#praca #kolchozJak byłem gówniarzem to myślałem, że ej, jak to jest ze ludzie utykają w miejscu i nie mogą nic zrobić ze swoim życiem. Dookoła tyle możliwości, mają kasę, wolną rękę, a nadal tkwią niezadowoleni i tylko narzekają. No i mam za swoje, bo teraz żyję w takim kieracie, że psycha mi siada. W obecnej pracy nic już dobrego mnie nie czeka, a wypadałoby podnieść kompetencje. Nie mam na to absolutnie czasu. Wstać zjeść, popracować, wrócić, zjeść, zrobić obowiązki domowe i powtórzyć. Literalnie życie w Matrixie z którego nie mogę się wydostać. Wstyd się przyznać, ale myślę o zakołowaniu L4 od psychiatry na minimum pół roku. Nie żeby się migać od pracy, ale żeby posiedzieć i pomyśleć nad własnym życiem. Zeby w końcu wyrzucić te stare rzeczy z szaf, ktore od poprzedniej wiosny wywalam i dokończyć nie mogę.Żeby w końcu oddać rower na serwis, bo coś trzeszczy i nie mam czasu go odwieźć. Żeby ułożyć sobie dietę, bo niewiele, ale chudnę i nie mogę przytyć.Żeby odpocząć, przemyśleć, iść na spacer do lasu częściej niż raz na miesiąc.

