Krótka historia o schudnięciu i jego konsekwencjach.W wieku circa 25 lat, kiedy przy wzroście 170 cm ważyłam koło 65 kg, nagle zaczęłam tyć. Nic nie zmieniałam w diecie, ani w codziennym ruchu. Ni z gruchy, ni z pietruchy w MIESIĄC przytyłam 10 kg. Byłam przerażona, moja pani ginekolog twierdziła, że nawet jakbym zaczęła żreć 10 pieczonych kurczaków dziennie, to nie ma opcji, abym tak szybko przybrała na wadze.Latałam po lekarzach, bo tycie, mimo wrzucenia mocnych deficytów kalorycznych i jeszcze większej ilości ruchu zaczęła szybować jak szalona.Dopiero po paru latach trafiłam do…