większości przypadków - tego, co z nich zostało), oprócz tego niemal wszystkie pozostałe zęby od piątek w głąb (i jedna lub dwie czwórki) wymagały leczenia. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że przednie zęby mam w dobrym stanie i mają ładny kształt, więc na co dzień mogę normalnie funkcjonować, choć brak sporej części zębów trzonowych sprawia pewne problemy przy jedzeniu, no i oczywiście o szerokim uśmiechu w towarzystwie mogę zapomnieć (głównie z uwagi na brak górnej lewej 5 i 6). 5)Łącznie na fotelu dentystycznym spędziłem do tej pory jakieś 10 - 12 godzin. Co mnie najbardziej zaskoczyło, to jak mało bólu odczułem podczas wszystkich tych wizyt. Doktor nie szczędził mi zastrzyków znieczulających i chyba ze wszystkich rzeczy właśnie te ukłucia były najbardziej bolesne (choć jak najbardziej do przeżycia), a później nie czułem już praktycznie nic. Przy trzeciej wizycie, leżąc na fotelu z rodziawioną szeroko japą i nie odczuwając żadnego bólu dotarło do mnie, jak bardzo irracjonalny był mój strach i jak słono przyjdzie mi teraz za niego teraz zapłacić... 6)Pierwszy etap kosztował mnie łącznie 8.400 zł, nie licząc kilkudziesięciu złotych wydanych na specjalny płyn do jamy ustnej i lek przeciwbólowy. Teraz chcę rozpocząć drugi etap leczenia i uzupełnić powstałe braki, ale już wiadomo, że nie nastąpi to szybko, bo zęby które pozostały w jamie ustnej, z uwagi na brak właściwego oparcia, bardzo się poprzesuwały – dolne poszły w górę, górne się opuściły, do tego niektóre skierowały się do wewnątrz lub w bok, więc najpierw potrzebne będzie leczenie ortodontyczne. No i jest jeszcze kwestia kosztów, samo wstawienie 8 implantów to koszt około 50.000 zł, a do tego trzeba doliczyć jeszcze koszty leczenia ortodontycznego, które na tę chwilę nie są jeszcze znane, ale na pewno nie będą to groszowe sprawy. Mimo to, jestem zdeterminowany, żeby dociągnąć tę sprawę do końca, by móc cieszyć się pełnym uśmiechem i odzyskaniem utraconego lata temu komfortu życia. Nawet jeśli będzie to najprawdopodobniej oznaczać wzięcie jakiegoś kredytu...7)Co było bodźcem do przełamania się? Przede wszystkim wskazałbym chyba na piętrzące się latami wyrzuty sumienia – nie było dnia, w którym nie myślałbym o swoich zębach, każdej nocy podczas zasypiania rozmyślałem do poduszki o potrzebie wzięcia się za ten problem. Do tego w każdej interakcji międzyludzkiej ciągle się ograniczałem – za każdym razem gdy z kimś rozmawiałem, z tyłu głowy pojawiała się myśl, żeby przypadkiem nie uśmiechnąć się za szeroko, bo się „wyda”, co z biegiem czasu wywoływało we mnie coraz większą frustrację. I tak kropla pomału drążyła skałę, a kamyczkiem, który przeważył szalę, była zmiana pracy – dołączyłem do nowego zespołu z samymi dziewczynami, wszystkie mają piękne i zdrowe uśmiechy, a mi było wstyd szerzej otworzyć usta… Wreszcie uznałem, że nadszedł czas przerwać to błędne koło i w końcu rozpocząć leczenie.8)Wpis ten popełniam z jednej strony ku przestrodze, a z drugiej w nadziei na zainspirowanie tych osób, które zmagają się z podobnym problemem, co ja. Być może po drugiej stronie kabla jest ktoś, kto też unika gabinetu stomatologicznego i rujnuje swoje zęby tak, jak ja rujnowałem swoje. Skoro ja dałem radę, to ty też dasz radę! Wejdź na google, poszukaj dobrego gabinetu w okolicy, poczytaj opinie o nich. Na pierwszej wizycie od razu powiedz o swoich negatywnych doświadczeniach i obawach. Empatyczny lekarz pomoże ci przełamać strach, a nowoczesne metody leczenia są naprawdę bezbolesne, czego sam na własnej skórze doświadczyłem. A jeśli to cię nie przekonuje, spójrz na kwoty z pkt 6 i zastanów się, czy stać cię na dalsze zwlekanie.#zdrowie #medycyna z jednej strony trochę #zalesie z drugiej strony trochę #chwalesie
54

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

xilq621voz5ggj2pa16yjdu3

Dodane: 27 listopada 2024 - 17:50:27
Opublikowane

Autor był widzianyponad rok temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
nieustraszony-badacz-87 pisze:
Ja nie miałem fobii, bałem się bólu zwyczajnie. Poszedłem do zaufanej dentystki, powiedziałem, że robimy wszystko po kolei i po roku regularnego chodzenia i 4 wyrwanych zębach zrobiłem wszystko. Głupi byłem, że tak późno. Jak ktoś się zastanawia, to niech przestanie. Warto leczyć zęby.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy