Jezu ale ja jestem leniwy. Nic mi się nie chce, nawet grać w kierki czy oglądać tego netflixa. Nie robię absolutnie nic. Przerasta mnie nawet zrobienie sobie herbaty. Do tego jeszcze dochodzi kompletny brak ambicji i chęci aby coś osiągnąć. Pracuje poniżej swoich kompetencji, z 10 lat temu zarabiałem miesięcznie z 3x tyle co teraz ale było to zmuszanie się. Doszło do tego, że nigdy nie wrócę do tego nawet i za 100x tyle. Teraz mam problem bo różowa chce ślubu i muszę jeździć po jakiś kościołach, salach, fotografach itp. I już w głowie mam plan aby ją rzucić bo mi się tego nie chce. Dziś mnie męczyła z jakimiś kreatorami zaproszeń, tak się zagotowałem, że śpi teraz w salonie. Przerasta mnie to. A parę lat temu moja była męczyła mnie tak z budową domu. Angażowała mnie do jakiegoś projektowania, a potem do jeżdżenia po jakiś budowach. I cieszyła się każdym etapem, od fundamentów itp. A ja miałem to gdzieś. I ją rzuciłem bo mnie to przerastało. Mi by się nie chciało schylić po pieniądze. Każdy normalnie mając taką możliwość, jak własny dom, by robił wszystko aby taką kobietę przy sobie zatrzymać, angażować się aby był to dom marzeń, a ja na wszystko wywalone. Moi znajomi się ode mnie odwrócili, jak się dowiedzieli, że tak skrzywdziłem tą laskę i ją rzuciłem. Po prostu nazwali mnie debilem. Moja rodzina ma identyczne zdanie o mnie.Mam jeszcze nadzieję, że może ten obecny związek jakoś odratuje ale w sumie tego nie chce. Część mnie chce zakończenia tego i mieć święty spokój, a drugi jakiś pierwiastek w mojej głowie mówi mi, że mam coś z głową. Sam nie wiem. Nie wiem jak sobie z tym poradzić i cieszyć się z takich rzeczy jak wspólne projektowanie zaproszeń, wybory sal, itp. No jak ludzi to może cieszyć?#zwiazki #zalesie #depresja

