Korzystając z wolnego weekendu wybrałem się pierwszy raz w życiu na #divyzwykopem. Jako że jestem #przegryw i mimo wielu prób żadna mi nie dała (włącznie z moją była dziewczyną) postanowiłem w końcu podejść do tego w inny sposób. Wybrałem dziewczynę ze sprawdzonymi opiniami, nie jest tania, ale wydałem na nią mniej na randki, z których nic nie wynikało. Mogę śmiało powiedzieć, że dobrze trafiłem i że nie żałuję tej decyzji. Przekonałem się czym jest prawdziwy seks i co za tym idzie odblokowałem się w pewnym stopniu mentalnie. Atmosfera jak u dobrej koleżanki. Lekki stres z mojej strony, ale na szczęście nie zepsuło mi to spotkania. Jeśli czegoś żałuję, to tylko tego, że nie zacząłem wcześniej. Moje rówieśniczki dymają się z przystojniakami od swoich nastoletnich lat, więc skoro i tak nie mogę nigdy liczyć na wierną dziewicę, to nie ma sensu, żebym sam nie korzystał z życia (tylko z racji, że jestem facetem, to mam za pieniądze to co one mają za darmo, ale to już natura) - w taki sposób poukładałem to sobie w głowie jeszcze przed pójściem do divy. Podsumowując: polecam tę formę zabawy wszystkim samotnikom.

