Opublikowane
Jestem w dwuletnim związku z dziewczyną, która posiada psa. Zawsze myślałem, że w sumie lubię psy i jestem dog person. Spacery opisane poniżej to jakiś tam wycinek, ale niestety nasz wspólny czas jest dostosowany do psiego metabolizmu. Wyjazdy i cała logistyka związana jest z psem bo nie ma komu go podrzucić przy jakimś wylocie z Polski na urlop itp. Jakieś namioty, wyjście spontaniczne czy złapanie się na mieście - odpada bo ona albo jest zmeczona spacerami albo trzeba już teraz lub za chwilę iść na kolejny. Pies jest prawie cały czas z nami. Po dwóch latach częstego chodzenia na wspólne spacery z psem zaczynam reagować złością, irytacją na pytanie czy idę z nimi na kolejny. Wygląda to tak, wychodzimy od razu po pracy lub po godzinnej przerwie, spacer trwa zazwyczaj 60-90 minut. Pies łazi od lewej do prawej, zachodzi mi z nią drogę więc muszę często z niej schodzić, idę trochę za nią i to mnie dodatkowo drażni. Rozumiem spacery jako też jakiś czas ze sobą, moment na rozmowę, nie bardzo mogę z tego rezygnować. Czuję się winny odmawiając.Czy byliście w podobnej sytuacji? Obawiam się tego jak te negatywne odczucia we mnie rosną. Co będzie za rok czy pięć lat, pies nie zniknie.#zwiazki #milosc #relacje #psy #zwiazek

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (3)
mirko_anonim
Opublikowane
Uciekaj od tej psiary.
Moderator heracinsky
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
pisze jako rozowy i sytuacja u mnie w zwiazku wyglada podobnie, wzięłam psa dosłownie na kilka dni przed poznaniem niebieskiego, więc pies oficjalnie jest mój. Niebieski nie lubi chodzić na spacery i uważam, że jest to OK. umówiliśmy się, że na jeden dłuższy spacer w tygoniu będziemy chodzić razem, czasami się to udaje a czasami nie, ale nie zamierzam go do tego zmuszać. Na psa decydowałam się samodzielnie więc wszytskie plusy i minusy posiadania zwierzaka spadają na mnie, ale nie mam z tym problemów, bo świadomie brałam na siebie taką odpowiedzialność. Oczywiście jeśli coś mi wypadnie, albo umowię się na wyjazd z koleżankami czy wspólny wieczór niebieski wyjdzie mi z psem, ale na codzień nie jest to jego obowiązek. Niebieski kocha naszego psiula i w domu jest dla niego mega ciepły, no ale te spacery nie sprawiają mu przyjemności i nie uważam, żeby było w tym coś złego. Porozmawiaj z laską, powinna zrozumieć. Jak masz się denerwować, a to ma wywoływać niepotrzebne spięcia między wami,, no to po co to wszystko. Pies różowej to i jej obowiązek.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Rozmawialiśmy o tym wychodzeniu, prosiłem ją o jedną rzecz, żeby zapowiadała wyjście na ten spacer te 10 minut przed bo nigdy nie jest to stała pora.Spacer nie jest czymś na co czekam bo to przesuwanie się o kilka kroków i obydwoje wściekamy się na psie lizanie sików innych psów, stąd te 10 minut przed wyjściem miała się zapowiadać. Ogólnie impuls do wyjścia daje pies swoimi odgłosami. A dlaczego ma się zapowiadać? A bo się wściekam, że muszę nagle wszystko co robię w danej chwili rzucić bo już za 30 s ona będzie stała gotowa do wyjścia z psem. Mając te 10 minut dokończę wszystko, przebiorę się i nie będę postawiony przed faktem, że pies już musi i trzeba błyskawicznie się ogarnąć do wyjścia. Ona się sama ubierze i dopiero pyta czy ja wychodzę, po czym drażni ją nakręcony na spacer pies, wychodzi z mieszkania i obydwoje czekają pod blokiem. Nie rozumiem po co dokładać sobie tym nerwów. --W przypadku wyjazdów zagranicznych nie ma możliwości zabrania psa, a psie hotele odpadają stąd pozostaje do zrobienia autem 400-500km łacznie aby zawieźć-przywieźć psa od rodziny. To jest upierdliwe.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clm706t6t018e0m3vug7mn5n9

Dodane: 6 września 2023 - 02:30:38
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy