od około pół roku jestem w związku z różową. różowa jest dość otyła, czego nie było widać na pierwszy rzut oka. jeśli chodzi o mnie, to sam pochodzę z domu "ulanych rodziców" i wiele mnie kosztowała zmiana nawyków, mindsetu i procentu BF. żeby nie było, to nie chodzi mi tylko o atrakcyjność, ale też o to, że nie dba o własne zdrowie, ze rozwala sobie gospodarkę hormonalną, ze czasami bolą ją nogi od długiego stania, że niezadbane ciało oznacza niezadbaną głowę, że w dalekiej przyszłości mogłaby tuczyć nasze dziecko, no i ostatecznie: że nie chce się obudzić za kilkanaście lat w związku z jeszcze grubszą, stereotypową grażyną. próbowałem kilka razy delikatnie poruszyć ten temat, ale nic z tego nie wynikło. albo mówiła, ze ma złe doświadczenia z odchudzaniem, albo urywała temat. ostatnio nie mogłem juz dłużej ignorować tego tematu i zapytałem kiedy wchodzimy na dietę. ona niestety odebrała to jako atak, zrobiła awanturę i sama zalała mnie pytaniami "o co ci chodzi?!" albo "czyli ci się nie podobam?!". ostateczne, po takiej reakcji przeszła mi ochota na dyskusję czy tłumaczenie czegokolwiek. poczułem sie trochę jakby celowo chciała mi wybić ten temat z głowy kręcąc nieusprawiedliwioną aferę. nie zamierzam jej do niczego zmuszać i stosować tanich manipulacji jak chowanie słodyczy, ale sam też nie zamierzam tego akceptować jeśli nie zobaczę żadnych chęci do zmian. nie chce przekreślać tego związku, ale nie wiem za bardzo co mogę jeszcze zrobić. #zwiazki #logikarozowychpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski

