Jak tak czasem czytam, jakie bydło macie za współpracowników i jaki mobbing w kołchozach, to jeszcze bardziej doceniam swoją korpo bańkę. Ludzie na ogół mili, pomocni, uśmiechnięci, ogarnięci. Jasne, znajdzie się ktoś problematyczny/zje*any, ale to tak jedna osoba na sto, może dwieście (moje korpo to kilka k ludzi). Nie ma żadnego mobbingu, a jak ktoś pozwala sobie na zbyt wiele, to takie zachowania są szybko ukracane. Przynajmniej ja mam takie doświadczenia, a pracuję w korporacji ok. 8 lat i bardzo sobie chwalę.Oczywiście korpo ma swoje blaski i cienie, to nie jest wieczna idylla (zwłaszcza że sytuacja jest niepewna, coraz więcej firm wychodzi z Polski, procesy są migrowane bądź automatyzowane), ale ogólnie bardzo sobie cenię to, co jest na ten moment. Nie wiem, jak odnalazłabym się w pracy, w której są agresywne sebixy/karyny czy stosujący mobbing przełożeni - chyba nie dźwignęłabym tego psychicznie, nie będąc przyzwyczajoną do takiego środowiska. Podziwiam was, mircy i mirabelki, którzy znosicie takie warunki pracy.#pracbaza #korposwiat #przemysleniazdupy

