Opublikowane
Jak wkręcić się w nowe towarzystwo? Zwykle gdy stoję z boku i próbuję dołączyć do rozmowy - to albo nie wiem, co powiedzieć; albo jestem ignorowany, gdy już się odezwę. Tak było od zawsze - czy to nowa szkoła, studia, praca, jakieś grupy hobbystyczne. Jak ludzie to robią, że potrafią przyjść totalnie z zewnątrz i od razu gadać ze wszystkim jak ze starymi znajomymi?Gdy sięgnę pamięcią, to tylko w podstawówce miałem paczkę znajomych, potem dwa razy zmieniałem miejsce zamieszkania i nigdy nie zintegrowałem się z nową klasą. Myślałem, że zmieni się to na studiach; nawet poznałem paru fajnych ludzi na pierwszym roku, ale potem (z powodów niezależnych ode mnie) musiałem zrobić przerwę od edukacji . Po powrocie kontynuowałem naukę z młodszym rocznikiem - który był już dobrze zgrany. Nawet znalezienie zespołu do realizacji laborki czy projektu to był nie lada problem - bo każdy miał już swoich ziomków.Niby w pracy powinno być lepiej - bo w końcu dostajesz na start jakiegoś "opiekuna"; starszego pracownika, który ma pomóc Ci się wdrożyć. W praktyce zwykle wyglądało to tak, że typ ograniczał się do wskazania biurka, podrzuceniu linka do poradnika dla nowozatrudnionych w firmie i ew. jakiegoś banalnego zadania na początek. Wiem, że pierwsze dni w nowej robocie zwykle tak wyglądają (w końcu nikogo tam się nie zna) - z tymże ja pozostawałem "tym nowym", anonimowym człowiekiem jeszcze przez wiele miesięcy po rozpoczęciu pracy, Nigdy nie potrafiłem potrafiłem powiedzieć niczego ciekawego, jakoś zainteresować grupę swoją osobą. W jednej robocie przesiedziałem rok i myślę, że, gdy odchodziłem, to większość współpracowników nawet nie wiedziała jak się nazywam.Raz miałem taką sytuację - mój zespół (sześć osób) ewidentnie planował jakieś spotkanie poza pracą. Rozmawiali dość głośno; próbowałem się włączyć i zapytałem, co planują na piątek. I nagle cisza. Paru osób wymieniło miedzy sobą spojrzenia, ale nikt nie odezwał się słowem. W piątek wszyscy wzięli urlop, w openspejsie zostałem tylko ja i mój manager (sporo starszy od nas facet). W następnym tygodniu wszyscy żartowali z tego piątkowego wypadu, ktoś wysłał do całego zespołu jakieś memy nawiązujące do ostatnich wydarzeń (jako jedyny nie wiedziałem, o co chodzi). Miałem te osoby w znajomych na fejsie; widziałem, że paru z nich wrzuciło fotki z tego weekendu.To było parę lat temu, ale nadal jest mi przykro, gdy o tym pomyślę. W sumie w żadnej innej pracy nie miałem drugiej takiej sytuacji, ale i tak zawsze stałem na uboczu. Potem była pandemia i od tego czasu pracuję zdalnie.Kiedyś słyszałem radę, że warto dodać ludzi z nowego środowiska do znajomych na FB. Ale to nic nie zmienia, przecież nie będę do nich zagadywał "co słychać", gdy tylko zaakceptują zaproszenie. Nawet nie wiem, o czym miałbym gadać. Zresztą i tak nikt nie ma czasu, by gadać z jakimś randomem na necie, to nie czasy gadu-gadu...#samotnosc #przegryw #zwiazki

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Opinie o

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cltyqi2gl00kg0m4abosvga02

Dodane: 19 marca 2024 - 19:54:56
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu