Chcę prosić o radę, nie mam z kim o tym porozmawiać.Ogólnie mówiąc mam problem ze swoim bratem, ale im dłużej się nad tym zastanawiam tym bardziej dochodzę do wniosku, ze chyba mam problem ze sobą.Moi rodzice nie żyją i brat(dwa lata młodszy) jest jedyną bliską rodziną jaką posiadam. Mieszkamy zaledwie kilka km od siebie, ale mimo tego widzimy się bardzo rzadko. Nie wiem czy znacie takie osoby ale z nim, odkąd pamietam, było tak, że kiedy miał dobry humor to w mgnieniu oka stawał się dusza towarzystwa, dowcipny, otwarty, rozmowny. Kiedy jednak humoru nie miał bo „coś” (i zazwyczaj nie wiadomo było „co” dokładnie) to była tragedia, trzaskanie drzwiami, chamskie odzywki i ubliżanie najbliższym. Minęły lata odkąd przestaliśmy mieszkać pod jednym dachem i wydawałoby się, że on dorósł i się uspokoił. Przez ostatnie miesiące, odzywa się jednak do mnie tylko gdy czegoś potrzebuje i robi to bez żadnych uprzejmych wstępów, po prostu suche informacje o co chodzi. Bardzo go irytuje kiedy próbuję dowiedzieć się o szczegóły, najczęściej nie odpowiada na moje pytania ignorując je lub ucina temat mówiąc, że „dobra sam sobie poradzę” i „nieważne”. Przykład: „gdzie jest <jakiś przedmiot z domu rodzinnego>” albo „wypełnił mi ten formularz i odeślij na maila bo nie ma mnie przy komputerze”. To są rzadkie prośby, raz na 3-4 tygodnie, mam wręcz wrażenie że pisze do mnie w ostateczności, ale jak broń Boże zapytam co się stało, albo po co mu to, to jest agresja i ucinanie tematu. Na pytanie co się dzieje dostaje odpowiedz „nic się nie dzieje”. Kiedy zagaduję co u niego słychać, czy ma czas się spotkać to dostaje odpowiedzi „ok”, „kiedyś pewnie mam”, a jak próbuję doszczegółowić to przestaje odczytywać moje wiadomości i tyle, aż do kolejnej prośby. Czuję się jak narzucający debil, ale z drugiej strony nie mogę spać po nocach, martwię się, że robię za mało, że ignoruje jakieś wołanie o pomoc, że może on jest nieszczęśliwy i ma depresję dlatego się tak zachowuje. Mam odpuścić? Co robić?#pytanie #rodzina #niebieskiepaski

