Na fali ostatniej popularności pewnego tagu #demografia i #ciaza chciałabym dorzucić swoją cegiełkę. Po paru latach intensywnego leczenia zaszłam w ciążę, w związku z czym mój kontakt z lekarzami i badaniami wcale nie zmalał. O dziwo, na #nfz nie mam co narzekać. Zero problemu z dostaniem się, ciąża prowadzona wzorowo, polecam. Niemniej jest coś, co dało mi do myślenia i przemyślenia decyzji o 2 i 3 dziecku. Mianowicie: społeczeństwo, a dokładniej jego stara i wredna część. Że względu na cukrzycę, wykonuje test obciążenia. To 3x pobranie krwi, łącznie ponad 2 godziny. Wszystko na czczo plus picie glukozy. Myślicie, że mimo próśb ktokolwiek mnie w kolejce przepuścił, mimo wyraźnej infomacji że "kobiety w ciąży przyjmowane są poza kolejnością"? Zemdlałam z głodu i stresu w poczekalni po 1.5h czekania. Z cukrzyca, przypominam. Autobusy, pociągi? Proszę sobie stać po kilkadziesiąt minut. Ten wzrok, szepty że "o ludzie, ciężarna, to na pewno się wepcha".Chciałabym zaapelować o nieco więcej emaptii albo o pogodzenie się z faktem że wymieramy.

