Mireczki #zwiazki #finanse #nieruchomosciJestem juz bardzo dluga z rozowa, niby bez slubu ale prawie jak po (okolo 10lat)Dostalem w spadku pol domu, przeprowadzilismy sie tam, drugie pol ma moja siostra ktora musze splacic.Temat ma dwa watki:1. kupno polowy domu od siostry2. partycypacja w kosztach przez narzeczona1. dom jets obecnie wystawiony za 530tys, nikt go nie chce kupic w tej cenie, poniewaz ma "wade": droga zaprojektowana w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego przez srodek dzialki i wsyztsko jest ok, poki nie poinformuje o tym fakcie przyszlego kupca. Szansa na powstanie tej drogi jest raczej zerowa no ale domu obok sie juz nie zbuduje. Potencjalna droga dzieli dzialke na pol, gdzie na jednej polowie jest dom a na drugiej po prostu dzialka budowlana. Realnie oceniam (moge sie mylic bo mam zerowe pojecie) ze to obniza wartosc o jakies 50tys zl przy czym pieniadze to nie wszystko i ciezko kupic dom gdzie zeby sie dostac do wiekszego podworka trzeba przejsc przez droge... i chyba zadne pieniadze tego nie rekompensuja, jedynie pogodzenie sie z faktem i sprzedaz "podworka" po drugiej stronie drogi i zostanie z jakimis 6arami i domem 10x10mI teraz mam dwie opcje, ja zlecam swoja wycene jakiemus rzeczoznawcy (jakby sie ktos do mnie odezwal i jets tu jaksi rzeczoznawca do wycen nieruchomosci), siostra swojemu, wyciagamy srednia. Ale co wtedy jak wyjdzie wiecej niz np 530tys -50tys=480tys? Bede stratny bo rynek wycenil to na mniej. Po prostu chcialbym zapytac jak sie maja wyceny rzeczoznawcy do realnej wartosci rynkowej. Czy takie akcje jak MPZP sa jakkolwiek w wycenach uwzgledniane? bo jak juz zlece wycene to bede prawie zobowiazany do kupna po tej cenie "co wyjdzie" a nie chce byc stratny.2. Jakbyscie wydzieli partycypacje w kosztach narzeczonej? mamy po te 30 lat, kazdy ma jakies oszczednosci. Najsprawiedliwej by bylo wiadomo, zeby wylozyla calosc na splate siostry i bysmy normalnie mieli po 1/2 w ksiegach wieczystych ale wiem ze tyle nie ma. Pozyczanie w takiej sytuacji pieniedzy narzeczonej tez chory pomysl. niby moglibysmy np podzielic sie na zasadzie 3/4 moje co zostawi mnie calkowicie bez zlotowki przy dupie, 1/4 jej. ale pozniej przeciez te wszystkie remonty ktore juz bysmy po polowie finansowali...Jak macie jakies inne propozycje rozwiazania tych dwoch problemow to bede wdzieczny, drugi jest bardzo subiektywny, pierwszy bardziej konkretny, moze akurat ktos na wykopie sie zajmuje wycena.

