Mirki, mam problem, na który nie potrafię znaleźć sensownego rozwiązania.Bezdomni zajęli pusty budynek w mojej okolicy - dorobili drzwi, zamykają się na kłódkę, okna zabite deskami.Zaczepiają przed sklepem ludzi, żebrząc o pieniądze.Potrzeby fizjologiczne załatwiają na zewnątrz, obnażając się przy tym w przestrzeni publicznej - także na elewację sąsiednich budynków, zdarzają się wymioty.Zostawiają dookoła masę śmieci, bo dosłownie tam żyją, nawet mają dwa psy - w okolicy znajduje się przykościelny punkt Caritas, więc mają jedzenie, ale głównie można zaobserwować w okolicy butelki po…