Opublikowane
Od niedawna rozpocząłem pracę w nowym miejscu, w międzynarodowej korporacji. Dotychczas pracowałem w firmach średniej wielkości i radziłem sobie dosyć dobrze. Zawsze myślałem, że wszystko to, co mówi się negatywnego o korporacjach to w większości stereotypy, więc przed przyjściem do nowej pracy byłem nastawiony pozytywnie. Niestety bardzo mocno się rozczarowałem.Już pierwszego dnia zostałem wypytany o to, czy mam żonę, dzieci i mieszkanie na kredyt. Rozumiem, że takie pytania miały na celu diagnozę, czy będę zgadzał się na wszystko i robił nadgodziny. Nie spodziewałem się, że w korporacjach takie pytania zadawane są już od pierwszych dni i to tak wprost, a nie przez jakieś delikatne próby wyciągnięcia informacji. Przełożony już drugiego dnia sugerował, żeby wziąć laptop do domu. Moje pierwsze wrażenie było negatywne. Potem było jeszcze gorzej. Zakres obowiązków różni się od tego, co zostało przedstawione na rozmowie kwalifikacyjnej, w dodatku na papierze jest on bardzo ogólny i nie do końca wiem co dokładnie należy do moich obowiązków, a podobno wynika to z tego, że powinienem "wykazywać inicjatywę". Co więcej nazwa stanowiska też różni się od tej, jaka wpisana została w ogłoszeniu. Nieznacznie bo nieznacznie, ale jednak się różni. Przełożony ciągle wywiera presję, wydaje niejasne polecenia, między słowami wyraża się pogardliwie o moich kompetencjach, poprzednim miejscu pracy, czy też dotychczasowym doświadczeniu. Nawet jeśli zrobię coś dobrze, to i tak zawsze znajdzie się coś, do czego można się przyczepić jak np. nierówny nagłówek w prezentacji. Ciągle słyszę, że wykazuje zbyt małą inicjatywę, mimo że staram się być zaangażowany. Pracy nie ułatwia fakt, że wdrożenie istniało tylko teoretycznie, więc w praktyce nie do końca znam dobrze ludzi, procesy, organizację, a na samym początku miałem nawet problemy z brakiem dostępów i ze sprzętem. Przełożony jednego dnia potrafi być miły i uśmiechnięty, by następnego dnia wywierać presję i krytykować za wszystko. Czasami kiedy "rozmawiamy" nie mogę powiedzieć nawet jednego zdania, bo od razu przerywa i mówi, że nie ma czasu, jednocześnie samemu mówiąc bardzo dużo. Nie mam do niego zaufania, wydaje się być fałszywy i grać w jakieś międzyludzkie gierki lub mieć swoje humory. W pracy czuję się po prostu źle, nie lubię tam przychodzić bo nienawidzę tego miejsca. Jestem zestresowany i odczuwam lęk, czuję się traktowany protekcjonalnie. Nie odpowiada mi również ta cała korporacyjna atmosfera i otoczka. Najchętniej rzuciłbym pracę, ale obawiam się, że nie znajdę nowej ,bo kandydat, który zrezygnował z poprzedniej pracy po krótkim okresie czasu jest od razu podejrzany dla rekruterów. Czasem myślę, że może to nie praca jest zła, tylko ja sobie po prostu w niej nie radzę i próbuję to jakoś racjonalizować.Sytuacja w pracy pociąga za sobą jeszcze jeden problem. Do tej pory w jakimś sensie budowałem poczucie własnej wartości na swoim życiu zawodowym, w związku z tym, że jestem singlem i nie wiedzie mi się w życiu prywatnym. Teraz moje poczucie własnej wartości znacząco spadło. Wydaje mi się, że raczej już na zawsze pozostanę singlem ponieważ fakt, że nie daję sobie rady w pracy świadczy o tym, że chyba nie posiadam tzw. "życiowej zaradności", którą podobno powinni mieć mężczyźni. Po co to piszę? Nie wiem. Może jako przestrogę dla innych, żeby dwa razy się zastanowili zanim zmienią pracę i nie mieli takich problemów jak ja. #praca #pracbaza #przegryw #korpo #zalesie
24

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clsf4h86c000q0mvx3vnjph3w

Dodane: 9 lutego 2024 - 21:51:06
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy