Jakiś czas temu miałem dziewczynę, po wielu miesiącach od zerwania się z niej "wyleczyłem" i byłem gotów poznać kogoś nowego. Problem w tym, że moje rozmowy z osobą, z którą się spotykam teraz... bardzo przypominają rozmowy z dawną partnerką. Trudno mi to wyjaśnić, ale mówię jej praktycznie te same rzeczy, a nawet używam jakichś insiderskich powiedzonek, które były zrozumiały tylko przeze mnie i byłą partnerkę. Są one neutralne, ale zarazem bardzo specyficzne i unikalne. To wszystko powoduje, że czuję się jakbym... oszukiwał nową "dziewczyne", choć tak naprawdę tego nie robię. Zwracam się do niej w taki sam sposób, opowiadam dokładnie te same anegdoty, te same motywy przewodnie, te same żarty. Okej, ja po prostu jestem taki i nie inny, więc to wiele tłumaczy, ale z drugiej strony i tak dziwne mi się to wydaje. A dodam, że ja nie miałem nie wiadomo jak wielu partnerek, bo preferuję dłuższe i trwałe relacje, więc nieco dziwna dla mnie sytuacja. Może za szybko na nowy związek? Dziwne, że z kimś coś wypracowałem, a teraz niektóre rzeczy przenoszę na nowy grunt, a co więcej, że to działa. W dużym skrócie - czuję się jakbym był aktorem i odgrywał po prostu rolę. Kiedyś poznam jeszcze kogoś nowego i znów "performance"? Inna sprawa, że nowa osoba, z którą się spotykam ogólnie jest podobna charakterem do mojej byłej. Natomiast nie wynika to z tego, że szukalem kogos podobnego jako "zastępstwo", a to, że zawsze określony typ dziewczyn mnie przyciągał bardziej. Co myślicie? #zwiazki #milosc #relacje #kiciochpyta #rozowepaski #rozowypasek

