W nawiązaniu do posta Bambinypicoliny. Ja nie wiem, może w moich rocznikach się coś zmieniło, ale o co chodzi z tą szkołą prywatną. Już kilkanaście takich postów widziałem w ostatnim czasie, że tylko szkoła prywatna, innej opcji nie ma itp. itd. U mnie w rodzinie podobne podejście. Jak ja chodziłem do szkoły to część kolegów poszła do prywatnych liceów, część do publicznych. Ja poszedłem do publicznego. W naszym liceum poziom nauczycieli był fakt losowy. Co do matury, to kto się uczył sam zdał nawet bardzo dobrze, kto się nie uczył raczej nie zdał. Łącznie w moim roczniku niezdanych matur było z 1-3 na jakieś 150 osób. Jeśli chodzi o problemy to wiadomo, papierosy, ktoś wypił piwo za garażem, ktoś miał wpadkę. Zioło się zdarzało, ale mocniejsze środki to była raczej nisza dla kilku osób. W szkole większych problemów nie było, jak była jakaś afera to łatwo było się dogadać, mimo małego miasta i szkoły publicznej z kilka razy w roku były jakieś wydarzenia organizowane dla uczniów. Natomiast ci, którzy poszli do prywatnych to zupełnie inna sprawa. Owszem w trakcie liceum chwalili się jak to wysoki poziom, że na 3 to trzeba mieć 80%, na maturę dopuszczeni tylko wybrani. No ale życie towarzyskie to zupełnie inna sprawa. Zioło było raczej standardem dla wszystkich uczniów, imprezy prawie codziennie. Twarde środki tez raczej regularnie (wiadomo nie codziennie, ale raczej każdy próbował każdego rodzaju). Szpitale, areszty, różne takie. Kiedy dla nas szalony był papieros za szkołą albo przespanie się ze swoją dziewczyną na wycieczce, tam normalne były tabsy i zabawy grupowe.I najlepsze z najlepszych na koniec. Poszedłem na studia, gdzie spotkałem jednego z tych znajomych co poszli do prywatnej. Prymus matematyki, matmę rozszerzoną zdał na 80%. Ja zdałem na 20. Ja skończyłem studia z jedną poprawką. On odpadł na pierwszym semestrze ze zdanymi 2 przedmiotami. Nie rozumiem jak ludzie mogą uważać szkołę prywatną za lepszą. Jedyne czego nie ma w szkołach publicznych to dostęp do pewnego poziomu znajomości/branży, który ciężko osiągnąć z poziomu szkoły publicznej, ale też nie jest to niemożliwe. Za to z mojego doświadczenia szkoły prywatne oznaczają jakiś wyższy poziom jeśli chodzi o dragi i ogólnie takie zepsucie, a wcale niekoniecznie zapewniają lepszy poziom nauczania.#przemyslenia #przemysleniazdupy #macierzynstwo #demografia #szkola

