Zauważa ktoś postępujące zidiocenie wszystkiego, a co za tym idzie coraz większy problem z załatwieniem czegokolwiek nie wpasującego się w schemat zaprogramowanego AI Asystenta lub instrukcji dla przygłupiej Karynki z infolinii? Weźmy chociażby reklamacje. Wszyscy sprzedają coraz większy shit za coraz większe pieniądze. Jak przychodzi do reklamacji, to zaczynają się schody pod górę. Albo przebijanie się przez debilne boty (bankowość tu króluje) albo przekazywanie od konsultanta do konsultanta albo całkowite niezrozumienie zagadnienia albo kurioza typu "pan odeśle produkt za 10k" mimo że…