Opublikowane
Jako nastolatek byłem takim leniem bez ambicji. Trochę #przegryw ale nie do końca bo trochę cwaniak ze mnie był i raczej żadnej fobii społecznej nie miałem. Rodzina to bieda. Mordę też miałem brzydką. Ale poznałem laskę taką trochę #damskiprzegryw i się z nią związałem. Wywalone miałem, że jest gruba, dziwna i tak samo jak ja bez ambicji i leń do potęgi. Pasowało mi jedno - bogaci rodzice. Ale nie jakoś przesadnie ale kupili mieszkanie i dawali kasę, a my "szukaliśmy pracy". Przez dobrych kilka lat nas utrzymywali, a my we dwoje odfrunęliśmy w świat alkoholu i internetu. To zaczęło się 15 lat temu. Po paru latach takiego stylu życia zaczęło padać nam zdrowie więc trzeba było przystopować z piciem (u mnie cukrzyca typu 2, zapalenie trzustki, zapalenie woreczka żółciowego, stłuszczenie i uszkodzenie wątroby, epizody padaczkowe, hemoroidy, nadciśnienie). Rodzice też już zaczęli się stawiać. Ja doprowadziłem się do otyłości. W mieszkaniu smród i brud. Musiałem się ogarnąć.Mijały lata, a ja złapałem jakąś pracę w kołchozie. Żona (już) też coś tam złapała. Trochę wyjcie do ludzi otworzyło mi oczy. Rodzice kasy dawać już nie chcieli, wiedzieli jak się prowadzimy. Brakowało kasy. Fajki nawet rzuciłem. I łapało mnie ból tyłka, bo rodziłem za najniższą jak najgorszy robak, a moi dawni znajomi ogarnęli sobie normalne życie. Postanowiłem też naprawić trochę błędów przeszłości i się ogarnąć. Zdałem maturę, poszedłem na studia (chyba dopiero jednak tu rzuciłem fajki bo ostro oszczędzałem), uczyłem się na własną rękę i tak dalej. Zaczął mi przeszkadzać syf w domu, jedzenie typu parówki i mój wygląd. Zacząłem dbać o siebie. Zrzuciłem bebech, zdrowie poprawiło się, a ja się czułem lepiej. I teraz już wyszedłem na prostą, mam lepszą pracę, zrobiłem prawko i tak dalej. Teść kupił mi auto nawet.Problemem jest teraz moja żona. Bo ona nie zmieniłem w swoim życiu za wiele. Ma gówno pracę i to jej pasuje, zero chęci rozwoju. Zero ambicji. Wszystko robi od niechcenia, w sensie w domu. Nie pije już. Też chudła ale żadnych zainteresowań prócz tiktoka i youtube to nie ma. No jest lepiej bo coś tam sprzątnie w domu. No ale fajki dalej pali i to mocno obciąża jej budżet, a mnie smród dobija.Kolejna rzecz to nasza przyszłość. Nigdy nie chcieliśmy dzieci i byłem pierwszy który to mówił. Lecz teraz jak wyszedłem na prostą to pojawia mi się w głowie chęć ich posiadania. Ona zawsze było na nie. A teraz ma argument, że ma 34 lata i nie i kropka. Ja mam 36 jak coś.No i smutno mi i nie wiem co dalej. Wiem, że zasługuje na kogoś lepszego. Rozstając się z nią tracę mieszkanie (kupili jej rodzice przed ślubem). Koszty życia samemu mnie zabiją. A czy znajdę kogoś w tym wieku? Może jakimś przegrywem nie jestem jak pisałem ale ciężko mi nawiązać kontakty nawet z kolegami. Sporo osób mnie zna z dawnych lat i mają za dziwaka. Do tego alkoholizm pozostawił piętno w moim wyglądzie, wyglądam jak szczur, brzydka i zniszczona cera, przebarwienia, kiepskie włosy, krzywy nos którego połamałem kilka razy po pijaku. Wyglądam jakbym miał spokojnie z 50+ Wzrostem również nie grzeszę. Do tego mam łuszczycę, padaczkę, cukrzyca typu 2, ibs, depresję, nadciśnienie i kilka innych schorzeń. Wątpię, że kogoś znajdę.Nie wiem co dalej robić. Samotność jest straszna, ale tkwienie w takim związku też i coraz bardziej mi to przeszkadza. Nie wiem co dalej robić/#zwiazki #zalesie

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (9)
mirko_anonim
Opublikowane
zawzięty-analityk-73 pisze:
No cóż- życie nie zawsze jest idealnie proste jak wybór między tym czy zjesz jabłko czy banana. Jest dużo czynników. Teraz tak naprawdę bardziej żyjesz pracą i teściami niż ze swoją żoną. Widać po wpisie, że Ci z tym trudno. Jeśli nie da się jej zmobilizować to żyj po prostu- może ją to zainteresuje jak będziesz jej ciągle proponował, mówił o tym pokazywał zdjęcia ze spacerów itdAle nikt nie zna jej tak jak Ty i ciężko tu radzić- brzmi jakbyś ty zmienił kierunek życia już jakiś czas temu a ona została na starym obranym kursie przez co coraz bardziej się oddalacie od siebie. Zależność od rodziców nie ułatwia myślenia o odejściu bo to duża strata - nie tylko finansowa ale też wydaje się z że dość ogarniętych życiowo ludzi
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@Glikol_Propylenowy: Logika podpowiada aby zostać przy tym stanie rzeczy co teraz. Samemu nie dam rady się utrzymać na tym poziomie co teraz, zablokuje mnie to w rozwoju. I liczyć, że coś się zmieni.No wygodnie mam. Jej rodzice płacą nam rachunki, podrzucają jakie owoce, warzywa, rzeczy na które by mnie nigdy stać nie było. A ja mogę skupić się na rozwoju.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Glikol_Propylenowy: Nie wiem czy wina jej rodziców. Jej rodzeństwo wyszło na normalnych ludzi.To nie są milionerzy żadni. Po prostu mają trochę lepszą pracę niż za najniższą krajową, żyją dość oszczędnie i tak sobie uciułali, że byli w stanie pomóc dziecom.Nasze mieszkanie to zwykłe 35m2 w wielkiej płycie w mieście powiatowym.Auto które kupił mi teść to cena ok 20tys zł.Mi też ciężko wytrzymać z nią na tym etapie. A kiedyś była idealna, bo podzielała mój styl życia - miganie się od pracy, lenistwo, unikanie obowiązków i tak dalej. Ale np. alkohol to moja sprawka. Ja popijałem i to ze mną nawaliła się pierwszy raz. Fajki też zaczęła palić bo ja paliłem. Ja ją wprowadziłem w świat internetu, for, sociali. To naśladując mnie była toksykiem w sieci. Ale widzisz. Mi się zmieniło, jej nie. To ona teraz śmieszkuje ze mnie, jak pracuję, biorę nadgodziny, czytam książki i idę biegać. A kiedyś to ja bym z niej śmieszkował jakby szła do pracy. Z tym dzieckiem to zbyt dosłownie bierzecie - chciałbym ale nie znaczy, że bym z nią zrobił je tu i teraz. To samobójstwo. Nigdy w życiu przy takim podejściu matki. Ale to nie znaczy, że nie chce. Jest mi przykro bo czuje się gotowy ale nie mam z kim - o to chodzi. I tu pytanie. Czy pogodzić się z tym czy gonić marzenia i szukać kogoś innego i odpowiedniego do roli matki. Szanse swoje oceniam na promile przez całokształt.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@mirko_anonim: Anonim (nie OP):Ale to nie jest kaprys z mojej strony. Ja czuje się gotowy. Ale różowa nie i nie zamierzam nic z tym robić. A skoro się nie zmieniła do teraz to i za rok czy dwa się nie zmieni. Za to ja się zmieniłem. Tylko mi przykro, bo przez to, że kiedyś się spyknelimy, teraz ja cierpię bo zmieniłem po paru latach zdanie co do tej kwestii.Choroby mam głównie nabyte. Jedynie łuszczyce mam od dziecka. 2% społeczeństwa to ma. A w przypadku rodzica chorego na łuszczyce jest ok. 10%, że dziecko też będzie ją miało. Ale spokojnie, da się z tym żyć.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@pianinka: Kocham ale nie chce tak żyć i patrzeć jak ona żyje. 15 lat temu mi to pasowało ale zmieniłem się. Sądzę, że jestem teraz zupełnie innym człowiekiem. Ale nie chce podejmować ryzyka bo i tak i tak nie będę szczęśliwy, a jeszcze wszystko sobie utrudnię.Rozmowy nic nie dają, było ich tysiące. Jej nie przeszkadza codziennie robić zakup w żabce, jeść gotowe kanapki z żabki i palić papierosy. Dla mnie zrobi normalne jedzenie, a sama zje z żabki. A zakupy zrobi w żabce albo zamówi przez glovo bo jej się nie chce. Wydaje na to fortunę mając najniższą krajową i ma to gdzieś, jak sama mówi to jej pieniądze i może wydać jak chce. Na żadne wakacje jeździć nie chce, bo i nie ma pieniędzy i chęci. Nawet jak chce coś zasponsorować to jej się nie chce bo trzeba się spakować - już taki etap jak samo pakowanie ją przerasta. Jak gdzieś na siłę ją zabrałem to cały czas leżała w hotelu. Ma gdzieś widoki, lokalnie jedzenie i tak dalej. Prawka nie zrobi choć jej ojciec by zasponsorował jej od ręki po jednym telefonie. Nie, po co kolejny obowiązek i utrudnianie sobie życia.Ciężko tak żyć przy takiej osobie nawet jak się ją kocha i spędziło razem pod jednym dachem 15 lat. Gdybym się nie zmienił to pewnie by mi pasowało to. Sam taki byłem. 15 lat temu wyjście na wigilie do rodziców raz w roku było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Kombinowaliśmy aby tylko nie iść, udawaliśmy chorych i tak dalej. A teraz ja czuję potrzebę odwiedzać rodziców, nie tylko w wigilie. A ona dalej nie czuje i o takie bzdety są wojny.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
Przecież z takim mentalem i stylem życia to całe szczęście, że dzieci nie macie i Twoja żona ma rację, że już ich nie powinniście mieć. Z całym tym zestawem chorób, zdewastowania swojego organizmu, problemów psychicznych jakie macie. Byłoby dobrze, gdyby bombel z Twoich genów nie urodził się chory, z combo Waszych genów to już w ogóle. A zostaje jeszcze cały mental, który macie rozwalony. Robienie sobie dziecka z kaprysu to skurwysyństwo w tej sytuacji, bo urodzi się albo chore albo zniszczycie je psychicznie.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@pianinka: Nie, nie. Nie chodzi o to, żeby teraz w tym bagnie zrobić sobie dziecko. Absolutnie. Póki nie będzie ogarnięcia to nie ma mowy. Przynajmniej ze strony mojej kobiety. Bo ja już na prostą chyba wyszedłem. I chciałbym mieć dziecko. Ale nie z nią w takim stanie rzeczy. Biorę różne opcje pod uwagę. Jeżeli bym się z nią rozstał i trafił na kogoś normalnego to niemiałbym problemów z posiadaniem dziecka.Moja żona tak jak pisałem się raczej nie zmieni, a czas leci i to chyba już jest wiek na ostatni gwizdek w tej kwestii. A więc muszę zrezygnować i pogodzić się z kolejną porażką. Tylko pytanie tu do Was - warto rezygnować i odpuszczać czy szukać sobie kogoś innego? Tylko tak jak pisałem, w moim przypadku będzie to bardzo ciężkie do zrealizowania. A druga strona medalu może być taka, że się pogodzę z tym i będzie dalej "ch**owo ale stabilnie". Tylko czy nie będę sobie pluł w brodę za parę lat, że chociaż nie próbowałem i może by się udało? Jestem kompletnie rozdarty.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Glikol_Propylenowy:
@mirko_anonim: Tak to już jest, że po tylu latach bez dzieciaka ludziom rozjeżdżają się priorytety. Robienie sobie gowniaka po 2 - 3 latach związku to ostra patologia, ale przy 15 letnim stażu to raczej spaja związek, niż go rozwala, no ale Twoja żona nie chce. Mega ciężka jest teraz sytuacja na rynku matrymonialnym, dziewczyn jest mniej niż za naszych czasów (też 30+ here) a I wymagania w stosunku do faceta mają z kosmosu, nie chcą stabilizować związków i tak dalej. Na Twoim miejscu , skoro wiesz, że na rozpadzie tego związku dużo stracisz to próbowałbym jakoś delikatnie wpłynąć na żonę, żeby ją wyciągać z tego marazmu, myślę, że po tylu latach znasz ją na wylot i wiesz co mogłoby na nią zadziałać, żeby zmieniła lekko swoje zachowanie czy to co Ci przeszkadza. Rozmawiajcie ze sobą i się komunikujcie, bo rozpad tego związku też nie będzie dla Ciebie dobry, z taką przeszłością możesz wrócić na drogę alkoholu, szczególnie po jakimś czasie, gdy zorientujesz się jak teraz jest #!$%@? na rynku matrymonialnym i zaczną Cię łapać wyrzuty, że straciłeś mieszkanie i osobę do której możesz otworzyć morde. Tak czy siak powodzenia.
W większości przypadków dzieciak to jest to co trzyma ludzi na powierzchni, masz tego idealny przykład co op napisał. Wiele ludzi gdyby nie dzieci to by się stoczyło, człowiek robi się stary i dziecko dla niego to jest tak jakby cofnięcie się w rozwoju trochę w dobrym sensie bo musi się ruszać, musi myśleć, musi trzymać zdrowie w kupie, nie może pozwalać sobie na odchyły musi trzymać się w pionie, dopiero wtedy zaczyna być swoim rodzicem dla siebie. Dużo starych gnid narzeka na dzieci albo wymaga od nich nie wiadomo czego a nie widzi że gdyby nie one to pewnie zgniło by przed telewizorem albo pod śmietnikiem. Dlatego tak ważne było żeby dzieciaki wychowywały się w wartościach rodzinnych a nie materialnych, a teraz wszystko poszło do śmietnika bo kasa jest, produkty są, usługi są, ale nie ma chęci do życia, rodzicie zniszczyli swoje dzieciaki bo traktowali je jak zabawki, przedmioty, a nie pełnoprawnego człowieka, kopię samego siebie.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@Glikol_Propylenowy: Rozmowy nic nie dają. Ona ma trochę inny charakter jak ja. Ja mimo, że pisałem tam przegryw to zawsze cwaniakowałem, trollowałem. Ona była od początku mocno wycofana, wywalone na wszystko, na znajomych, na rodziców. Ja niby też ale to dlatego, że moi rodzice nie mieli nic do zaoferowania. A alkohol to w sumie ja ją w to wciągnąłem bo na początku nie piła. A ja popijałem od nastolatka. Jak zamieszkaliśmy razem to codziennie leciało kilka piw, a i ona zaczęła po niego sięgać. Doszło do tego, że potrafiliśmy po 2l czystej wódki dziennie wypić i cały dzień spędzić na głupotach w sieci, wyzywając ludzi na forach czy w grze tibia (jedyna gra w jaką dłużej grałem w życiu), potrafiąc się nie myć do tygodnia i jedząc tylko zamawiane jedzenie jak była kasa albo chleb z keczupem jak jej nie było.Jej moja zmiana nie pasuje. No z rzucenia alko to się cieszy bo sama też już przestała pić (też na zdrowiu podupadła). Ale te wszystkie moje siłownie to są dla niej nie pojęte. Ona nawet kroku żadnego nie zrobiła nigdy, nawet próby. Nie chce i już. Gówno praca, jak najszybciej skończyć, oczywiście jak najniższym kosztem czyli specjalnie w pracy się myli aby nikt nie dawał jej trudniejszych zadań. Tym sposobem całkowicie oddala od siebie jakikolwiek awans. I jej to pasuje i mówi o tym z dumą. Jedynie trochę syf ogarnęła, kąpie się, sprząta mieszkanie, coś ugotuje. Ale mówi, że to tylko dla mnie. Często coś ugotuje i sama nie je tego, tylko je chleb z serem i keczupem. I ja nie wiem czy to specjalnie mnie trolluje abym miał wyrzuty sumienia, że dla mnie specjalnie ugotowała czy to na serio woli kanapkę niż pełnoprawny obiad.Rozmowy nic nie dały, nie chce i kropka ale i tak chyba sukces, że nie pije i coś tam zrobi. Wkurzają minie jbardzo te fajki (a sam paliłem pewnie z 15 lat). Idzie jej sporo kasy na to, pali do 2 paczek dziennych i jeszcze okazjonalnie jakieś inne glo, iqosy, jednorazówki i elektryki.
Moderator razzor91
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clxp94g7x006akqv0vh3crxon

Dodane: 22 czerwca 2024 - 00:17:21
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy