#redpill #blackpill #przegryw #incelSpotkałem dzisiaj na basenie koleżankę z gimnazjum, nie widziałem jej 25 lat. Dziewczyna już pod 40, niezamężna, zadbana, byłem pod wrażeniem że dobrze się trzyma - bezdzietne tak mają. Chwila gadki, co tam jak tam - mówię jej że muszę kończyć i iść pilnować dzieciaki bo się utopią... Zamurowało ją, zamiast się pożegnać to wydukała tylko "... to Ty masz dzieci?!", ewidentnie wyczułem nutę obrzydzenia w jej tonie wypowiedzi. Pięknie podsumowałaś to co już dawno ze mnie uciekło kiedy poznałem moją żonę, która gdzieś na opak wszystkim nie zważając na to że byłem świetnym kandydatem na przegrywa postanowiła zostać moją kobietą... Tą jedyną bo inne też się najwyraźniej brzydziły. Sam z biegiem lat patrząc na stare zdjęcia dziwię się jej... I dziękuję. A ciebie koleżanko pozdrawiam i zostawiam z tym uczuciem odrazy. Chociaż mam cichą nadzieję że była to jednak zazdrość pod płaszczykiem pogardy. Moje dzieci tak na prawdę uratowały Cię przed przeciążeniem Twojego systemu nerwowego, gdyby rozmowa trwała dalej to dowiedziałabyś się jeszcze że z sukcesem prowadzę firmę zatrudniającą 10 osób a w paszporcie kończą mi się miejsca na pieczątki... Po pierwszej reakcji widzę że mogłabyś tego nie wytrzymać. Piszę to bo z mojego otoczenia nikt nie jest w stanie pojąć powagi tej sytuacji, cierpienia 23 letniego incela który widział jak wszyscy do okoła świetnie się bawią a "gruby" był przydatny bo miał auto i nie pił na imprezach. I może komuś ten wpis pomoże, w tych chorych czasach - gdzieś tam czeka na Was ta jedyna. Jak widać na nim przykładzie nie zawsze its over dla chłopa.

