bystry-wędrowiec-27 pisze:
A skąd mają wiedzieć ile zarabiam? Przedmówcy mają rację o wyglądzie jak menel. Jak opędzę robotę (a wiadomo że odrobinę poza etat trzeba wyjść by rok po magisterce te mityczne 15k na rękę wjechało), zrobię trening i ogarnę jakieś przyziemne sprawy typu drobne zakupy, przewietrzyć czworonoga 2-3x dziennie, to ledwie mam czas i siły na sen. Siłą rzeczy, resztkami sił utrzymuję minimum przyzwoitości, bo nie wyobrażam sobie w zupełnych łachach przyjść do laboratorium.W robocie jak łatwo się domyśleć różowe to ewenement o ile się nie biega załatwiać czegoś w biurach obok. Trening jak robię sam, to jestem sam. Na sekcji, różowych w podobnym wieku niemal brak (wolą grupy kobiece niż mieszane, rozumiem).Zatem połączmy teraz fakty. Nie obnoszę się z kasą, bo i nie ma z czym. Tylko współpracownicy i przyjaciele znają orientacyjnie mój PIT. Nie mam ogólnie kobiet w otoczeniu. Zatem szok, nie zaczęły się kręcić kobiety wokół mnie po kolejnych podwyżkach.Czy to kwestia mnie? Bardziej brak nadmiaru czasu. Jestem zadaniowy i priorytetem dla mnie teraz nie jest związek.Czy odstraszam różowe? Zależy jakie. Wszelkie karyny i osoby nieskalane myślą na pewno, za dużo zdań złożonych, nadmiaru logiki u mnie czy braku zainteresowania wyłącznie bezmyślną konsumpcją (nie mam nic przeciwko, ale to nie moja bajka). Pozostałe? Myślę, że nie. Ot tak się złożyło, że przez tyle lat nie było tak, żeby równocześnie dwoje chciało na raz.