Co mi z takich starych, którzy nie chcą mi pomóc ze startem w dorosłe życie, mimo że mają na to środki finansowe?Mam odłożone 200 tysięcy złotych, zdolność na kredyt 2% pod limit 500k, więc zacząłem jakiś czas temu oglądać mieszkania w mieście wojewódzkim, trochę się przeraziłem cenami wtedy po 14k-16k za metr, ale ok - na gołe mieszkanie byłoby mnie jako tako stać, a może starzy by pomogli z resztą.Jak moi starzy się o tym dowiedzieli, to stwierdzili, że sobie żartuje, bo jak to tak mi źle z nimi, że chce ich zostawić samych w domu? Mamusie zostawię jak ona tak mnie kocha i jej przykrość zrobię?Bardziej liczyłem, że zaproponują, że np. ja kupie tylko mieszkanie w stanie deweloperskim, a oni się dołożą do wykończenia czy zakupu miejsca parkingowego (nie więcej niż 120k łącznie myślę).Załamałem się wtedy, bo uświadomiłem sobie, że robią sobie ze mnie niewolnika co ma zostać z nimi w domu na starość i im usługiwać.Powiecie - „starzy nie maja obowiązku pomagać”, no dobra, ale po co w takim razie robić sobie dzieci?A w dodatku moi starzy jakoś mojej siostrze kupili mieszkanie w mieście wojewódzkim, mimo, że żadnych oszczędności nie miała, jedynie ma im na raty oddać 100k.Oprócz tego w zeszłym roku kupili jeszcze jedno mieszkanie i dwie duże działki, więc naprawdę nie jest to kwestia finansów.I teraz tak, moja siostra sobie co chwile lata na jakieś wakacje w urlop czy weekendowe wyjazdy, bo nie musi się martwić sprawami mieszkaniowymi, ma dostęp do lepszego rynku pracy, a ja żyje jak robak nigdzie nie wychodząc poza spierdotripami, bo wszystkie pieniądze z pracy zdalnej (rzadkość w mojej branży) staram się odkładać na mieszkanie.Ciężko nie czuć się jak gówno w takiej sytuacji.Jedyne co od nich dostałem na start w dorosłe życie to zaburzenia psychiczne w postaci depresji, nerwicy, fobii społecznej i niskiego poczucia własnej wartości. #przegryw #depresja #mieszkanie

