Opublikowane

Jak radzić sobie z brakiem motywacji w związku?

Jezu ale ja jestem leniwy. Nic mi się nie chce, nawet grać w kierki czy oglądać tego netflixa. Nie robię absolutnie nic. Przerasta mnie nawet zrobienie sobie herbaty. Do tego jeszcze dochodzi kompletny brak ambicji i chęci aby coś osiągnąć. Pracuje poniżej swoich kompetencji, z 10 lat temu zarabiałem miesięcznie z 3x tyle co teraz ale było to zmuszanie się. Doszło do tego, że nigdy nie wrócę do tego nawet i za 100x tyle. Teraz mam problem bo różowa chce ślubu i muszę jeździć po jakiś kościołach, salach, fotografach itp. I już w głowie mam plan aby ją rzucić bo mi się tego nie chce. Dziś mnie męczyła z jakimiś kreatorami zaproszeń, tak się zagotowałem, że śpi teraz w salonie. Przerasta mnie to. A parę lat temu moja była męczyła mnie tak z budową domu. Angażowała mnie do jakiegoś projektowania, a potem do jeżdżenia po jakiś budowach. I cieszyła się każdym etapem, od fundamentów itp. A ja miałem to gdzieś. I ją rzuciłem bo mnie to przerastało. Mi by się nie chciało schylić po pieniądze. Każdy normalnie mając taką możliwość, jak własny dom, by robił wszystko aby taką kobietę przy sobie zatrzymać, angażować się aby był to dom marzeń, a ja na wszystko wywalone. Moi znajomi się ode mnie odwrócili, jak się dowiedzieli, że tak skrzywdziłem tą laskę i ją rzuciłem. Po prostu nazwali mnie debilem. Moja rodzina ma identyczne zdanie o mnie.Mam jeszcze nadzieję, że może ten obecny związek jakoś odratuje ale w sumie tego nie chce. Część mnie chce zakończenia tego i mieć święty spokój, a drugi jakiś pierwiastek w mojej głowie mówi mi, że mam coś z głową. Sam nie wiem. Nie wiem jak sobie z tym poradzić i cieszyć się z takich rzeczy jak wspólne projektowanie zaproszeń, wybory sal, itp. No jak ludzi to może cieszyć?#zwiazki #zalesie #depresja
14

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

rfqv116ztv84bpbice24umyc

Dodane: 18 maja 2025 - 21:57:47
Opublikowane

Autor był widzianyokoło rok temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (42)
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: Ok, rozumiem. Ja w sumie nie czuje jakiegoś strachu, stresu czy zawstydzenia w rozmowie z kimś takim. No i nie dotyczą moje problemy życia matrymonialnego.Ok. to chyba zostanę przy tej kobiecie, nie ma co kombinować.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
Choć zapomniałem zapytać, czy polecasz bardziej faceta czy kobietę.
@mirko_anonim: ja miałem problem z chodzeniem do kobiety, bo moje problemy dotyczyly mojego życia matrymonialnego i to nie jest komfortowe żeby kobiecie opowiadać o swoich frustracjach damsko męskichOgólnie kobieta (1 z 3 moich terapeutek) mi powiedziała, że projekt mojego życia to mrzonka. Dziś to moja firma właśnie.Nie wiem, mam wrażenie ze ona była jakby z proletariatu i chyba myslala ze nie można tak po prostu udanej firmy założyć Ale w kwestii damsko meskich też była bardzo surowa i bardziej nastawiona na analizowanie czy ja dziewczyn z tindera nie krzywdzę niż to co się ze mną dzieje, po co to robię, co próbuje w sobie zasypać takim schematemDowod anegdotyczny, ale ja mimo wszystko wole facetow. Ta baba prawdopodobnie była po prostu mało profesjonalna i pewnie typ też by mógł takie gafy walnac, ale mimo wszystko myślę, że z facetem latwiejAle być może w Twoich sprawach nawet kobieta może być lepsza.Najważniejsze jak Ty się z tym czujesz. Ja Ci napisałem o moich odczuciach
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: Cześć. Jestem na etapie szukania terapeuty. I chyba mam coś. Choć zapomniałem zapytać, czy polecasz bardziej faceta czy kobietę. Kobieta w sieci zawsze bywała odradzana, jednak zawód ten jest zdominowany przez kobiety. Wybrałem tak kogoś na podstawie opinii itp. i miłe zaskoczenie bo rejestrowałem się u sekretarki i mówiłem, że jestem ciężki przypadek i czy ktoś się wgl tego podejmie. Oddzwoniłem do mnie już pani terapeutka i porozmawialiśmy kilkanaście minut, przedstawiłem z czym problem i bardzo się zainteresowała. Bo generalnie to nie byłem od początku na 100% pewny. Ale wydaje mi się, że chyba dobrze trafiłem bo wykazała duże zainteresowanie.Coś może jeszcze chcesz dodać do procesu wybierania takiego terapeuty?Terminy na lipiec/sierpień dopiero.
Moderator Jailer
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
zaradny-kreator-29 pisze:
czujny-mistrz-43: Tak, skoro wiele razy o tym gadałem z nią, wie co tu pisałem od paru dni, co mi doradziliście, jakie kroki mam w planach oraz całokształt tego jak żyjemy. A nawet dalej chce tego ślubu.Mówię, najwyżej spotka mnie rozczarowanie. Chyba nie ma o czekać dłużej i teraz psuć planów i odkładać tego na potem.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
chyba to akceptuje
@mirko_anonim: możesz zawsze z nią porozmawiać. Czy akceptuje nierówność i co uważa
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
zaradny-kreator-29 pisze:
inteligentny-sojusznik-26: Tu op.Sytuacji jak z zaproszeniami było wiele, to nie wyjątek. Oczywiście wiem, że może to jej przeszkadzać, no ale 4 lata miała na to i skoro to ona naciska na ślub oraz sama naciskała abym z nią zamieszkał to chyba to akceptuje.Obojętna mi nie jest. Mam specyficzną naturę i gdyby mi przeszkadzała tak jakoś mocno to też bym to skończył.Też coś dla niej czasem robię, wbrew sobie tylko aby wywołać uśmiech na jej twarzy.Chyba bycie samem nie jest do końca dla mnie skoro zawsze jednak mimo niechęci to szukałem tego związku.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
inteligentny-sojusznik-26 pisze:
Jak jej to odpowiada (myślałem, że nie bardzo przez sytuację z zaproszeniami i to kwestia czasu jak uzna, że tylko ona wnosi coś do tego związku, zacznie jej to przeszkadzać i poszuka wyrównania gdzieindziej), czytałeś jej odpowiedzi i nie ma z tym problemu, to świetnie dla Ciebie. Ja, choć jestem podobnej natury co Ty, to bym tak nie mógł żyć 24/7 z kimś, kto jest mi w sumie obojętny, a zapewnia tylko wygodne życie. Wolałbym już być sam niż tolerować czyjąjś niepotrzebną mi obecność, zaczęłaby mnie po czasie irytować jak większość ludzi. Ale zakochałem się w jednej dziewczynie, a myślałem, że nigdy to mi się nie przytrafi, jak ją widzę czy słyszę jej głos, to wyzwala we mnie pozytywne uczucia - aż chce mi się dla niej czasem coś zrobić, śniadanie, obiad czy podwieźć do pracy. Z kimś obojętnym by tak nie było i szkoda mi byłoby tej osoby, jak i mnie samego, że współdzielę życie z byle kim, jak mógłbym być sam.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
inteligentny-sojusznik-26: Ale ja nie wykorzystuje. Tzn ja jestem osobą dość obojętną. Gdyby dziś powiedziała, że się rozstajemy to bym to przyjął bez jakiejś walki. Ale skoro tego nie zrobiła to chyba pasuje. Tak to rozumiem. No jak mam w inny sposób to sprawdzić? Czytałem jej odpowiedzi z tego wpisu i jakoś zdania nie zmieniła. Wgl nie było dla niej to żadne zaskoczenie, bo mnie zna. Cieszy się jedynie, że podejmę jakąś walkę.Ale w takim razie poznam Twój punkt widzenia. Co być zrobił w tej sytuacji na moim miejscu?
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: No do tego zmierzałem. Przecież gdyby coś się nie podobało to droga wolna, jest i była. Tak samo nie było jakiś drastycznych prób nacisku zmieniania mnie, drobne rozmowy i sugestie, bez stawiania pod ścianą, fochów czy kłótni. Oczywiście o wszystkim wie i będzie mnie teraz wspierać.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
inteligentny-sojusznik-26 pisze:
Do czasu... Ludzie się przebudzają, ale o tym OP kiedyś się może przekona. Albo sam dozna oświecenia moralnego i poczuje się źle z wykorzystywania naiwnego, zakochanego w nim człowieka.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
No jak jej się podoba układ to nic nie tracisz
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: Ok. Teraz trochę bardziej rozumiem.No jest zadowolona, nigdy mi nie wypomniała niczego, poprzednie partnerki potrafiły, potrafiły mnie "gonić do roboty", często słyszałem wyrzuty. A tu jest tego bardzo minimum, tak zdrowo, coś wymaga ale chyba tyle, na ile wie, że jestem w stanie się poświęcić. Jak wypali z terapią i mi się zachce to po prostu ją odciążę w niektórych zajęciach.Mi jest dobrze i nie wyobrażam sobie, abym chciał coś teraz zmieniać czy wstrzymywać. Jestem i byłem leniem ale jednak brakowało chyba tej drugiej osoby i przekładało się na założenie tego tindera. I coś jakoś mocno się nie angażowałem, bo żadnym podrywaczem nie jestem to udawało się ciągnąć te rozmowy. A to też głównie zasługa kobiet. Ta dziewczyna z którą teraz jestem nigdy nie była w poważnym związku. Jakieś były ale krótki i bez mieszkania ze sobą. Ja mieszkałem za to z 4 dziewczynami już. I chyba tyle było tych poważniejszych związków u mnie. Oczywiście poprzednie związki zawalałem ja i nawet ja się rozchodziłem, nie radziliśmy sobie finansowo bo mi się pracować nie chciało, a chcieliśmy mieszkać tylko we dwoje. Tu było łatwiej bo ona mieszkanie ma więc płacę połowę rachunków. Nie ma presji więc mi na głowie też jest lżej. Jak stracę prace to dam radę. Jak się wynajmowało i rzucałem pracę to ciężko było.Emocjonalnie i od strony zaangażowania wkłada pewnie więcej ale z mojej strony może się to tylko poprawić, a jak będzie tak samo to skoro jest ok to chyba będzie ok.I tak sobie tłumaczę, że niczym nie ryzykuje.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
@mirko_anonim: mi nie chodzi o to czy ona finansowo więcej wykłada tylko emocjonalnie i od strony zaangażowania?Ja udaję terapeute w tej rozmowie (bo jak wiemy na jestem ekspertem, nie mam takiego wykształcenia)Terapeuta Ci nie radzi zrób to czy tamto. Nie na tym terapia polega.Owszem są takie związki, w ogóle związki polegaja na tym, że rozne rzeczy się wklada. Może jej się podobać, że ona wklada majatek, a Ty urode czy cokolwiek jak tam sie dogadujecie i jezeli ona jest z tego zadowolona to też git. Pytam, bo warto żeby Ty też siebie spytał. Mi bardziej zalezy żebys sobie odwiedzial, a nie mi. (Na tym terapia mniej więcej polega) mi nie chodzi o to czy ona finansowo więcej wykłada tylko emocjonalnie i od strony zaangażowania?
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: Czy jest uczciwe to ona może się zastanawiać. Tak sobie wybrała, przecież miała i ma dalej wolną rękę. Chyba jej to pasuje. A co dalej będzie? Albo będzie tak jak jest teraz albo jak się ogarnę z tą terapią to może po prostu zacznie mnie interesować moja pensja aby nie było na poziomie najniższej.Dużo jest takich związków przecież. Sporo ludzi ma jakiś majątek po rodzinie, a spora nie ma nic. Jeden jest lekarzem, prawnikiem, robi w it, a drugi wykonuje prosty zawód typu urzędnik czy fryzjer. Wiążą się i żyją. Znam(znałem) takie przypadki i wśród znajomych i znam np. ode mnie z pracy. I w obie strony. Nawet moi rodzice coś podobnego mieli, tata typowy chłop ze wsi, przyszłość wiązał z wojskiem, a mama mieszczanka po studiach wyleciała do usa w latach 70-80 i tam zarobiła sporo kasy (sporo na nasze). Gdyby nie to, że wróciła pochować swojego ojca po kilkunastu latach i jej nie wpuścili z powrotem to pewnie byśmy nie pisali. No i zeszli się, ojciec rzucił wojsko, w latach 90tych skończył polibudę i dopiero zaczął zarabiać, a mieszkał w domu postawionym przez mamę.Ale ok. Masz inny tok myślenie. Co radzisz. Konkrety. Wstrzymywać ślub? Weź pod uwagę, że na moje to niczym nie ryzykuje. Oraz, że jeszcze się nie zmieniłem, dalej jestem leniem. Nie ma gwarancji, że się zmienię.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
niczego nie wymaga więc korzystam
@mirko_anonim: to jest red flag. Ja rozumiem, że to jest wygodne, ale uważasz że to jest uczciwe?Tzn nie chodzi mi o moralności teraz, ale nie masz refleksji, że skoro jest w tym nierównowaga to kiedyś to się przewróci?
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: Tak, nie ma równowagi ale związki często takie są. Nie znaczy to chyba, że mam teraz poszukać laski która nie ma mieszkania. Ta ma, sama proponowała mieszkanie, sama proponuje ślub, niczego nie wymaga więc korzystam. No różnimy się ale chyba ja niczym nie ryzykuje. Najwyżej się rozczaruje i nie wezmę więcej ślubu kościelnego.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
Dobra, metafory nie Twoja mocna strona.
ona wnosi wszystko w ten związek
@mirko_anonim: nie widzisz w tym braku równowagi?
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: Kurczę, ale zakręciłeś z tymi wynajmowaniem mieszkania. Nie za bardzo rozumiem. Przez chwile myślałem, że to nie odpowiedź do tego tematu.Dziewczyna, skoro przez te 4 lata mieszkania ze sobą mnie akceptuje i jeszcze domaga się ślubu to chyba dobry znak. To też nie jest jakaś "dynamiczna" osoba, ale dużo ogólnie z siebie daje, i zawodowo się rozwija i ma jakieś hobby typu szycie, i coś tam gra na klawiszach i na gitarze, lubi układać puzzle, jeździ na rolkach i rowerze, dba o akwarium itp. No i wszystkie przyziemne rzeczy jak netflix czy oglądanie skoków narciarskich.Jak mi się poprawi to wydaje mi się, że po prostu dołączę do niej. Nie uważam, że ona jest zdesperowana. Po prostu styl domatorki. Nie sądzę, że jak uda się z tą terapią to nagle będę imprezowiczem-klubowiczem i będę szukał większych wrażeń niż zaakceptowanie zwykłych domowych zajęć. Przypominam, że mam prawie 40 lat więc i z wiekiem chęć na zmiany odchodzi.Nie wiem czy do planowanego terminu ślubu będę miał już jakieś efekty, a jest on w październiku. Już nie chce kombinować i przekładać jej tego.I w razie czego to i tak i tak niczego chyba nie stracę, jedynie będę miał blokadę ślubu kościelnego co (teraz) jest dla mnie obojętne bo idę tam tylko dla różowej. Weźmie się rozwód i nara, każdy pójdzie w swoją stronę ale serio ani ona ani ja czujemy chyba jakieś obawy. Oczywiście nawet została zapoznana z tym o tym tu piszemy, nie dosłownie bo nie czytała, ale rozmawialiśmy o tym. Bardzo się cieszy, że będę próbował, trzyma kciuku, pogadaliśmy też o tym zaproszeniach i po prostu nie będzie mnie męczyć takimi rzeczami skoro nie chce. Dla niej to ważne, bo ma jakiś gust, a mi wszystko jedno.
Moderator Jailer
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
powściągliwy-mędrzec-54 pisze:
Ale dziad leśny z ciebie xd
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
i ona wnosi wszystko w ten związek
@mirko_anonim: also
No rozumiemy się w miarę myślę
@mirko_anonim: wiesz ja się zajmuje mieszkaniami pod wynajem. Moge znaleźć klienta, który podpisze umowę najmu na 1-2 tysiące złotych miesięcznie więcej niż rynek. Trochę marketingu, trochę techniki sprzedaży i naprawdę znajde. Wiesz czemu tego nie robię? Bo on zrobi parapetówkę, przyjdzie 20 osób i kazdy kto go odwiedzi w nowym miejscu zapyta ile placi i mu powie, ze przeplaca. On prędzej czy później zrozumie. Wypowie umowe i mam dużo roboty znowu. Więcej niż ta różnica na plus
ona wnosi wszystko w ten związek
@mirko_anonim: ona też prędzej niż później to zrozumie. Nadążasz? Druga sprawa w sumie jeszcze ważniejsza. Jak Ci sie poprawi to prawdopodobnie będziesz wolal kogoś kto nie jest tak zdesperowany żeby
ona wnosi wszystko w ten związek
Będziesz ok, więc będziesz też uważał, ze chcesz być kogoś kto sobie nie umniejsza i wchodzicie w to oboje cali. A nie jedna osoba ciągnie wszystko. Relacje maja to do siebie ze ciężko je przeramowac. Siebie trudno jest zmienić o 180 stopni, a relacje prawie, że się nie daAnyway załatw swoje sprawy, swoja terapie potem zdecydujesz. Tak będzie uczciwe ze soba
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: Nie no, z takimi rzeczami wolę nie kombinować xDA co do naszej rozmowy. To czym ryzykuje tym ślubem? Bo pisałeś, że będę stratny po rozwodzie. Skoro 4 lata wytrzymaliśmy i to różowa naciska na to i ona wnosi wszystko w ten związek, a ja co najwyżej wypierdziane gacie to chyba aż taki stratny nie będę no i sam rozwód też jakoś "bardzo prawdopodobny" nie jest ze względu na ten staż. No rozumiemy się w miarę myślę. Te 4 lata to też mieszkamy ze sobą, szybko zamieszkaliśmy.
Moderator Jailer
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
Nie sądziłem, że kiedyś komus to powiem, ale faktycznie LSD mogło by coś wnieść do Twojego życie. Zgodnie z badaniami rezonansem magnetycznym i opracowaniom psychiatrów LSD dezintegruje ego i to akurat dla Ciebie mogło by być dobre. Wyłączyłbys cały ośrodek MUSZĘ na kilka godzin i mógłbyś odzyskać kontakt ze soba
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
zaradny-kreator-29 pisze:
czujny-mistrz-43: Ok, dzięki. Ja tu i tak bardzo mało jeszcze napisałem. Mógłbym więcej swoich spostrzeżeń czy odczuć opisać. Wszystko mam w głowie. Mam bo leniąc się pewnie rozmyślam i wszystko w pamięci zapada.I tak, miałem tak od "zawsze". Każda szkoła to była katorga, bo nie łapałem się w schematy. Wyłamywałem się. Ale jak już zacisnąłem zęby to niskim kosztem udawało się podciągnąć. Niskim bo nie przykładałem się do nauki, a na koniec roku zaliczałem wszystko po nauce w jedną noc. Mam wrażenie, że jestem dość bystry i wszystko szybko łapie. Tylko nie lubię tego pokazywać i celowo się mylę, robię błędy aby nikt mi nie powierzał innych dodatkowych rzeczy.Ale rodzice też nie naciskali. Nie zmuszali do setek aktywności jak to bywa w zwyczaju czasem. Robiłem minimum i miałem zdać, nic więcej. Na studia poszedłem ale to był okres neetowania jeszcze u rodziców. Poszedłem bo chciałem neetować. I udawałem, że studiuje. Nie skończyłem nigdy studiów.inteligentny-sojusznik-26: Ale to jest właśnie ta walka aby coś próbować zmienić. Ja o swojej zmianie myślę dużo. Chciałbym nie czyć uczucia, że coś ze mną jest nie tak albo, że do wszystkiego się zmuszam (od umycia się po wyjście do prac). Bo źle się z takim poczuciem żyje. Wiem, że to marnowanie życia. A piszę tu bo mimo wszystko, 100% moje czasu po pracy to nie leżenie tylko (tylko 90% xD) pozostałe 10% to jakieś marnowanie czasu, od prostych filmików na yt, po czytanie tagu #przegryw I tak, to nie moja pierwsza próba szukania pomocy w sieci. Bo była ich pewnie już liczba 3 cyfrowa.Na terapię pójdę.Psychodelików nie próbowałem i nie chce, nie wiem co to, nie znam się, nie chce ryzykować (od zdrowia po problemy prawne). Jestem tylko gościem praktycznie bez znajomych. Zioło próbowałem dawno, pewnie 15-20 lat temu. Nic to nie zmieniło ale było to tylko kilka razy. Nic fajnego abym się tym zainteresował.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
inteligentny-sojusznik-26 pisze:
Tak ci się NIC nie chce, a jednak od 3 dni odpisujesz... mnie by się nie chciało. :) Dużo o sobie piszesz, analizujesz, może spisz swoje życie, krótką biografię lub całą książkę, może ci to otworzy oczy na kwestie, których nie dostrzegałeś, może znajdą się rzeczy, które jednak chciałbyś robić, które lubisz. Albo, jak anonim wyżej radzi, skorzystaj z terapii behawioralno-poznawczej. A jeśli nie, to nie żebym namawiał, ale myślałeś kiedyś o psychodelikach? Próbowałeś? Nawet maryśka potrafi tak zniekształcić wyobraźnię, że do głowy wpadają pomysły i rozwiązania problemów, o których się nawet nie śniło.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
Chce się nudzić i nie mieć niczego na głowie.
@mirko_anonim: niczego co jest narzucone przez innych. Terapia Ci pomoże przywrócić kontakt z tym co chciałbyś chcieć sam. Prawdopodobnie w aktualnym stanie (który może trwa całe życie) wyobrazić Ci w ogóle sobie coś takiego
Jak nie będę próbował różnych rzeczy to nie odkryję tego co mi się podoba, co lubię.
@mirko_anonim: po terapii lub w jej toku, kiedy odetniesz się od różnych MUSZĘ to właśnie samo w mózgu się pojawi CHCĘ...
Chyba nie o to chodzi, aby rzucił pracę?
@mirko_anonim: nie, zupełnie nie o to.
Boje się rzucić znów tej pracy i iść robić to co ja chce czyli neetować
@mirko_anonim: gdyby do końca tak było to nie było by tego posta i tej rozmowy. Na poziomie odczuć i swoich schematow wiem, że chcesz neetowac, ale widzę, że chcesz chcieć zacząć życie w którym Ci się chce cos robic. Póki co nie skupiaj się konkretnie na tym co to miało by być. Skup sie na terapii to dojdziesz czemu chcesz neetowac i czemu zawsze kierujesz sie tylko tym co najwygodniejsze. I rozmowa o dzieciństwie będzie też niezbedna. Zresztą trochę zarzuciłes sam że to nie wzięło się wczoraj tylko trwa od ("zawsze"?)Próbuj próbuj. Zapisz sobie swoje wypowiedzi z tego wątku bo to niezły wstęp na terapie.I pamiętaj, możesz chcieć chcieć. Nie przyjdzie to od razu, ale angażując się w terapie możesz osiągnąć, że Ci się będzie chciało. A robienie rzeczy będzie "znowu" (bo nie wiem czy kiedykolwiek było) satysfakcjonujące. Świat nabierze barw
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
zaradny-kreator-29 pisze:
czujny-mistrz-43: Znów odpisuje z pracy więc bez weryfikacji.Tak, dużo rzeczy robię na siłę, od mycia się po chodzenie do pracy. Ale to jest takie minimum chyba. Nie odkryłem nigdy co chce robić. Chce się nudzić i nie mieć niczego na głowie. I tyle. Jak nie będę próbował różnych rzeczy to nie odkryję tego co mi się podoba, co lubię. Chyba nie o to chodzi, aby rzucił pracę? Pracuje teraz jako informatyk, tj. bardziej sieciowiec w małym i niszowym urzędzie. Pomagam w prostych sprawach dnia codziennego urzędników czyli problemy z wordem itp. Zarządzam stroną internetową, bipem, taką platformą na której pracujemy, dyskami sieciowymi, pomagam w obsłudze różnych oprogramowań i szkole z tego, opiekuje się sprzętem. Generalnie pracuje może 1h dziennie średnio więc to tylko mnie trzyma przy tej pracy, a tak to jej nienawidzę. We wszystkich innych pracach było więcej roboty także szybko je rzucałem. Boje się rzucić znów tej pracy i iść robić to co ja chce czyli neetować.No wyprowadzka dała i taki luz psychiczny ale pewnie i pogrążyła mnie w neetowaniu, bo były momenty, że pracowałem aby mieć kasę aby się utrzymać, ale były też momenty, że odłożyłem kasę, rzuciłem parę i sobie neetowałem parę miesięcy. A, że kontroli rodziców nie było to miałem spokojne sumienie i nikt mi nie przeszkadzał. Kasa się kończyła i ze smutkiem szedłem znów do pracy.Czyli plan działania to szukać konkretnego specjalisty. W weekend sobie poczytam i po weekendzie będę próbował się umówić.Dzięki.skrupulatny-marszand-28: Może. Ale to chyba specjalista musi mnie zdiagnozować. Ale ogólnie jak czytam o tej osobowości to pasuje część.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
Ale to coś złego? Po prostu staram się coś robić. Podałem przykład filmu który oglądałem trochę na siłę
@mirko_anonim: chodzi o to że prawdopodobnie dużo rzeczy w życiu robisz na siłę. Albo bo ktoś z zewnątrz tego oczekuje. Twoim celem na terapii będzie odblokowanie kontaktu z samym soba i odnalezienie tego CO TY CHCESZ ROBIĆ, NA CO MASZ OCHOTĘ. A nie to czego oczekuje swiat. Wtedy Ci się odblokuje układ nagrody i pojawi motywacja
Jak bym rzucił w połowie to bym poniósł wewnętrzną porażkę, bo skoro już zacząłem to warto skończyć
@mirko_anonim: to jest kwestia przekonań, zajmuje się tym psychologia poznawcza. Dlatego uwazam, ze powinieneś iść na terapie behawioralno-poznawcza. Wcześniej Ci pisałem nieco o tej behawioralnej stronie. To jest najpopularniejszy rodzaj terapii, bo ma skuteczność wykazana w uznanych badaniach
Po prostu - zgodnie z radami poprzednich psychologów wystawiam siebie na ekspozycję w różnych czynnościach. Tak to rozumiałem - aby próbować coś robić i może trafię coś co sprawia mi przyjemność, po czasie dostrzegę efekty które wywołają zadowolenie, dumę z sobie, ze swojej pracy którą włożyłem. Od drobnych rzeczy po np. zmienianie pracy. Tak mi radzili
@mirko_anonim: myślę, że dobrze Ci radzili, dobrze że spróbowałes i jeżeli takie postępowanie nie dziala dobrze to też jest informacja dla Ciebie i terapeuty, że trzeba sprawe potraktować sprawę.Mi się prywatnie wydaje, a weź pod uwagę, że nie jestem jednak specjalistą tylko Twoim kolega i to też znam Cię bardzo krótko... Mi się wydaje, że Twoja energia ucieka przez brak sprawczości, poczucia wpływu i to też cala motywację masz spoza siebie (przez innych, swiat, oczekiwania)Moim zdaniem duzo by Ci dało gdybyś odzyskał gleboki kontakt z samym soba (odkopal to spod oczekiwań swiata i własnych przekonan). Kiedy sluchasz sobie (i w ogóle słyszysz, bo kiedy zyjesz oczekiwaniami to nie słyszysz) to wiesz sam na co masz ochotę i co chcesz robić. Zawsze coś się znajdzie
Chciałem konkretów, a tu kolejne spotkanie o opowiadaniu jak się uczyłem w szkole.
@mirko_anonim: no oni próbuja zrozumieć kim jesteś i jak się ukształtowałes. Też w tej rozmowie próbuje to zrozumieć, ale nie jestem ekspertem ani wykop to nie jest taka forma żebym Ci zadawal pytania o dzieciństwo ani rodzinę publicznie
na siłę robiłem coś co mnie nie interesuje
@mirko_anonim: no ja mam takie wrażenie i Ty chyba też. Myślę, że to wszystko pomoże Ci znaleźć dobrego terapeutę który zrozumie, ze potrzebujesz czegoś innego niż zmuszac się do szukania czegokolwiek na pale, bo to już robiłeś. Eksperci maja naprawdę szeroki wachlarz możliwości, a amatorzy to znaja tylko takie podstawowe "metody"Mi terapeuta zastosował mocno zaawansowana metode przepisywania wspomnień i udało mu się pozbyc bolu d do matki o dzieciństwo i teraz robimy razem biznes bez awantur i ogólnie lepiej sie dogadujemy. Taki przykład tylko, że ktoś z dużym doświadczeniem i zaawansowana wiedza zna metodyMyślę ze wyprowadzka dobrze Ci zrobiła, bo pomijając wszystko czego jeszcze mi nie powiedziałeś, jednak idziesz do przodu i np napisales ten post, mamy ta rozmowę czyli chcesz coś zmienić, chcesz mieć motywację z powrotem i nie chcesz mieć anhedonii do końca życia
Ogólnie to ci psycholodzy bardzo bez emocji podchodzili do mnie, jakby to był chleb powszedni dla nich i nie byłbym dla nich dziwakiem.
@mirko_anonim: no to podstawa terapii. Terapeuta musi stworzyć przestrzeń gdzie będziesz się czuł swobodnie. Czesto terapeuta jest jedyną osoba, której możesz powiedzieć o wszystkim, dosłownie o najczarniejszych częściach swojego życia. Dla mnie tak jest. Wydarzyło się kilka takich rzeczy, o których nikomu innemu nie powiem, nawet w internecie tego nie napiszę, bo to naprawdę chore G.Właśnie taka relacja z terapeuta gdzie czujesz się normalny i Cie nie ocenia to podstawa do tego żeby ruszyć naprzód.Ludzie się zawsze boją i to prawie wszystkiego. Większości nie warto mówić za wiele bo i tak się przestrasza albo poczuja zawiść Ale masz narzeczona i znajdziesz terapeute i wszystko ogarniesz. Powodzenia
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
skrupulatny-marszand-28 pisze:
Może masz osobowość schizoidalną?
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: I jeszcze jedna uwaga. Ogólnie to ci psycholodzy bardzo bez emocji podchodzili do mnie, jakby to był chleb powszedni dla nich i nie byłbym dla nich dziwakiem. Bo ludzi jak opowiadam o swoich problemach często wręcz "uciekają". Kilku znajomych których znałem od wielu lat potrafiło powiedzieć mi wprost, że ich przerażam, że jestem dziwadłem, albo że wręcz się mnie boją i zerwali ze mną kontakt. Ja np. jestem wycofany na wiele osób ale nikt z nich nawet nie próbuje mieć ze mną kontaktu. Np. moje rodzeństwo. Jak się miniemy u rodziców na jakiś świętach to uciekają wzrokiem, żadnego pytania do mnie, jak coś ja zapytałem to krótka zlewająca odpowiedź i zmiana tematu. I podobną reakcje zauważyłem u ludzi z pracy.Miałem sytuację, że odpowiedziałem o sobie jak w tym wątku to nazwano mnie psychem i ucięto kontakt. W jednej z pracy to nawet się uwzięli na mnie. Nie wiem czy sobie wkręcałem ale podejrzewam, że mogli donieść na mnie i powiedzieć, że się mnie boją, bo taka atmosfera się zrobiła. Jak się zwalniałem to nikt nawet nie próbował mnie zatrzymać, nikt nie pożegnał. Dziewczyny z tindera mimo pisania tygodniami potrafiły bez słowa wywalić mnie z wszystkich sociali którymi się wymieniliśmy jak zacząłem się otwierać o sobie i swoich przekonaniach.Może to też wygląda, bo jestem szczupły, wysoki, mam kościstą mordę bez żadnej emocji, nie uśmiecham się, i jestem blady jak ściana. Jeszcze kiedyś nosiłem krótki fryz bo goliłem się na łyso (nie cały czas, tylko na łyso i odrastało to i znów na łyso).Więc reakcje specjalisty mnie dziwiła, bo też tak bez żadnej emocji to było.A nie jestem agresywny. Raczej spokojny. Były też pytania o to u psychologa, od oglądania gore, po męczenie zwierząt, a na samookaleczaniu czy samobójstwie kończąc. A takich rzeczy nigdy nie robiłem.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: Nie ma dużo takich zasad. Ale to coś złego? Po prostu staram się coś robić. Podałem przykład filmu który oglądałem trochę na siłę. Jak bym rzucił w połowie to bym poniósł wewnętrzną porażkę, bo skoro już zacząłem to warto skończyć, a nuż może się spodoba. Wtedy mogę sobie w głowie ułożyć, że spróbowałem i przyłożyłem się do tego. Ale tak jest i z innymi czynnościami, jak zaczynam coś robić do jedzenia to chce to zrobić, a nie w połowie np. zjeść składniki na sałatkę osobne (co mi się zdarzało - bo po co kroić pomidora, jak mogę go zjeść jak jabłko i będzie szybciej). Po prostu - zgodnie z radami poprzednich psychologów wystawiam siebie na ekspozycję w różnych czynnościach. Tak to rozumiałem - aby próbować coś robić i może trafię coś co sprawia mi przyjemność, po czasie dostrzegę efekty które wywołają zadowolenie, dumę z sobie, ze swojej pracy którą włożyłem. Od drobnych rzeczy po np. zmienianie pracy. Tak mi radzili. Oczywiście to tylko przykład i zastosowałem to parę razy bo i tak i tak filmy mi się nie podobały. I nie podobały mi się za dzieciaka jak chodziliśmy z klasą do kina i nie podoba mi się ramówka netflixa. To jest chyba to "zaangażowanie" z mojej strony. Może źle to rozumiem. Nie wiem, chętnie poznam Twoje zdanie.Co do tej terapii, to ja chodziłem do psychologa, a nie do terapeuty, nie wiem czy to jakaś różnica, bo słowo "terapia" chyba nie padało. Może to jakieś bardziej współczesne określenie bo ostatnio byłem z 5 lat temu, ale wcześniej już chodziłem w szkole podstawowej.I tak, takie arkusze też wypełniałem, dostawałem to do domu, kiedyś na papierze, ostatnio w postaci linku do arkusza google (chyba). To były pytanie o wszystko. Chyba coś koło 300? było. Ale potem na spotkaniach to się powtarzało, dużo wypytali o rodzinę, rodziców, dzieciństwo, alkohol, używki, seks, zwierzęta. Zdarzyło się, że wręcz to odbierałem jak dojenie kasy. Chciałem konkretów, a tu kolejne spotkanie o opowiadaniu jak się uczyłem w szkole. Raz mnie psycholog skierował do psychiatry i tam dostałem te leki oraz zwolnienie z pracy.No ale z efektów psychologa było niewiele, dostawałem rady aby właśnie próbować, odbudować kontakt z rodzicami, pomóc im, samemu się zainteresować swoim rodzeństwem (mieszkają w innym mieście). No ogólnie to były dla mnie pierdy i albo źle je zrozumiałem i na siłę robiłem coś co mnie nie interesuje albo nie wiem, bez mocnych leków nie dam rady. No ale np. ta wyprowadzka z domu to też był pomysł od psychologa chyba, też wyszedłem ze swojej strony komfortu i jednak mieszkając samemu (samemu w sensie w pokoju, bo wynajmowałem pokój) było mi wygodniej bo już zupełnie nikt nic ode mnie nie chciał. Z jednej strony pewne zdziczałem wtedy jeszcze bardziej.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
Filmy i seriale dociągam do końca, dla zasa
@mirko_anonim: a dużo masz takich zasad w życiu?Dobrego psychologa poznasz po tym, że terminy ma na za 3 tygodnie (ewentualnie jakiś przypadkowy bo ktoś odwołał).Po drugie to terapeuta musi Ci pasowac, terapia musi być angażująca - to też wymaga od Ciebie zaangażowania Trudno jest opisać dobra terapię. Mój terapeuta (mial bo już nie chodzę) ma doktorat, zna zaawansowane techniki jak np przepisywanie wspomnień. Jest bardzo dobrze zorganizowany. Terapia behawioralna uczy analizy i śledzenia emocji w kontekście przyczyn i skutków. Skąd one się biorą, co się z nimi dzieje i jakie są tego efekty. Zwykli terapeuci próbują raz w tygodniu to omówić na początku sesji, zajmuje to 10-30 minut, czyli większość czasu czasem i nie ma miejsca na pracę. Także mój terapeuta kazal mi wypełniać w miarę checi i możliwości przygotowany przez niego formularz, z mojej inicjatywy wypełniałem do na moim dysku zdalnym, on miał tam dostęp. Przed sesją się ze wszystkim zapoznawał i prawie od razu przechodziliśmy do pracy nad wybranymi zagadnieniami. Moim zdaniem to game changer. Ogólnie zawsze pamiętał szczegóły z mojego życia dzieki własnym, usystematyzowanym notatkom na tablecie z klawiaturą (jakieś tagi wewnętrzne mial tylko dla mnie i sobie laczyl potrzebne mu fakty i zagadnienia). NIGDY się nie zdarzylo żeby czegokolwiek zapomnial o mnie, moim życiu, moich relacjach, przemyśleniach czy emocjachMi dużo też dało przejrzenie artykułów w google "jak wygląda zla terapia"Jest dużo materialow i warto się zapozanxNo i musisz szukać. Poza tym, że osoba ma być dobra merytorycznie musi TOBIE PASOWAĆ. Masz się dobrze czuć w gabinecie, masz miec zaufanie do tego człowieka (ofc nie będziesz go miał ot tak) Jak się już umówisz to umysł zacznie szukam wymówek - zaczną się wewnętrzne dialogi byle tylko nie iść. "Po co", "na pewno inni mają większe problemy" itd itd
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: Filmy i seriale dociągam do końca, dla zasady. Tak samo jak i ich zaczęcie. Gdybym odpuścił wszystko to zupełnie nic bym nie robił.Co do ślubu: z obecną partnerką jesteśmy od 4 lat razem. Na początku relacji uzgodniliśmy kilka rzeczy m.in. żenienie się. Bez pośpiechu ale tak. I nie widzę w tym zobowiązaniu nic ryzykownego. Jak jest dobrze to czemu nie. A jest chyba dobrze bo mnie akceptuje takiego jakim jestem, nie angażuje mnie jakoś mocno, jedynie takie drobiazgi życia codziennego które dla wszystkich wokół są na porządku dzienny. Mam wygodnie z nią i korzystam z tego: posprząta, wypierze, obiad ugotuje. Tak normalnie się dogadujemy. Seks też jest choć dla mnie nie jest to nic znaczącego. Ona po pracy też jest domatorką, choć trochę jest różnicy, bo np. jest ambitna zawodowo, cały czas się rozwija, lubi swoją pracę, jest bardziej rodzinna. Ale mi to nie przeszkadza, ona robi swoje, a ja swoje (czyli nic). Byłem w kilku relacjach, nawet takich z mieszkaniem ze sobą i tu jest mi najwygodniej. Nie widzę przeszkód aby spełnić jej marzenie i się zgodzić na ślub. A co na tym tracę? Prócz wpisu w kościele (co jest mi obojętne) to chyba nic. To ja niczego nie wnoszę w to małżeństwo. Ona ma mieszkanie, w którym mieszkamy, ona ma oszczędności, auto itp.Dzieci też przegadaliśmy i ja byłem na nie, a ona na "raczej nie". Nigdy nie naciskała. Jest już sporo po 30tce. Parę razy zapytała czy zmieniłem może zdanie i koniec tematu. Ale ja w sobie tam gdzieś głęboko daleko mam też promil takiego poczucia, że każdy dzień przekreśla dzieci w naszym związku. Ale nie chce i nigdy nie chciałem. Po prostu może takie wyrzuty sobie robię aby się usprawiedliwić, nie wiem.Co do mojej narracji i zmuszania się: no właśnie. Tylko ja nic nie chce robić i tak żyje. Robię 5% tego co innie. Ale w 95% żyje po swojemu. Ta cena 5% to kwestia wyrzeczeń na poczet zarabiania i jakiegoś drobnego poświęcenia się w tym związku.Czyli jaki teraz tok działania: mam szukać psychologa? Psychiatry? Jak trafić do dobrego, a nie do takiego jak poprzednio, z pierwszego lepszego linku z google. Bo znów trafię na kogoś kto każe mi biegać. Czy na nfz coś takiego mi przysługuje? Ale chętnie prywatnie pójdę, kasę mam i nie zamierzam na tym oszczędzać.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
Skąd się biorą preferencje dla takich rzeczy?
@mirko_anonim: kiedy nie masz anhedonii to takie rzeczy wyzwalaja w Tobie pozytywne emocje. Jedne zaproszenia dobre, inne lepsze. Wybierasz te lepsze i jeszcze jesteś zadowolony z siebie na końcu - tak mniej więcej funkcjonują ludzie bez depresji
Tak, nic. Leżenie pół dnia (w tym też spanie) i może jakaś zabawa telefonem/komputerem.
@mirko_anonim: też miałem depresję, dlatego w ogole pisze z Tobą. Też tak wtedy funkcjonowałem.Teraz mam normalny naped. Wstaje rano i robię to co lubię robić. Prowadzę swoją firme, pisze na wykopie (lubię to niestety), trzymam dietę, chodzę codziennie na siłownię, mam efekty. Mam coraz lepsze relacje i firma sie rozrasta
Nie lubię gier, filmów, seriali, nie lubię się w coś czuć bo wydaje mi się, że trzeba potem włożyć w to pracę czy dyscyplinę aby dociągnąć serial do końca albo kontynuować grę
@mirko_anonim: ale po co mialbys dociągać do końca coś co Ci nie sprawia radości? Wiesz ja jestem programista z wykształcenia. Do swojego PC kupiłem 3x ssd w raid0 (scalilem 3 drogie dyski twarde w jeden 3x szybszy) ze względu ze współczesne gry komputerowe są tak gówniane, żeby szybciej moc rozpakowywac i instalowac, w potem szybko usuwac torrenty.Slub też na zasadzie konsekwencji robisz? Wiesz już pomijając innych, ale nie wyobrażasz sobie w ogóle konsekwencji w swoim życiu? Będziesz bardzo stratny na rozwodzie, po co chcesz brać ślub?
Szukam pomocy. Ten temat jest też jakąś pomocą. Nasza rozmowa
@mirko_anonim: zgadzam się.
Liczę, że może coś mi się w głowie przestawi. Może ktoś coś doradzi co pomoże
@mirko_anonim: samo się nie zmieni.
Ogólnie zamysł był aby wychodzić ze swojej strefy komfortu.
@mirko_anonim: to jest ta sama narracja co zawsze u Ciebie. Ktoś Ci coś wybrał, a Ty się zmuszasz do tego. To wcale nie jesteś Ty ani Twoje celeMusisz sam chcieć i sam znaleźć terapię w którą sie zaangażujesz i będziesz pracował nad zwalczaniem anhedonii, odzyskaniem emocji i motywacji. To może Ci zająć dłuższy czas, ale nie ma sprawy która bardziej warto sie zajac. Będziesz przez resztę życia żałował, że tak późno, że tak dlugo zwlekałes. Jakość życia będziesz miał nieporównywalnie większa.Depresja jest bardzo skomplikowana choroba, nie dlatego, że jest Ci bardzo zle teraz jak jest - tylko dlatego, że straciłeś już zupełnie pojęcie jak to było jej nie mieć. Jak to jest mieć emocje i ochotę do życia. Plus zupełnie straciłeś wiarę że możesz ją odzyskać Znajdź terapeutę który Ci pomoże, w którego się zaangażujesz. Powodzenia
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43: Teraz odpisuje z domu więc z weryfikacją.Tak podejrzewam, że to depresja dlatego też dałem takie tag. Ale dokładnie, takie codzienne rzeczy są dla mnie wielkim wyzwanie, wiadomo, jedne bardziej, inne mniej.A mnie wigilie zupełnie nie bawią. Jeszcze samo spotkanie ok, ale całe przygotowanie, gotowanie, jakieś ozdoby - dla mnie abstrakcje. Nie rozumiem jakim cudem dla kogoś może mieć znaczenie kolor bombek na drzewku. Co to zmienia w jego życiu? Tak samo te zaproszenia na ślub - nie ma dla mnie żadnej różnicy czy będą niebieskie czy zielone, w w kwiatki czy w serduszka, czy w kopercie z lakiem czy ze sznuerczkiem. Ja bym wybrał pierwsze w które kliknę i gotowe, po co marnować czas na przeglądanie setek tego. I skąd ludzie widzą różnicę między jedną, a drugą. Skąd się biorą preferencje dla takich rzeczy?A co bym chciał robić? Tak szczerze to nic xD Tak, nic. Leżenie pół dnia (w tym też spanie) i może jakaś zabawa telefonem/komputerem. Ale nie wczuwam się w to, czasem no posiedzę pół nocy na tiktoku scrollując wszystko jedno co, a innym razem przez tydzień nie dotykam telefonu. Nie lubię gier, filmów, seriali, nie lubię się w coś czuć bo wydaje mi się, że trzeba potem włożyć w to pracę czy dyscyplinę aby dociągnąć serial do końca albo kontynuować grę. Dlatego tego nie robię, ogólnie to mam wrażenie, że takie rzeczy jak filmy, seriale i gdy są dla mnie za ambitne, za bardzo się muszę skupiać na tym aby zrozumieć i "być w temacie". Czasem różowa narzuca jakiś film czy seriale to szczerze - nie słucham tego.Nie spożywam używek. Nigdy mnie to nie kręciło. Miałem epizody z alkoholem ale to na zasadzie jakiś głupich poleceń z sieci, tzn czytałem jak ludzie żyją i jak funkcjonują. Często pojawia się motyw picia alko w weekend dla resetu. To próbowałem, bo może pomoże. I nie pomogło xD zmuszałem się. Tak samo próbowałem palić fajki ale też nic to nie zmieniło. Na ten moment od paru lat alko pije w małej ilości na zasadzie kilku kieliszków wódki lub piwa w postaci radlera kilka razy w roku. To też przy okazji wymuszonych spotkań rodzinnych czy towarzyskich (przez różową)Ten ślub to mi obojętny. Laska jest spoko, nie męczy jakoś mocno, umówiliśmy się na imprezę dość małą bo 50-60 osób, bez jakiś oczepin i innych tego typu rzeczy gdzie. Ale szczerze? Jakby teraz powiedziała, że mnie rzuca to przyjąłbym to bez emocji. Nara i tyle. Pewnie z pół roku bym odpoczął od niej, a potem znów założył tindera bo może trafię bratnia duszę. Choć pewnie i tak już ciężko bo ja 37 lat mam.Szukam pomocy. Ten temat jest też jakąś pomocą. Nasza rozmowa. Liczę, że może coś mi się w głowie przestawi. Może ktoś coś doradzi co pomoże. Jeśli sugerujesz lekarza czy specjalistę to pisałem to. Byłem u psychologa i dostałem porady typu "idź pobiegaj, poprawisz życiówkę i będziesz z siebie zadowolony". I tak jak pisałem - ja serio biegałem. Biegałem i przegryzałem sobie wargi do krwi bo się zmuszałem do tego. Ale to tylko jeden z przykładów. Ogólnie zamysł był aby wychodzić ze swojej strefy komfortu. Sama wyprowadzka z domu od rodziców to było pokłosie takiego wychodzenia ze strefy komfortu. Czy pomogło? No utrudniłem sobie życie tylko xD Oczywiście rodzice bardzo chcieli mojej wyprowadzki bo im zalegałem w domu tylko. I tak, na przestrzeni ostatnich 20 lat byłem u kilku takich psychologów. I tak, skierował mnie jeden nawet dalej - do psychiatry. Brałem z 8 miesięcy jakieś ssri (albo snri - nie pamiętam teraz). Jedynie co zmieniło to bardziej mnie to zmuliło)
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
Chciałbym się zmienić aby być normalny. Próbuje od dawna. Po prostu żyje i patrze na innych i nie rozumiem skąd ludzie mają tyle siły, motywacji aby coś robić, coś osiągnąć, pracować
@mirko_anonim: masz depresję. To się dokładnie tak nazywa. Dla ludzi w depresji głębokim wyzwaniem jest umycie zębów - wymaga to od nich tyle siły co od kogoś wytrenowanego wbiegniecie na Giewont
Ale mnie przytłaczają takie rodzinne rzeczy jak wspólne święta, wigilie. Nie rozumiem po co to ludzie sobie robią
@mirko_anonim: mnie też to bawi. A jest w ogóle coś co byś chciał robić częściej gdybyś mógł? Spożywasz jakieś używki?Chcesz ten ślub wziąć? Po co? Skoro chcesz się zmienić i mieć ta energię do życia i odzyskać radość to czemu się na tym nie skupisz i nie poszukasz pomocy?
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
zaradny-kreator-29 pisze:
czujny-mistrz-43: To prawda, mył bym się rzadziej. Wiele lat spędziłem w samotności i byłem bardziej pogrążony.Wszystko mam pod nosem ale to minimum. Mogę mieć więcej, ale trzeba na to pracować, a ja nie chce. Kasa nie motywuje bo nie mam na co jej wydawać. Czasem kupie sobie jakąś duperelę, typu nóż/scyzoryk/multotool ale co mi to daje? 5min zabawy i leci w szufladę. Czasem jak sobie coś takiego kupie to leży to w nierozpakowanej paczce do dziś. Kiedyś kupiłem rower to okazało się, że trzeba go skręcić. Stał w pokoju ze 2-3 lata w częściach i ktoś z olx zabrał go za grosze. A nawet miałem myśl, aby go wywalić bo mi się nie chciało robić zdjęć i opisu.Chciałbym się zmienić aby być normalny. Próbuje od dawna. Po prostu żyje i patrze na innych i nie rozumiem skąd ludzie mają tyle siły, motywacji aby coś robić, coś osiągnąć, pracować. We wszystko trzeba włożyć pracę. Próbowałem. Byłem nawet u psychologa kiedyś. Same frazesy typu "pracuj nad sobą - efekt będzie zadowalający". No i zmuszałem się np. do biegania, jakaś formę tam zrobiłem i co z tego? Ja się wstydziłem sam przed sobą jak schodziłem z czasem niżej, bo wiem ile to kosztowało pracy. Pracy wymuszonej. Na siłę.W pracy też sobie radziłem jako tako (it) i jakiś tam awans nie dawał satysfakcji. Kasa rosła na koncie i co z tego? Od ręki bym zapłacił tysiaka aby mieć np. jeden dodatkowy dzień wolny. W pracy już jak kończyłem karierę to płaciłem innym za robienie za mnie. Byłem też chamski i się śmiałem z tych co biorą nadgodziny bo dla mnie to abstrakcja. Ja bym zapłacił aby ich nie brać. A inni robią wszystko aby dostać. Kierownik przychodził czasem z propozycją, że mi się należą, bo inni biorą, a ja nie. To go wyśmiałem.Co do rodziców - to ja już się usamodzielniłem. To też było takie zmuszenie się bo mieszkając z nimi neetowałem. Większość życia wynajmowałem pokój i było mi z tym dobrze. Mimo, że mieszkamy w tym samym mieście to były czasy, że widziałem się z nimi ze 2 razy w roku. Teraz jest trochę częściej bo matka chyba sobie myśli, że wstaje z kolan bo mam kobietę. Ale mnie przytłaczają takie rodzinne rzeczy jak wspólne święta, wigilie. Nie rozumiem po co to ludzie sobie robią. Stoją w kuchni godzinami, sprzątają a potem nie mają świętego spokoju tylko zapraszają rodzinę. Dlatego unikam czegoś takiego jak ognia. Jak rodzice zachorują to niestety - ale ja nie piszę się na pomoc im. I nawet żadnego spadku po nich nie chce. Niech opiekuje się nimi rodzeństwo i niech wezmą spadek. A co do rodzeństwa, to nie mam z nimi praktycznie żadnego kontaktu. Nie wiem nawet gdzie mieszkają. Przez ostatnie 10-15 lat widziałem ich kilka razy na jakiś świętach właśnie.Nie korzystam z pomocy rodziny i nigdy jej nie wymagałem. To prawda, że matka czasem mi podrzuci ciuchy albo jakieś zakupy spożywcze. Ale co z tego, jak np. ta spożywka nie raz leżała na korytarzu aż nie zaczęła śmierdzieć. Hotdog z żabki lepszy bo nie trzeba nic więcej niż wejść do sklepu.Za granicę się nie nadaje. Ale w polsce przeżyje. Tym bardziej, że niańczy mnie partnerka. I nawet po tej kłótni o zaproszenia z weekendu się nie wyprowadziła. I co, dała radę sama sobie wybrać i je zaprojektować. Ja jeszcze nie mówiłem rodzicom, że będę się żenił. A termin zaklepany na październik tego roku już od paru miesięcy. Niestety muszę im powiedzieć, bo różowa chce listę gości z mojej strony z imionami i nazwiskami, a ja nie wiem jak moja siostra ma na nazwisko...
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
Kobieta trochę mnie motywuje
@mirko_anonim: wszystko jest na zewnątrz. Cala motywacja... I motywy. Gdybyś tego nie miał to byś się nie myl i nic nie robił. Ale to wbrew pozorom dobrze. Dopiero jak zrozumiesz, że wszystko zależy od Ciebie to Ci się naprawi układ nagrody w mózgu.Po prostu masz wszystko pod nosem to po co mialbys czegokolwiek chcieć? A chciałbyś w ogóle mieć swoje życie i motywacje? Z jednej strony wiem, że odpowiedź brzmi nie. Ale pytam czy chciałbyś chcieć? Czy chciałbyś chcieć się zmienić?Bo wiesz... Rodzice jednak kiedyś umra albo życie zrobi check i stanie się coś czego nie życzę, ale w stylu mama zachoruje na raka i będzie wymagała opieki czy inne po prostu życiowe gówno. Prędzej czy później niestety życie się u Ciebie upomni i siła rzeczy będziesz musiał dorosnąć i wziąć odpowiedzialność za rzeczywistość dookoła siebie.Bo w aktualnej sytuacji, kiedy nie masz na nic wpływu to mnie nie dziwi, że nic Ci się nie chce. Wszystko jest dobrze bez Twojego wysiłku, więc po co cokolwiek zmieniac?Z drugiej strony do rozważenia masz anhedonie i jednak nic Cię nie cieszy, bo nie Ty decydujesz. A skoro nie Ty zdecydowałeś to koło h Ci lata efekt, bo nie weźmiesz ani odpowiedzialności za porażkę, ani zasług za zwycięstwo Obiektywnie rzecz biorąc najlepiej by Ci zrobił samotny wyjazd za granicę i próba przeżycia samodzielnie
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
zaradny-kreator-29 pisze:
Dzięki, że odczytałeś, nie spodziewałem się.Tak, brzydki nie jestem i ogólnie laski mnie lubią. Chyba lubią we mnie to, że jestem dość tajemniczy, nie mówię za dużo o sobie (bo o czym?), moje wywalenie na wszystko tłumaczą sobie pewnością siebie. No i z ryja też pewnie jestem ładny. Ale żaden chad, bo miałem kilka tych dziewczyn. Po prostu wszedłem na tinder i dawałem w prawo. Sam rzadko zaczynałem rozmowę, to kobiety się angażowały jak je sagowałem. Jestem szczupły, wysoki, morda bez wad, bo nigdy nic nie piłem i nie brałem, kasy nie mam ale matka jako tak dba o mnie i kupuje mi ciuchy w których chodzę, nic markowego, zwykłe basicowe rzeczy. Ogólnie rodzice kasę mają i gdybym się trochę starał to bardzo by mi pomogli w życiu. Rodzeństwo moje na swoim, pewnie dołożyli im rodzice.No tak, oczekiwania społeczne, ale to tylko minimum aby mnie komornik nie ścigał i miał co zjeść. Ja nawet rozważałem iść siedzieć do pierdla, to by mi pasowało, boje się jedynie patologicznego towarzystwa. Gdyby nie to, to byłoby to najlepsze miejsce dla mnie. Więc chodzę do pracy i czasem coś tam zadbam o siebie, wykąpie się, pójdę do fryzjera i czasem coś ugotuje. Kobieta trochę mnie motywuje bo pogoni mnie częściej do dbania o siebie, a żarcie mam pod nosem. Z tymi związkami to różnie. Jak jestem sam to brakuje mi kogoś kto za mnie posprząta i mi ugotuje, ale jak jestem już w związku to robię dramy i opowiadam, że chce być sam.Całej energii nie poświęcam na walkę. To minimum. Pozostałą część dnia nie robię nic. W pracy też się nie staram, przeglądam tiktoki itp.Też z pracy mam pieniądze tylko... ich nie potrzebuje xD gdybym mógł płacić za np. wyjście godzinę wcześniej to bym płacił. I to dużo wyższą stawkę niż swoja godzinówka. Też po pracy żyje po swojemu z małymi wyjątkami typu coś różowa chce. Za to ona pierze, sprząta i gotuje.Dzięki
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
Sam potrafiłem jeść co drugi dzień i był to posiłek typu chipsy i cola bo nic się robić nie chciało. Nawet podgrzać mrożonej pizzy.
@mirko_anonim: no masz ciężka depresje, ale lasko Cię holuja bo jesteś ładny?
. Ale jakbym ja decydował za siebie to bym nic nie robił. Staram się, walczę, zmuszam się do pracy
@mirko_anonim: no właśnie gdybyś sam o czymś zdecydował to byś się nie zmuszał, ale wszystko to co robisz to kwestia oczekiwań społecznych, a nie twojej woli
ADHD
@mirko_anonim: różne ma odcienie. Bierny jesteś bo cała energię poświęcasz na walkę o zmuszanie się do rzeczy i życie, które nie jest twoje tylko jest spełnianiem jakichś oczekiwań. ADHD ma duży związek z tym spełnianiem oczekiwań
to moja taktyka w pracy
@mirko_anonim: moja w sumie też i to nie jest głupie, wiem o co Ci chodzi. Tylko z pracy mam pieniądze, a potem żyje po swojemuPs mogę się mylić co to wszystkiego, bo cię nie znam, ale weź takie ewentualności pod uwagę
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
zaradny-kreator-29 pisze:
Tu op. Sorry, że bez weryfikacji ale jestem w pracy na innym komputerze.inteligentny-sojusznik-26: Niestety, mi się takiej dziewczyny nie udało znaleźć. Oczywiście nie wiązałem się nigdy z jakimiś karierowiczkami bo to by nie miało zupełnie sensu, po prostu ze zwykłymi laskami. Ale one robią minimum, mają jakieś marzenia, zależy im na pracy, jakieś wykształcenie zdobyły. A ja jestem jeszcze bardziej w dupie. Co do rozmowy: co to da? Jak ja mówię o tym, a ona, że przecież ona nic ode mnie nie wymaga, płaci za wesele (a raczej jej rodzice), a ja mam problem usiąść przed komputerem i z nią wspólnie wybrać zaproszenia. Oczywiście wcześniej zrobiła przy mnie wszystko, od posprzątania mieszkania, prana i postawienia mi jedzenia przed nos. Sam potrafiłem jeść co drugi dzień i był to posiłek typu chipsy i cola bo nic się robić nie chciało. Nawet podgrzać mrożonej pizzy.czujny-mistrz-43: Rozumiem. Ale jakbym ja decydował za siebie to bym nic nie robił. Staram się, walczę, zmuszam się do pracy, zmusiłem się do wyprowadzki od rodziców (bo neetowałem parę lat), zmuszam się do zrobienia sobie normalnego jedzenia czy nawet herbaty. Całe życie to walka. Inni nazywają to wychodzeniem ze strefy komfortu. I ich to jakoś cieszy, czują satysfakcję. Ja też się zmuszałem i jako taką tą prace i zarobki miałem ale miałem tego dość. Tak dość, że wstydziłem się przed samym sobą, że to robię. Nawet nie potrafiłem się nikomu pochwalić czymś bo się tego wstydziłem.Wielkich rzeczy mi nikt nie narzuca. To są drobiazgi - tak twierdzi narzeczona, tak twierdziła była, tak twierdzą rodzice.ADHD? Myślałem, że adhd to przeciwieństwo mnie. Znam osobę która twierdziła, że ma adhd to była to osoba mocno dynamiczna, wszędzie chciała brać udział, angażować się, wszystko wiedziała lapiej. Konsekwencją tego były błędy i niezdarność którą popełniała. U mnie to zupełnie odwrotnie. Ja nie chce podejmować żadnych działać. A niezdarność którą prezentuję jest celowa - albo z lenistwa, albo aby nie wypaść za dobrze, bo może ktoś mnie będzie w to angażował skoro "potrafiłem" (to moja taktyka w pracy, wszystko robie powoli i źle, na granicy wypowiedzenia).Prędzej bym się posądzał o jakis autyzm.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
czujny-mistrz-43 pisze:
No jak ludzi to może cieszyć?
@mirko_anonim: a jak może nie cieszyć? Wiesz, to ich życie, ich ślub, ich znajomi, ich zaproszeniaZa ciebie decydują inni więc jesteś bierno agresywny w stosunku do rzeczy, które Ci ktos narzucaPrawdopodobnie masz ADHD
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
inteligentny-sojusznik-26 pisze:
Też mnie to dziwi jak ludzi może to cieszyć, dlaczego im się chce, a mnie tak bardzo nie. Tyle że ja od zawsze taki byłem, niczym się nie wykazywałem, robiłem i robię minimum, cenię sobie bardzo spokój i każdą wolną chwilę. Na szczęście jestem w długim związku z dziewczyną, która jest taka jak ja i oboje mamy na to wszystko wywalone, nie mamy większych planów na życie, tylko pozwalamy kierować losowi, wszędzie się odnajdziemy. Nie chcemy ślubu, dzieci, domu, po prostu sobie razem bytujemy, codziennie spędzamy razem czas, odpoczywamy przy sobie i ze sobą. Cały świat wokół jest już wystarczająco stresujący i przytłaczający, żeby jeszcze to samo mieć w domu przy ukochanej osobie... Możesz próbować rozmawiać ze swoją partnerką, ale jak jej zależy na tych rzeczach, to nie przekonasz, lepiej dać sobie spokój i dobrać się z kimś o podobnych wartościach, a nie kompletnym przeciwieństwem tego co Ty wyznajesz...
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy