#gry #grykomputerowe #gorzkiezale #nostalgia #dorosloscZawsze lubiłem grać, zwłaszcza w RPGi, i to było jedno z moich głównych hobby. Ale odkąd jestem dorosły, po studiach, pracuję, mam rodzinę i kredo na mieszkanie, zawsze jak gram czuję się winny, wręcz brudny, że marnuję czas.Wiem, pewnie wielu z Was ma to samo, wielu powie że muszę wyluzować itd, ja jestem tego świadomy, ale mam mentalną blokadę przed graniem. Nawet jak włączę jakąś grę to po minucie wyłączam bo czuję że tracę czas. Są dosłownie wyjątkowe gry które potrafię przejść i grać po 5-6h na dobę po premierze ale to jest jedna gra na rok. A jak odpalam starsze gry to już w ogóle w mózgu odpala mi się, że ta gra jest stara, ludzie ją przeszli pewnie dziesiątki razy, a ja stary dopiero w to gram i lepiej sobie walkthrough przejrzeć niż próbować samemu. Kończy się to wszystko zazwyczaj tak że ten czas i tak marnuję szukając gry, ale nie gram. Np. 2h instaluję, szukam, testuję gry które i tak wyłączam i tak tydzień w tydzień. Bo w weekendy mam te 2-3h żeby sobie pograć, ale mam wrażenie że to mało, wiecie, kiedyś to się 8h na dobę grało i te gry i tak zajmowały czasem miesiąc żeby przejść. Dzisiaj mam wrażenie że jak zacznę takiego Wiedźmina to będę grał co najmniej pół roku, a po drodze wyjdzie coś lepszego i tak czy siak porzucę.Chcę się głównie wyżalić bo wiem że problem jest we mnie, przestawiłem się w tryb dorosłego i traktuję gry jako stratę czasu, mimo że wcale tak nie uważam. Ale chciałbym naprawdę odkryć w sobie ponownie radość z grania, bo ja naprawdę uwielbiam gry.

