Opublikowane
Moi rodzice nigdy nie nauczyli mnie myć zębów. Nie egzekwowali tego, czy po kolacji ja albo rodzeństwo wzięło szczoteczkę do rąk. Może dlatego, że sami zębów nie myją, bo dzisiaj w buzi oprócz języka mają jakieś nadłamańce. Myślicie, że chcą sobie ogarnąć protezy? Mimo, że z kasą nigdy nie było krucho (natomiast nigdy się nie przelewają) to woleli sobie kupić nowy telewizor 4k z androidem i lodówkę z wifi...Pamietam, że w podstawówce 1-3 było takie długoterminowe zadanie domowe, aby przez miesiąc myć zęby i potem dostawało się od wychowawczyni książkę. I co? Gówno, matka podpisała mi dzienniczek dwa dni przed końcem miesiąca (a zęby były rzeczywiście umyte wtedy, kiedy ośmiolatkowi się przypomniało - rzadko) i dzięki temu wygrałem książkę z wierszami Jana Brzechwy dla dzieci. Na początku roku uformowałem sobie małe postanowienie - pójdę do dentysty i ogarnę uzębienie. Zapisałem się do dentysty polecanego przez znajomych z kołchozu. Chodziłem rok czasu i na chwilę obecną wydałem około 2 tys. zł na kilka plomb oraz wymianę starych czarnych, które były zakładane na NFZ. No i w momencie "wyleczonych zębów" miły Pan dentysta rekomendował wizytę u ortodonty. Nie wiem które uczucie, było w tamtym momencie we mnie dominujące, strach albo wstyd, ale chcąc może sobie coś udowodnić wybrałem się do gabinetu. Tam został przedstawiony plan leczenia, opiewający na sumę 22 tysięcy złotych (aparat stały górny, dolny łuk + implant wraz z koroną kła). No i kaplica. Tak jak wspomniałem wcześniej, pracuje w kołchozie, a taka kasa to dla mnie masa wyrzeczeń... W sumie przyzwyczaiłem się do nierównego uzębienia (matka zawsze mi powtarzała, że nie muszę miec ładnych zębów, bo aktorem nigdy nie będę - w sumie miała rację). Natomiast zgryz krzyżowy oraz usunięty w okresie nastoletnim górny kieł (nr zębą 23) spowodował przez tyle lat, że górny łuk jest przesunięty i szpara między jedynkami, a środkiem nosa nie są w jednej linii. W trakcie jedzenia szczęka potrafi też strzelać w jednym stawie, ale co ja tam wiem. Kiedyś było gorzej, a ja leniwy się żalę. Podsumowując, mam 25 lat i 10 plomb.Tak wiem, za swój #przegryw oraz #depresja jestem sam sobie winien i w ogóle jestem beznadziejny, jak to w afekcie miała w zwyczaju zwracać się do mnie moja matka.#dentysta #psychologia

Dołączone mediagrafika

0fd09259484815925044760ceafa8df3f3d12d9695f16750755557eb5c8117b4
35

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
ja wjebałem w zęby roczne zarobki (20k - kredyt ) parę lat temu i prawie wszystkie oszczędności a i tak nie mam jeszcze zrobionego jednego implanta, conajmniej jednego, powtórnego kanałowego i nie byłem jeszcze u ortodonty, a mam tyłozgryz, do tego żółte i po prostu brzydkie zęby. przepierdolone są defekty wyglądu i kompleksy z tego powodu. wcześniej chodziłem na terapię ale chuja to dało, bo z moją głową jest wszystko w porządku, to moja twarz jest problemem. z takim wyglądem nie da się mieć normalnego życia i ciągle się myśli jakby to było takim być - normalnym. myśli się o dziewczynach u których może by się miało szanse z normalnym ryjem, może by nie było wstyd wychodzić do ludzi poza kilkoma znanymi od dziecka, takimi którzy cię akceptują bezwarunkowo. może nie byłoby tego poczucia bycia gorszym człowiekiem na przeciwko osoby rekrutującej do pracy. moja mama też w wieku 40 lat nie miała zębów, a ojca znam tylko ze zdjęć na których ma braki w uzębieniu i wielkie, krzywe zęby. pierwszy raz u dentysty byłem po 18 roku życia, bo spuchł mi ryj od zęba i trzeba było wyrwać, tak się bałem tej wizyty że musiałem namawiać mamę żeby ze mną poszła bo sam nie chciałem iść ze strachu :) przejebane jest życie panowie
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Ja jestem po 30. Plomba w prawie każdym zębie. Sporo zębów leczonych kanałowo, w tym jedynka i dwójka. U mnie w domu też nikt nie przejmował się zębami. Jak poszłam do dentysty w szkole podstawowej dentystka powiedziała, że pierwszy raz widzi taką próchnicę. Porobiły się zgorzele w jedynce i dwójce, straszny ból, leczenie kanałowe. Pozakładała mi te czarne plomby. Po kilku latach rodzice poszukali najtańszego dentysty, która wymieniła mi te czarne plomby na białe. W międzyczasie wyszły mi ósemki, które mi powykrzywiały przednie zęby. Ósemki miałam wyrwane bo mam małą szczękę, a duże zęby. Na aparat też nie było pieniędzy. Po dwóch latach proszenia się w końcu zapisali mnie do ortodonty, ale przyjęto mnie z wielką łaską bo darmowy ortodonta jest chyba tylko do 13 roku życia, a ja miałam więcej więc i tak trzeba było płacić za każdą wizytę i za ruchome aparaty (takie plastiki z drutami, te najtańsze, nie stałe, można je było ściągnąć i umyć). Nosiłam to wiele lat, nawet jeszcze na studiach, ale i tak zęby krzywe choć tragedii nie ma, jedynki i dwójki stłoczone. Stan swojego uzębienia na dzień dzisiejszy określam jako 6/10, nie ma tragedii, przynajmniej mam wszystkie zęby, regularnie chodzę do dentysty prywatnie i niby jest wszystko ok. O dziwo martwe zęby nie przebarwiły się jakoś bardzo więc nie mam koronek. Też myślałam o aparacie ale mnie nie stać, bo ja bym chciała ten ruchomy przezroczysty a nie te okropne druty, bo to nawet zębów porządnie domyć nie można. Ale dentystka mi powiedziała że mam ładne zęby i chyba nie widziałam brzydkich... Choć szczerze mówiąc uśmiechem się nie pokazując zębów, bo się wstydzę.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clorj6j2300ne0m5b3iu473lw

Dodane: 9 listopada 2023 - 19:37:06
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy