Piszę anonimowo, bo temat jest drażliwy :) Przeglądając wykop zauważyłam, że istnieją mężczyźni, którzy infekcje intymne kojarzą tylko z rozwiązłością seksualną. Myślę, że to wina kiepskiej edukacji i tego, że na biologii porusza się temat samych chorób wenerycznych, a nie mówi się o chorobach, które są niemal tak powszechne jak grypa ;) Krótko mówiąc infekcje intymne biorą się min. z powodu obniżonej odporności (np. w trakcie przeziębienia), antybiotykoterapii (antybiotyki niszczą min. zdrową florę bakteryjną), ze złej higieny (w tym z nadmiernej higieny) oraz mogą towarzyszyć innym chrorobom np. Cukrzycy. I tak... infekcjami można się też zarazić na basenie i podczas współżycia (zwłaszcza, że sporo mężczyzn przechodzi je bezobjawowo).Mam nadzieję, że chociaż trochę udało mi się rozjaśnić temat i przełamać stereotypy na wykopie. Zwłaszcza, że pierwszą infekcję złapałam jako dziewica (właśnie po przeziębieniu i antybiotykach) i pamiętam ogromny stres i wstyd z tym związany (który z perspektywy czasu uważam za kompletnie bezsensowny). Uważam, że takie stereotypowe podejście do infekcji stygmatyzuje niektóre dziewczyny w tym też pewnie te wasze wykopowe szare myszki dla anonka ;)Miłego dnia i smacznej kawusi (czy też wieczora i czegoś co o takiej porze pijacie)#logikarozowychpaskow #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #zdrowie

