#tinder #zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow #randkujzwykopemByłem wczoraj na randewu z tinderówą. Jako, że marzy mi się szara myszka to złowiłem jakąś, która nie miała topowych zdjęć o ile tylko widać , że to nie wieloryb, bo czasem można się fajnie zaskoczyć i na żywo przychodzi ktoś lepiej wyglądający niż na zdjęciach. Niestety tym razem w drugą stronę i przyszło babsko z 5 lat starsze i co najmniej kilka kilo cięższe niż na zdjęciach XD Ale dobra, nie ma tragedii, nie miałem wczoraj nic ciekawszego do roboty, myślę sobie dobra, można pogadać. Podczas rozmowy jednak wychodzą takie kwiatki
Rozpoczynanie randomowych historii od "Mój kolega mi kiedyś opowiadał, że"
Reagowanie na moje wypowiedzi czymś w stylu "O, znam kolegę, który"
Przechodzimy obok jakiegoś muzeum i tekst "Byłam tu kiedyś z kolegą i on to tamto"Już pomijam próby wyłowienia mojego statusu materialnego teksami typu "O, ale pewnie i tak więcej ode mnie zarabiasz" czy jawne pytanie mi się czy mieszkanie jest moje, a po samych zawodach, o które było jeszcze pytane przed spotkaniem jasne było, że lepiej stoję w finanse niż ona. Dodam, że ja 190cm, aktywny fizycznie i laska na prawdę z samego wyglądu co najmniej jedną ligę pode mną, no ale cóż sytuacja na rynku świń jest jaka jest to za sam wygląd staram się nie skreślać.Już ( ͡° ͜ʖ ͡°) z nią, bo flag nazbierane tyle, że na zdobycie wszystkich szczytów w Himalajach wystarczy, ale naliczyłem się łącznie wspomnień o sześciu różnych kolegach, a o dwóch z nich głębszych szczegółów, mimo, że kompletnie o to nie pytałem XD. Nie mam problemów z tym, jeżeli ktoś ma znajomych płci przeciwnej, ale nie jest to pierwszy raz gdy spotykam się z tą nadmierną chęcią wspominania mi ile to różowa nie ma kolegów i opowiadania mi o nich na pierwszej randce i kompletnie nie rozumiem jaki cel ma ten zabieg.

