Mija kolejny rok i widzę jak wszyscy dookoła poszli do przodu prócz mnie. Mimo że próbowałem. Za nie długo będę miał 36 lat. Nie mam mieszkania, rodziny. Przez ostatnie 4 lata ostro pracowałem za granicą by kupić mieszkanie bez kredytu - taki był plan. Potem rynek trafił szlag działaniami pisu i bk2 i za gotówkę, którą mam nie kupię już niczego bez kredo, którego nie dostanę w Polsce bo ciągle rezydencję podatkową mam za granicą. Niestety nie mogę kupić mieszkania poza wojewódzkim bo tylko w takim mogę dostać pracę w moim zawodzie. Czuję się w sytuacji bez wyjścia z ogromną presją czasu. Przed pandemią byłem w długim związku ale wszytsko się spieprzyło głównie z mojej winy. Przez pandemię nie dało się już uratować tego związku. Chciałem zakładać rodzinę.. Teraz mając prawie 36 lat, jedyne co mam to kilkaset tysięcy oszczędności. Po powrocie do Polski musiałbym zaczynać wszytsko od nowa, gdzie przez taką sytuację na rynku nieruchomości, trudno mieć jakiekolwiek zaczepienie. Przez to wszystko zacząłem myślami wracać do tego mojego zwiazku z przed pandemii. Rozmyślać nad wszytskim, katujac się tym co było dobrym i złym. Tym bardziej dobija fakt że wiem że ona poszła już dawno dalej. Pewnie ma już swoją rodzinę.. Czuję że nic mnie nie czeka już. Że zmarnowałem bezpowrotnie ostatnie 5 lat i nie starczy już czasu by poznać kogoś, ogarnąć się materialnie, założyć rodzinę. Oczywiście #depresja wjechała mi już mocno i jest ttlko gorzej. Z każdym rokiem czuje co raz bardziej ze zmarnowałem życie. Niby ktoś może powiedzieć że mam jeszcze trochę czasu ale jak tak wiele ogarnąć w tak.krotkim czasie i w takich warunkach. Dziękuję za przeczytanie tego bełkotu. Leżę w łóżku z perspektywą ogromnych obaw przed nowym rokiem. Nie wiem co robić. Nie wiem czy cokolwiek jeszcze mogę zrobić. #depresja #wykop30plus #zwiazki #rodzina

