Nie chce mi się. Po dwóch latach szukania pracy, jedyne na co mnie stać to pierdolone 5500 na rękę i to w dużych bólach. Przy cenach utrzymania mieszkania 2500 zł, zatankowaniu auta, opłaceniu rachnuków i zakupach zostaje mi całe gówno które zostanie zjedzone przez zepsutego zęba, naprawę samochodu, remont czy inne nieprzewidziane wydatki. 5 lat doświadczenia, nauki, zapierdalania poszło w piach. Popadłem w #depresja i nie widzę przed sobą jakiejkolwiek przyszłości. Nie chce mi się żyć w taki sposób. Chciałbym podjąć jakieś działania w kierunku poprawy tego, ale działałem przez lata i nic. Chłop nawet się przebranżowił na IT i zdobył doświadczenie, a tu przyszedł kryzys i nic się już nie da znaleźć bo to doświadczenie jest za małe. Ciekawe ilu chłopów w gorszej sytuacji nie wytrzymało i walnęło #samobójstwo i czy te firmy w całej swojej dobroczynności i z super koleżeńskim fajnym PR mają świadomość że przez swoją chciwość są współodpowiedzialni wysokiemu odsetkowi samobójstw i mają krew na rękach. Dodatkowo ten #tinder i te #p0lki pier**** wcale nie pomagają w całej sytuacji. Chłop ma niby powodzenie, par od bardzo dużo, ale po zapoznaniu się wychodzi szydło z wora. Tylko wymagania, wymagania, zdrady i żadnego pożytku. "Zakładać rodziny nie będę bo nie jestem inkubatorem, ja chcę pjeska mojego pipudimpu fiu fiu lalala""aborcja" "prawa gejów" "jestem wege". Sam nie wiem po co to piszę, przyjdzie ktoś i powie: "większość tak ma", "Idź stąd Oskarku", "za 5500 to bym sobie od nowa życie ułożył" i się zdołuję jeszcze bardziej, bo już totalnie braknie mi nadziei na cokolwiek jeżeli rzeczywiście przy niby dobrych zarobkach mam tak gównianą jakość życia. #pracbaza #depresja #zarobki #Polska #tinder #przegryw

