Muszę to z siebie wyrzucić, mam ojca który się całe życie ślizgał i teraz ma bardzo dobrze na emeryturze. 72 lata, pije wódkę na potęgę, zdrowie jak koń. Przez tą jego wódkę kilka osób z rodziny obraził, większość już nie żyje-jak moja matka. Miała zawał w wieku 38 lat. Owszem, miała chore serce, jakąś wadę ale ja mówię cały czas, że pękło jej te serce w końcu. Wszystkie przykrości i bluźnierstwa w jej stronę zbierała w sobie, w środku. Nikomu się nie żaliła ze swojego nieudanego małżeństwa. Wszak, ja jestem wpadka, miało mnie nigdy nie być. Ja jako 12 letni smark, nie wiedziałem czemu mama zostawiła mnie z tym alkoholikiem. Już wtedy nienawidziłem ojca, obwiniam go po dziś za śmierć mamy. Jak można na kobietę krzyknąć albo podnieść rękę, kiedy ogarnia cały dom, gotuje, sprzata, stara się a całe życie słyszala ze źle to robi. Po śmierci mamy okazało się że stary nie potrafi gotować a co dopiero sprzątac. W tym wieku pierwszy raz usmazylem mielone czy schabowe, obierałem i gotowałem ziemniaki po szkole. Mój ojciec nie kiwnął nawet palcem, nie pomagał, wolał wódkę. Plakal srogo po śmierci mamy. Ja mało co uroniłem łzy. Cały dom był na mojej głowie. Czara goryczy przelała się w wieku 18 lat- dowiedziałem się od dalszej rodziny, że moja mama przygotowała dla mnie konto i kilka tysięcy na "start w dorosłość". Oczywiście tego konta nie było ani pieniędzy. Wszystko przechlane, ojciec się przyznał. Poszedł w balet na tydzień, mnie zostawił w domu z przybrana ciotka-sasiadka. Wersja była, że w pracy ma delegacje i wyjechał. A jego praca to też ciekawa. Całe życie, 40 lat za minimalną kopał doły. Naprawdę, mial tak napisane, na umowie. A co on robil? Chlal w miejscu pracy a pracodawca go krył. I tak przebimbal 40 lat w dole, z flaszka. Wiecie jaka ma teraz emeryture? 4500 zł!! Co rok waloryzowana! Również chciałem zostać w zyciu leśnikiem, skończyć technikum. Owa szkoła była od mojej wsi oddalona 220 km. Szkoła miała również internat. Tam bym spał, jadł, uczył się. Oczywiście od ojca usłyszałem odpowiedź odmowną. Do żadnej szkoły takiej nie idę, co miesiąc nie będzie płacił na mnie, na moją edukację. Teraz jestem dorosłym człowiekiem i ze starym że kontaktu. Czasami pogadam z sasiadka-owa przybrana ciotka, która mnie kiedyś pilnowała. Mam z nią bardzo dobry kontakt i niekiedy mi opowiada o ojcu-jak to po wsi chodzi dalej z flaszka#rodzina #zalesie #ojciec

