Zauważa ktoś postępujące zidiocenie wszystkiego, a co za tym idzie coraz większy problem z załatwieniem czegokolwiek nie wpasującego się w schemat zaprogramowanego AI Asystenta lub instrukcji dla przygłupiej Karynki z infolinii? Weźmy chociażby reklamacje. Wszyscy sprzedają coraz większy shit za coraz większe pieniądze. Jak przychodzi do reklamacji, to zaczynają się schody pod górę. Albo przebijanie się przez debilne boty (bankowość tu króluje) albo przekazywanie od konsultanta do konsultanta albo całkowite niezrozumienie zagadnienia albo kurioza typu "pan odeśle produkt za 10k" mimo że uszkodziła się część wymienna za 10 pln, ale tej z niewiadomych powodów, nie można wymienić.Reklamacje w bankach albo w telekomach to inny poziom sperdolenia. Potrzebne stalowe nerwy i mnóstwo czasu. Bo albo czekasz godzinę na połączenie z żywym człowiekiem albo jak już się połączysz to pani Dominika "nie ma w systemie", "u nas wszystko jest w porządku", "ma pan przecież włączone, jak to nie działa".Ergo mimo całego prokonsumenckiego vibe okazuje się, że konsument ma coraz bardziej pod górkę ze wszystkim.#zalesie #reklamacje #enshitification #biurokracja

