Mirki, mam nietypowe pytanie. Mieszkam 100 km od domu rodzinnego i babki. Zazwyczaj to ja musiałem jeździć do rodziców i na tle rodzeństwo było to dosłownie 5 razy częściej, bo mieszkam bliżej i nie mam dzieci. Zwłaszcza babka domagała się moich przyjazdów. Ostatnio niestety babka zapadła na zdrowiu i trafiła do ośrodka, jakieś 50 km ode mnie. I wymyślono sobie, że mam z ojcem jeździć tam na zmianę. Ostatnio relacje się zepsuły i jeździłem rzadziej, ale są apele, żeby w takiej sytuacji schować dumę do kieszeni. Wiem, że ojciec jest jedynym spadkobiercą, ale dowiedziałem się, że nie chce się…