Opublikowane
Nie umiem żyć dla siebie ani sam ze sobą. Odkąd pamiętam zawsze żyłem dla kogoś. Oceny w szkole służyły do zadowolenia rodziców. Całe moje dzieciństwo przesycone było wewnętrznym pragnieniem żeby rodzice były ze mnie nieustannie dumni. Nie wiem czy zdawali sobie sprawę z tego co działo się w mojej głowie. Ich pochwały dawały mi taką dawkę endorfin, że nawet dzisiaj na sama myśl przechodzi mnie dreszcz. Kiedy wyjechałem do innego miasta na studia, straciłem grunt pod nogami. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Nauka nie była przyjemna kiedy na wyciągnięcie ręki nie było nagrody w postaci uznania. Na studiach poznałem dziewczynę i poczułem się szczęśliwy dopiero kiedy podprzadkowalem całe swoje życie tej relacji. Czas płynął od spotkania do spotkania, ważne stały się tylko rzeczy które robiły na niej wrażenie. Znowu pojawił się dreszcz endorfin kiedy była ze mnie dumna. Po 3 latach się rozstaliśmy i uwierzcie mi, nie cierpiałem z tęsknoty za nią, przeżywałem katusze bo znowu zostałem sam ze sobą. Próbowałem znaleźć jakieś hobby, pytałem sam siebie co sprawia mi radość i za każdym razem chlastalem się w myślach bo bezwiednie wyobrażałem sobie zajęcia, które mogłyby wzbudzić w kimś podziw. Teraz mam rodzinę, żonę i dziecko i jestem niejako usprawiedliwiony, przykładny ojciec i mąż żyje dla swojej rodziny. Ale w głębi ducha mi strasznie źle i czuję się oszustem. Nikt nie wie, że nie mogę zniesc samotności, ze sam siebie nie lubię i praktycznie niczego nie robię z myślą o sobie - rozwój osobisty, awans, weekend za miastem, utrzymywanie konkretnych znajomosci, gotowanie, sprzątanie, nawet mycie się - to wszystko robię z myślą „moja rodzina tego potrzebuje” albo „żona by się ucieszyła”. Dręczy mnie to ale nie umiem inaczej. Czy ktoś ma podobnie?#psychologia #feels #pytanie #zwiazki
53

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
Moja żona ma w mniejszym stopniu niż Ty.Uczę ją małymi kroczkami ze można sobie odpuścić, np. ostatnio znajomi zaproponowali szybką kawkę i mój różowy już czuł się w obowiązku , że trzeba się spotkać, utrzymać te znajomość bo ich zapraszaliśmy ale się nie spotkaliśmy dawno, więc już plan szybko po ciasto, coś przygotować, itp. Wymagało to chyba z 10min ale w końcu daliśmy znać, że sie nie spotkamy z nimi. Bo czasem ważniejsze jest abyśmy mogli odpocząć popołudniu po ciężkim dniu. Padła propozycja na kolejny dzień. Albo najczęściej przypadek z odwiedzaniem rodziców, bo wypada bo oni by chcieli a nie chce ich zawieźć. Ehhh współczuje Ci bo wiem, że nie jest to łatwe ale wiem też ze można to powoli ogarniać.Ja jedynie mogę Ci zaproponować dobrą, dłuższą psychoterapie. Może też zagłębianie się w siebie może coś z nurtu logoterapii.Powodzenia!
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cliijfd24041u37hg6rqsb4xl

Dodane: 5 czerwca 2023 - 09:35:48
Opublikowane

Autor był widzianyponad 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy