Opublikowane

Moja podróż rowerem do Turcji - Walka z życiowymi trudnościami

Jak rowerem do Turcji jechałem.Przeczytałem anonima z jazdy rowerem do Berlina to mi się przypomniała moja wycieczka.Na studiach byłem tak biedny że aby zaoszczędzić pieniądze na autobus to dojeżdżałem z wioski pod dużym miastem na uczelnię 17km w jedną stronę. Z czasem #rower a raczej wysiłek fizyczny na rowerze pozwalał mi odpocząć od negatywnych myśli. Zawsze starałem się jeździć na 80% swoich możliwości, Bo tylko dzięki takiemu wysiłkowi mogłem zapomnieć o mojej smutnej sytuacji. Dostałem wtedy za darmo dwa rowery jeden górski a drógi kolarzówka która miała ponad 50 lat (nie było mnie stać na wydatek nawet 100zł na rower). Na czwartym i piątym roku już pracowałem (u typowego Janusza) w dni bez wykładów i ćwiczeń. Była też koleżanka w której się zakochałem. To ona inicjowała kilka pocałunków a potem zachowywała się jakby nic nie było. I nastał ten pamiętny dla mnie dzień. To był czwartek. Tego dnia byłem na piątym roku studiów, został mi ostatni egzamin(poprawka) który już napisałem ale jeszcze wyników nie było. Jest godzina 15.30 ja pracuję od 6.00 rano aby było co jeść (pomagam mamie opłacić rachunki i na jedzenie bo ona zarabia minimalną), mój pracodawca jak zawsze mnie oszukuje czyli płaci mi tylko za pracę fizyczną (za jazdę wspólną po materiały albo dojazd do klienta nieraz 2h w jedną stronę już nie płaci, czyli nieraz mnie w domu nie było 12-14h a on mi płacił za np 8h)Jest 15.30 dzwoni kolega i mówi NIE ZDAŁEŚ TEGO ostatniego EGZAMINU MASZ 2 wpisane do indeksu.Wtedy się przelała we mnie czara goryczy.Liczyłem że się wyrwę z tej biedy i beznadziei gdy skończę studiai i pójdę na starz, zacznę inne bardziej dostatnie życie.A tu się okazało że nie zdałem egzaminu. Więc nie mogę pisać pracy magisterskiej. (Przedmiot wraz z egzaminem będzie dopiero wykładany w sesji letniej czyli za pół roku. Mam 7 miesięcy czekania a potem 6 miesięcy chodzenia raz w tygodniu na 1 wykłady które aię zakończy powtórnym egzaminem.)Jest 15.30 ja mieszam zaprawę na budowie w szef pogania i ma pretensje znów nie wiadomo oco.Koleżanka w której jestem zakochany po uszy i której nie mam odwagi tego powiedzieć spotyka się z kilkoma facetami niby na stopie koleżeńskiej (jeśli całowanie się z nimi można tak nazwać.)A na dokładkę oblałem egzamin który stał mi na przeszkodzie do lepszego życia.Niebyłem w stanie tego wytrzymać nerwowo.Bałem się że skończe ze sobą.Stwierdziłem że muszę uciec od tych myśli a jedyny sposób na stres i złe myśli jaki znałem to był skrajny długotrwały wysiłek fizyczny.Postanowiłem spakować rower i pojechać gdzieś daleko, wtedy dla mnie daleko leżała Turcja. Powiedziałem szefowi że od jutra już do pracy nie przychodzę i że się rozstajemy. On mnie jeszcze uprosił aby następnego dnia przyszedł bo sam sobie nie da rady. Więc jeszcze piątek byłem w pracy od 6:00 do 22:00 (oczywiście zapłacił mi za 10-11h pracy) W sobotę zobaczyłem ile mam wszystkich oszczędności. Miałem 1000zł Pojechałem do miasta kupić mapy. Zostało mi 900zł. Dokupiłem części zapasowe do roweru zostało mi 800złW Niedzielę zaczołem się pakować, okazało się że brakuje mi jeszcze dwóch sakw na przód aby się zmieścić. W poniedziałek rano pojechałem do miasta dokupiłem sakwy. Zostało mi 630zł.Po południu wyjechałem z domu kierując się na południe kraju.Spałem w zadrzewieniu śrud polnym. Mój rower wraz z tobołami ważył 40kg. (Dlaczego tyle? Jak już wspomniałem byłem biedny więc aby mieć jakikolwiek namiot to wygrzebałem ze śmietnika firmy turystycznej (za ich zgodą ale musiałem im też zlożyć kilka namiotów) połamane stelaże podarte namioty i powyginane szpilki i złożyłem sobie z tego jeden sprawny namiot. Za materac służył mi komunistyczny materac do pływania po wodzie, śpiwór dostałem i był cieńszy niż koc. Ciuchy miałem te co na codzień chodziłem. Rękawiczki wziołem robocze i obciełem w nich palce. Aby zaoszczędzić pieniądze to wiozłem że sobą na bagażniku butelkę 5L i z niej piłem a gdy mi się kończyła woda to prosiłem w sklepie albo od ludzi myjących samochody lub podlewających ogródki aby mi uzupełnili butelkę.)Miałem zaproszenie do tej koleżanki w której byłem zakochany. Po 3 dniach pedałowania do niej dojechałem pod dom. Pukam przedstawiam się jej rodzicom oni mnie zapraszają do domu sadzają za stołem i wołają moją koleżankę. (Przez te ostatnie 3 dni uknułem plan że jak zostaniemy na osobności to jej powiem jak bardzo ją kocham i że niemogę o niczym innym myśleć niż ona, a ona na pewno mnie wtedy przytuli i powie abyśmy spróbowali być razem)Więc schodzi moja miłość z górnego piętra trzymając się za renkę ze swoim byłym facetem. Całują się w usta i on wychodzi aby gdzieś jechać.Ja się witam i udaję że przeżywam miłe spotkanie a wewnątrz zaraz się rozpadnę, we mnie tliła się tylko jedna mała iskierka którą zaraz gaszą jej rodzice gdy mówią że JEJ FACET (ona jeszcze miesiąc temu twierdziła że to czysto koleżeńska relacja i nic ją z nim nie łączy) jest już u nich SIóDMY dzień a potem od niechcenia i po dłuższej rozmowie dorzucają że razem śpią w pokoju na górze...A ja 3 dni się ludziłem i plan układałem co jej powiem. Ogarneła mnie pustka. W nocy po kolacji jej ojciec zapytał mnie gdzie będę spać. Powiedziałem że standardowo pojadę kilka kilometrów i rozbiję się gdzieś w lesie. On zaprotestował I powiedział że tu na dole mają wolny pokój i że jest już 23:00. Po namowach zostałem ale długo nie mogłem zasnąć gdyż w kółko widziałem jak razem schodzą ze schodów i jak się całuja. Rano wyjechałem jak najwcześniej.Niepamiętam czy wtedy płakałem (od 14 roku życia płakałem tylko kilka razy i to zawsze przez nie zrealizowaną miłość do kobiet) Biłem wtedy rekordy prędkości jechałem najszybciej jak umiałem, jak już nie miałem siły to kładłem się na ziemi aby odpocząć i znów pędziłem przed siebie. Obrałem kierunek na moją byłą dziewczynę z którą miałem przyjacielskie stosunki (do tej pory twierdzę że to był mój jedyny przyjaciel/przyjaciułka jaką w życiu miałem), miałem nadzieje że będę mógł się do nie przytulić i porozmawiać (oczywiście nie o moim zakochaniu) potrzebowałem bliskości ona jednak udawała niedostępną emocjonalnie. Dlatego pojechałem dalej.Jeśli chcecie poznać dalszą część historii to piszcie.#podroze #przegryw #rozowypasek #niebieskipasek
75

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

phq8b95lwihskz239rkmx6vs

Dodane: 30 października 2025 - 21:47:49
Opublikowane

Autor był widziany10 miesięcy temu