Czy na tym świecie istnieją jeszcze młode, atrakcyjne kobiety, które potrafią żyć bez dzikiego imprezowania i biegania po klubach? Ostatnio coraz bardziej zaczynam w to wątpić.W skrócie: jakiś czas temu poznałem dziewczynę, 21 lat. Spodobała mi się, ja jej zresztą też. Opowiadała mi, że jej marzeniem jest mieć dom, męża i dzieci. Wydawała się taka normalna i ogarnięta, szczególnie jak na swój młody wiek. Tym mnie urzekła.Jednak czar prysł, kiedy poznałem ją trochę lepiej. Zorientowałem się, że obraca się w mocno imprezowym towarzystwie i bardzo lubi chodzić na różnego rodzaju dyskoteki, festiwale, itp. Ogólnie taki rodzaj miejsc, gdzie jest taniec, dużo alkoholu i mnóstwo napalonych facetów wokół. Zapaliła mi się czerwona lampka, bo taki styl życia nie pasuje mi do wizerunku dobrej, odpowiedzialnej żony i matki. Rozmawiałem z nią o tym, ale stwierdziła, że przecież nic złego nie robi, lubi tańczyć, musi się wyszaleć i nie zamierza się zmieniać.Ja nie oczekuję, że dziewczyna będzie aspołeczną, szarą myszką, która wszystkie wieczory i weekendy spędza w domu. Cieszę się, że ma znajomych, wychodzi z nimi na miasto, jest wesoła i towarzyska. Tylko czy naprawdę nie można zorganizować sobie czasu w bardziej kulturalny sposób, niż pójście do klubu i tańczenie wśród obcych, pijanych (a często i naćpanych) kolesi, którzy tylko czekają na to, żeby zacząć ją podrywać?Dość długo rozkminiałem ten temat. Myślałem, że może trochę przesadzam i powinienem wyluzować, bo w końcu sam czasami wychodzę na imprezy (ale nie do klubu). Jednak wątpliwości właściwie zostały rozwiane, kiedy przyznała się, że w sumie to lubi męskie towarzystwo i ma dużo kolegów. A najlepsze jest to, że ta sama dziewczyna jednocześnie narzeka, że w dzisiejszych czasach faceci lubią skakać z kwiatka na kwiatek i nie chcą budować stałych relacji. No litości... komu normalnemu potrzebna jest na stałe taka kobieta? Faceci zainteresowani poważnymi relacjami, chcący założyć rodzinę, zazwyczaj wybierają sobie spokojniejsze partnerki.Rozumiem, że w relacji potrzebne jest zaufanie, a imprezowanie nie oznacza od razu zdrady. Nie mam zamiaru być tym kontrolującym, wiecznie zazdrosnym typem, ale po prostu są pewne granice przyzwoitości. Bawić się można też na inne sposoby, a jeśli dziewczyna tak nie potrafi, to wolę ją omijać szerokim łukiem, bo to zwiastuje tylko niepotrzebne problemy.Kilku moich kolegów ma fajne, normalne partnerki, które potrafią żyć bez biegania po klubach, czego bardzo im zazdroszczę. Rzecz w tym, że oni poznali te dziewczyny jeszcze w czasach szkolnych, a ja niestety przespałem ten okres i teraz muszę przebierać w g....e na #tinder. Na 25 poznanych tam kobiet w przedziale wiekowym 18-25 lat, maksymalnie 3-4 przejawiały jakiekolwiek zalążki cech dobrej partnerki do długoterminowej relacji. A im bardziej atrakcyjna laska, tym zwykle więcej czerwonych flag.Trzymajcie się tam, bo sytuacja wydaje się naprawdę kiepska :)#zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

