Wzięło mnie tak na przemyślenia ostatnio. Chyba już do końca życia będę sam. Zawsze miałem silną wewnętrzną motywację do rozwijania siebie, swoich umiejętności, zdobywania celów. Miałem jasne priorytety, na początku myślałem o dostaniu się na dobrą uczelnię, znalezieniu dobrej pracy, a dopiero potem o związkach, żeby mieć warunki wychowywania ewentualnej rodziny. Wszystko zawsze udawało mi się osiągnąć. Zdałem magistra i mam super pracę jako programista 15k w pełni zdalnie.Dopiero jakieś 6-12 miesięcy zacząłem szukać ewentualnej partnerki. I znalazłem, dziewczynę młodszą ode mnie. Z reguły jestem nieufny, ale tej zaufałem. Wiadomo, różniliśmy się w kilku kwestiach, ale była we mnie wpatrzona jak w obrazek. Byłem gotowy być z nią do końca życia, mimo jej wad. Niestety (albo na szczęście) znudziła się mną po kilku miesiącach i wybrała patusa, który pije, pali, nie zdał technikum, no sami rozumiecie jaki poziom. Trochę mnie zabolało, że wybrała kogoś takiego. Poszło oczywiście o to, że na początku, gdy go poznała byłem "zazdrosny" o jej nowego "znajomego", a byłem, bo wiedziałem, co się święci, plus nie bardzo chciałem, żeby otaczała się takimi osobami (z kim przystajesz takim się stajesz..) (teraz już oczywiście są parą ( ͡° ͜ʖ ͡°) i oczywiście próbuje go "zmienić" na lepsze)Ale nie o tym mowa. Sęk w tym, że ja jestem osobą, która bardzo poważnie traktuje obietnice. Ona (co widzę po czasie) rzucała słowa na wiatr. Redpill miał rację, że gdy kobieta mówi "kocham cię" to ma na myśli teraz, a niekoniecznie jutro czy za 5 miesięcy.W każdym razie, po prostu mam wrażenie, że nie będę w stanie zaufać żadnej kobiecie. Z natury jestem mało ufny, a takie doświadczenie życiowe tylko mnie utwierdzają w tym przekonaniu. Kompletnie straciłem chęci szukania kogokolwiek po tej relacji. Można powiedzieć, że się "sparzyłem" - z jednej strony bardzo bym chciał mieć rodzinę i potomka, ale z drugiej strony, słysząc zewsząd jak to aktualnie wygląda jeśli chodzi o rozwody, związki i hipergamię, plus DODATKOWO doświadczając tego na własnej skórze człowiekowi się po prostu odechciewa. Jaką opcję ma samotny facet, jeśli chodzi o wychowywanie dziecka? Adopcja? #zwiazki #tinder #przegryw #randki #redpill

